Tak... w procesie pozytywowym włączam światło, gdy zdjęcie znajduje się w utrwalaczu. Oznacza to, że papier jest oświetlony normalnym światłem pokojowym na całej szerokości. Nie ma zamglenia ani żadnych innych zauważalnych skutków. To raczej nie to.
Namir, to zależy w dużej mierze od użytego utrwalacza i od tego, jak świeży jest. Z reguły powinieneś odczekać połowę czasu utrwalania, zanim włączysz światło.
Jeśli chodzi o tę drugą sprawę, to coś takiego nie dzieje się przez przypadkowe ponowne naświetlenie. Gdyby to nie przydarzyło się Lee Miller na początku ubiegłego wieku, to pewnie ty byś teraz wynalazł solaryzację :lol:. Ale poważnie, myślę raczej, że coś było nie tak z chemikaliami lub temperaturą. Ale po prostu spróbuj. Weź kawałek filmu, wykonaj naświetlanie, włóż do utrwalacza i zobacz, co się stanie. I tak, myślę, że z utrwalonym filmem już niewiele się dzieje.
Pozdrawiam, Sven.