O cenie srebra pisano już w innym wątku.
Dlatego też starałem się obalić tę błędną ocenę.
W przypadku podwojenia ceny srebra, 20-procentowy wzrost ceny całego produktu można uzasadnić samym wzrostem ceny srebra.
Uważam ceny firmy Schoeller za akceptowalne, a biorąc pod uwagę spadające obroty, nawet za stosunkowo uczciwe.
Właściwie u większości dostawców nie widać, żeby wykorzystywali swoją pozycję monopolisty. Wręcz przeciwnie. Na przykład firma Schoeller przez wiele lat dostarczała firmie Agfa i naszym innym partnerom dużo dobrego i drogiego papieru i nie chce – nawet jeśli obroty są dziś marginalne – wycofać całego produktu z oferty i pielęgnuje stare relacje. Wtedy spotykamy się, a producent wyjaśnia, jakie są jego minimalne wolumeny, aby utrzymać produkt na maszynie, na której właśnie jest produkowany, a my drżymy pod stołem i kręcimy głowami. Producent oczywiście wiedział o tym już wcześniej i proponuje przeniesienie produkcji papieru do innej fabryki oraz produkcję w przyszłości tylko raz w roku na nieco bardziej elastycznej maszynie. Kiwnęliśmy głowami jak dzięcioły i odetchnęliśmy z ulgą. W końcu papier nie podrożał, ponieważ teraz, w dostosowanych warunkach produkcyjnych, można rozłożyć mniejsze koszty przygotowania maszyny, a my (musimy) kupić więcej za jednym zamachem. Oczywiście trzeba wtedy doliczyć odsetki za zamrożony kapitał, a ponieważ w Niemczech energia służy jako źródło dochodów państwa, ceny tutaj również rosną co roku (produkcja papieru jest bardzo energochłonna), ale wszystko mieści się w rozsądnych granicach.
Niemniej jednak, kiedy nastąpiła ta zmiana (kto to pamięta?), mieliśmy inny problem. Źle oszacowaliśmy zapotrzebowanie (lub po prostu nie mieliśmy już pieniędzy, aby zgromadzić więcej nośników), zmiana nastąpiła nagle i przez kilka miesięcy w 2009 roku nie dysponowaliśmy nośnikami do wylewania MCC...... :-(
Inne rzeczy też stają się droższe. Na przykład samochody. W przypadku produktów fotograficznych mieliśmy do czynienia z ostrą konkurencją między dostawcami o wielkość sprzedaży i wynikającą z tego długą fazą stałych lub (jak w przypadku Ilford) nawet spadających cen pomimo rosnących kosztów surowców. Zainteresowane strony (producenci, a także handel) w tym czasie amortyzowały każdą podwyżkę cen i rezygnowały z marży, aż nie było już nic do oddania. Każdy czekał, co zrobi inny, aż nie było już nic do podziału.
W drugiej połowie 2010 r. presja spowodowana nagłym wzrostem ceny srebra stała się w ciągu kilku miesięcy tak duża, że niczym w przypadku odwrotnego krachu giełdowego ceny wzrosły w krótkim czasie kolejno nawet o 35%. Można powiedzieć, że w ciągu kilku miesięcy zsumowały się wyższe koszty surowców z ostatnich 2–3 lat oraz spekulacyjnie eksplodująca cena srebra, przy czym cena srebra stanowiła około 80% wzrostu kosztów.
W tym bardzo krótkim okresie trudno to wyjaśnić klientom, ale wcześniej wykorzystano już wszystkie możliwości.
Rozsądniej byłoby co roku nieznacznie podnosić ceny zgodnie ze wzrostem cen surowców, aby nie musieć reagować w panice na wzrost ceny srebra.
W zasadzie rozsądne jest zarabiać trochę na swoich produktach, na przykład po to, aby móc naprawić maszynę, gdy się zepsuje, ale przemysł fotograficzny ma najwyraźniej inne plany.
Mogę mówić tylko w imieniu ADOX. Do tej pory podnieśliśmy ceny tylko raz, o około 20% dla każdego rodzaju papieru, i niestety nie dało się tego uniknąć, choćby ze względu na srebro.
Nadal nie staniemy się bogaci. Ale jakoś udaje nam się wiązać koniec z końcem.
Pozdrawiam,
Mirko