Siegfried,
w bezpośrednim porównaniu na podstawie klina skali szarości jest to oczywiście możliwe. Jednak w przypadku wydruku zawierającego wiele odcieni szarości na całej powierzchni nie jest to już możliwe. Do tego właśnie zmierzałem: tablice testowe mają tyle wspólnego z fotografią użytkową, co papież z praktyczną stroną rodzenia dzieci.
I to bez odwoływania się do Ulbrichta: „odzyskiwanie bez nadrabiania” naprawdę nie jest konieczne.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz Siegfried B.
Mój drogi Franz Siegfried,
muszę jednak ponownie zabrać głos, ponieważ nie mogę tego tak zostawić.
Proszę, bez insynuacji. Nie robię odbitek z szarymi klincami i nie fotografuję tablic testowych! Kiedy mówię o serii naświetleń, mam na myśli serię 3 lub 5 stopniowo zmiennych naświetleń tej części motywu, która jest dla mnie decydująca dla naświetlania podstawowego, na JEDNYM kawałku papieru fotograficznego! Nazywa się to również paskiem próbnym. A kiedy zbliżam się do czasu, który według mojego gustu jest optymalny (a robię to, zwłaszcza w przypadku podziału na pół), widzę, szczególnie w przypadku portretów, 1/10 stopnia przysłony – o ile wybieram tak niewielką stopniowość, co zdarza się bardzo rzadko. Kropka. Jeśli TY tego NIE widzisz, to oczywiście też jest w porządku. Tylko proszę, nie uogólniaj tego na samych ludzi. Jednak JA nie oceniam moich pasków próbnych z odległości 1 m. Być może jeszcze o tym nie wspomniałem.
Z wyrazami szacunku,
S.