haeberlein
Witam!
Czy w ogóle można jeszcze kupić kolorowe i czarno-białe filmy zwojowe w formacie 220 (do mojego Pentacona Six), czy też już całkowicie zniknęły z rynku?
Dziękuję.
Urnes
Film 220 jest nadal dostępny. Wystarczy zajrzeć na strony internetowe odpowiednich producentów. Na przykład firma Fuji nadal oferuje film Provia w formacie 220. Jednak filmy 220 nie są
oszczędnością. Zazwyczaj 2 rolki 120 są tańsze.
Pozdrawiam, Sven.
cfb_de
Do tego dochodzi fakt, że większość laboratoriów pobiera wyższe opłaty za wywołanie filmu 220 niż za dwa filmy 120. Ma to na celu zniechęcenie klientów do tego kosztownego dla producentów formatu.
Jeśli ktoś chce mieć film 220, najczęściej kupuje go w Japonii lub Stanach Zjednoczonych. Po pierwsze, wybór jest tam większy, a po drugie ceny znacznie niższe.
Pozdrawiam,
Franz
haeberlein
Czy jest tam jakiś sklep internetowy, bo osobiście nie będę mógł się tam wybrać?
Pozdrawiam, Rene
Do tego dochodzi fakt, że większość laboratoriów za wywołanie filmu 220 mm żąda więcej niż za dwa filmy 120 mm. Ma to na celu zniechęcenie klientów do tego kosztownego dla producenta formatu filmu.
Jeśli ktoś chce mieć film 220, najczęściej kupuje go w Japonii lub Stanach Zjednoczonych. Z jednej strony wybór jest tam większy, z drugiej ceny znacznie niższe.
Pozdrawiam,
Franz
Tandemfahren
Cześć Rene,
niestety też nie znam żadnego sklepu internetowego, który miałby w ofercie model 220, ale też bardzo by mnie to interesowało.
Poza tym chciałbym wiedzieć, dlaczego (najwyraźniej) popyt na model 220 jest tak niewielki w porównaniu z modelem 120, skoro moim zdaniem ma on przecież same zalety? - mając w aparacie model 220, mogę zachowywać się prawie tak samo swobodnie jak przy formacie KB; a kto kiedyś woził na rowerze przez Australię film na 2500 zdjęć, ten z pewnością uzna model 220 za coś wspaniałego.
Nie wspominając już o rzekomo lepszej płaskości.
Cześć Franz, teraz jestem ciekawy. Dlaczego 220 jest droższy dla producenta? Myślałem, że dwa razy więcej filmu przy tylko jednym nawijaniu, oszczędność na papierze wierzchnim... powinno być raczej tańsze? Mimo to są one zawsze droższe niż dwa 220.
Gera, nawiasem mówiąc, do tej pory wywoływacz wywołuje je całkiem uczciwie za podwójną cenę.
Pozdrawiam
Frank
MichaelLaun
Nie jestem co prawda Franzem,
ale wyjaśnienie, dlaczego filmy 220 są droższe od 120, wynika po prostu z tego, że produkuje się ich mniej, a sposób pakowania jest inny. Mniejsza ilość -> wyższa cena. Film 220 jest skierowany do profesjonalnych fotografów, którzy pracują na zlecenie i dla których cena filmu odgrywa raczej drugorzędną rolę.
W niektórych sklepach internetowych nadal można znaleźć filmy Kodak Portra 160 i Portra 400 w formacie 220, i mogę sobie wyobrazić, że również gospodarz mógłby je zdobyć, gdyby istniało na nie poważne zapotrzebowanie.
Pozdrawiam
Michael
Urnes
W przypadku filmu Kodak Portra model 220 kosztuje obecnie około 2,5 razy więcej. Poza tym zawsze potrzebny jest aparat, który obsługuje ten film. Do modelu 220 zazwyczaj potrzebna jest inna płytka dociskowa, ponieważ film jest cieńszy.
Pozdrawiam, Sven.
haeberlein
Mam aparat Pentacon Six TL, który jest przystosowany do filmu 220. Nie martwię się w ogóle o wywoływanie, bo i tak wszystko wywołuję sam (po prostu dla przyjemności).
Rene
cfb_de
Tutaj: http://www.japanexposures.com/shop/index.php?cPath=29&sort=2a&page=2 – na przykład sklep internetowy z zagranicy. Porównanie z modelem 120 znajduje się tuż obok po lewej stronie.
Tutaj: http://www.bhphotovideo.com/c/search?ci=2545&N=4277998830+4289268855 jest większy wybór, porównanie z modelem 120 możesz przeprowadzić samodzielnie.
Krótko mówiąc: narzekanie na model 220 nie jest warte wysiłku.
Pozdrawiam,
Franz
haeberlein
Cóż, czasami użycie modelu 220 może się przydać. Zazwyczaj jednak wybiera się model 120, bo daje to większą elastyczność.
MirkoBoeddecker
Wyższa cena wynika z tego, że mniej aparatów może korzystać z tej folii, przez co produkuje się ją w mniejszych ilościach.
Jest to dodatkowy produkt, który wymaga osobnej maszyny, operatorów oraz pomieszczeń, które trzeba utrzymywać w stanie gotowości, a papier ochronny też jest inny. Jeśli produkuje się tylko bardzo niewielkie ilości, koszty stałe szybko pochłaniają zyski.
W zasadzie trzeba by było dodatkowo nałożyć powłokę na tylną stronę, aby chronić folię przed zarysowaniami spowodowanymi przez płytę dociskową, ale wtedy najprawdopodobniej znaleźlibyśmy się w sferze niemożliwego (dodatkowy produkt w odlewni folii – ojej!) i dlatego sądzę, że producenci dziś to pomijają lub generalnie stosują to we wszystkich foliach *z* tą powłoką.
Pozdrawiam,
Mirko
klaus123
Cześć
Ja też długo szukałem filmów 220, choć coraz bardziej zależało mi na wywoływaniu.
W końcu udało mi się wymyślić, jak zwinąć dwa filmy 120 w spiralę, więc nie potrzebuję już filmów 220.
Pozdrawiam
Klaus
kessler
Cześć,
Ja też długo szukałem filmów 220, choć coraz bardziej zależało mi na wywoływaniu.
W końcu udało mi się wymyślić, jak połączyć dwa filmy 120 w spiralę, więc nie potrzebuję już filmów 220.
Pozdrawiam
Klaus
Cześć Klaus,
jak udaje Ci się, żeby taśmy się nie nakładały?
Czy najpierw je sklejasz?
Dzięki za wyjaśnienie.
Pozdrawiam,
Martin
Tandemfahren
Cześć Martin,
Nie jestem co prawda Klausem, ale i tak: to całkiem proste.
Firma Jobo oferuje spirale z zatrzaskiem; wkładasz tam pierwszy film do końca, zatrzaskujesz czerwony zatrzask i wsuwasz drugi film za nim, aż się zetknie.
Ale bez tego też się da. Pierwszy film wsuń do oporu, a drugi tylko do momentu, aż całkowicie leży w spirali. Działa za każdym razem. Nie ma filmów za długich.
Zawsze świetnego światła
Frank
P.S. Mirko, dzięki za fachową odpowiedź!
Wolfgg
Bez klipsa oddzielającego lub, tak jak w moim przypadku, gdy już dawno się odłamał: przy drugiej folii na początku zagiąć rogi (tylko je, a nie całą przednią krawędź) o około 2 mm, wtedy nie będzie się już przesuwać po swojej „poprzedniczce”.
Pozdrawiam, Wolfgang
CPD
Do tego dochodzi fakt, że większość laboratoriów pobiera za wywołanie filmu 220 większą opłatę niż za dwa filmy 120. Ma to na celu zniechęcenie klientów do tego kosztownego dla producentów formatu.
Jeśli ktoś chce mieć film 220, najczęściej kupuje go w Japonii lub Stanach Zjednoczonych. Z jednej strony wybór jest tam większy, z drugiej ceny znacznie niższe.
Pozdrawiam,
Franz
Niekoniecznie tak musi być. W „moim” laboratorium za wywołanie filmu 220 płaciło się znacznie mniej niż za dwa filmy 120, więc zdecydowanie się to opłacało. (Nie wiem, czy tak jest nadal od czasu zmiany właściciela laboratorium. Dawno tam nie byłem.)
Jako „częsty podróżnik” – pieszo i na rowerze – ze względu na wagę i objętość jestem wielkim fanem formatu 220 (a jeszcze bardziej filmu 70 mm) – ale w rzeczywistości wygląda to tak, że format 220 prawie już nie istnieje, podczas gdy w przypadku 70 mm wciąż dostępny jest stosunkowo duży „asortyment lotniczy”. Mimo to już kilka lat temu z rezygnacją przeszedłem na format 120. W ten sposób jest się nieco bardziej zabezpieczonym przed niespodzianką w postaci wycofania produktu z rynku.
W Japonii są (były?) nawet półformatowe rolki 120. Tzn. 6 ujęć w formacie 6x6 zamiast 12.
Ciao!
CP
TR
Nie jestem co prawda Franzem,
Cześć Martin,
nie jestem co prawda Klausem, ale mimo to: to całkiem proste.
Wspaniale!
Tandemfahren
Zobacz sam! To naprawdę proste...
Frank
haeberlein
Właśnie kupiłem w Ameryce fabrycznie nowe rolki filmu Fuji Pro 160 o czułości 220. Wraz z kosztami wysyłki i niemieckim podatkiem VAT (cło nie jest naliczane do kwoty 150
klaus123
Cześć
Ja też długo szukałem filmów 220, choć coraz bardziej zależało mi na wywoływaniu.
W końcu udało mi się wymyślić, jak połączyć dwa filmy 120 w spiralę, więc nie potrzebuję już filmów 220.
Pozdrawiam
Klaus
Cześć Klaus,
jak udaje Ci się, żeby taśmy się nie nakładały?
Sklejasz je wcześniej?
Dzięki za wyjaśnienie.
Pozdrawiam,
Martin
Cześć (jestem Klaus i dopiero teraz zobaczyłem to pytanie – przepraszam)
Na początku zawsze sklejałem taśmy, ale to zawsze jest dość kłopotliwe. Teraz nawijam pierwszą folię do oporu na spiralę (Jobo 1000), a drugą nawijam tylko tak, żeby ledwo się zmieściła – z dotychczasowych doświadczeń wynika, że wtedy między obiema foliami jest wystarczająca odległość.
Pozdrawiam
Klaus