frau_ett
Witajcie, drodzy miłośnicy fotografii,
Dzisiaj na pchlim targu dokonałem wspaniałego odkrycia. Kupiłem tam kilka starych, wciąż w oryginalnych opakowaniach, rodzajów papieru fotograficznego i chciałem zapytać, czy ktoś ma z nimi doświadczenie i może podzieli się ze mną jakąś wskazówką.
Chodzi o Agfa Brovira, Leonar Lumarto, papier kontaktowy Mimosa Kiel, Argenta Novum itp.
Poza tym chciałabym wiedzieć, co jest takiego wyjątkowego w papierze kontaktowym.
Życzę Wam miłej niedzieli wielkanocnej, Eva.
Godot
Poza tym chciałabym wiedzieć, czym wyróżnia się papier kontaktowy.
Cześć Eva,
pierwotnie każdy papier fotograficzny był papierem kontaktowym, a nawet papierem do powielania, ponieważ powiększalniki nie były powszechne. Odbitki były więc naświetlane światłem dziennym. Twój papier kontaktowy Mimosa jest z pewnością przeznaczony do naświetlania sztucznego, ale nadal jest tak mało czuły, że raczej nie nadaje się do powiększalników.
Krótko mówiąc, główną cechą jest prawdopodobnie niska czułość, pomijając być może fajny wygląd odbitek. Wywoływanie przebiega raczej normalnie (o ile mi wiadomo, ale są tu starsi eksperci, którzy wiedzą to dokładniej) – i to może nawet zadziałać.
Wesołych Świąt,
Stefan.
frau_ett
Cześć, właśnie przeprowadziłam kilka prób. Wywołuję przy użyciu Tetenalu i zwykłego utrwalacza. Wszystkie zdjęcia nie wyszły :-(
Wszystkie mają wprawdzie ładny kolor, ale nie widać żadnego motywu.
Czy to oznacza, że papiery są jednak za stare?!?!
Nie bardzo wiem, co robić.
Pozdrawiam, Eva
frau_ett
No cóż, po kilku próbach udało mi się znaleźć przyczynę. Ten papier potrzebuje naprawdę dużo światła. Po prostu nałożyłam na zdjęcie monetę i przeprowadziłam naświetlanie w świetle dziennym – wtedy zorientowałam się, że papier przynajmniej nie jest zniszczony. Czerwone światło w ogóle nie spowodowało żadnych uszkodzeń. Postępowałam więc metodą wykluczenia i teraz mam dwa naprawdę ładne zdjęcia. :-)
Czy ktoś jeszcze przypadkiem wywołuje zdjęcia na tak przestarzałych papierach fotograficznych?
Zawsze chętnie poznam wasze doświadczenia.
Pozdrawiam, Eva
Godot
Papier potrzebuje naprawdę dużo światła.
Tak,
właśnie to chciałem powiedzieć tymi wszystkimi słowami. :blink:
Wolfgg
Cześć Eva,
Z papierami kontaktowymi zacząłem około 50 lat temu. Miałem do tego „kopiarkę kontaktową” – drewnianą skrzynkę o wysokości około 40 cm, z szklaną płytą o wymiarach około 20 x 30 cm na górze i dwuczęściową pokrywą dociskową, która służyła do dociskania papieru kontaktowego do negatywu. W skrzynce znajdowała się czerwona lampka oraz lampa naświetlająca o mocy co najmniej 40 W. Czas naświetlania wynosił 10–20 sekund. Wywoływanie odbywało się tak samo jak dzisiaj, a chemia była taka sama jak obecnie.
W przypadku bardziej wrażliwych papierów powiększających należy liczyć się z większym zamgleniem w zależności od wieku.
Pozdrawiam, Wolfgang
Urnes
Cześć Eva,
Kopie kontaktowe powinny jednak działać również przy normalnym świetle słonecznym lub otoczenia. Zwłaszcza jeśli papier jest już tak stary. Wystarczy włożyć papier do ramki (na zdjęcia), położyć na nim negatyw i spróbować. Sprawdzają się dobrze w przypadku negatywów o wymiarach 18x24 lub 8x10 cali.
Poza tym stare papiery w zasadzie dobrze nadają się do robienia fotogramów. Wystarczy położyć je na stole, ułożyć na nich kilka przedmiotów i zobaczyć, co się stanie. Świetnie sprawdzają się też przedmioty przezroczyste lub półprzezroczyste. Z czasem można zmieniać ułożenie przedmiotów, a gdy efekt będzie zadowalający, wystarczy utrwalić obraz.
Pozdrawiam, Sven.
AchimBauer
Cześć Eva,
Już kilkakrotnie czytałem Twój wpis, bo ja też mam kilka kartonów starego papieru fotograficznego – część z czasów, gdy aktywnie zajmowałem się pracą w ciemni, a część z likwidacji sklepu fotograficznego. Ponieważ chcę ponownie zająć się pracą w laboratorium (chciałem zacząć właśnie dzisiaj) i nie miałem dzisiaj ochoty kontynuować mojego projektu testowania filmów (jakiego filmu będę używał w przyszłości), wpadłem na pomysł, aby w końcu zapewnić mojemu ciemniowi całkowitą nieprzepuszczalność światła. To był ostatni krok.
Wtedy wpadłem na pomysł, aby po prostu ponownie wypróbować papier fotograficzny w miseczkach. Zamówiłem filmy, nowy papier i chemikalia. Ale interesuje mnie, co z tym starym papierem?
Więc poszukałem chemikaliów. Chyba mam Adofix, to płynny koncentrat, nie ma problemu. Ale jako wywoływacz papieru zamówiłem Adotol Konstant. Wywoływacz w proszku na 5 litrów. Mam jednak tylko 3 litry pojemności w brązowych butelkach.
Zajrzałem więc na scenę (szwabska wersja strychu), gdzie stoi jeszcze skrzynka z różnymi rzeczami, i znalazłem tam dwie saszetki Tetenal Part 1 i Part 2 z napisem „Neutralton”. Słowo „Neutralton” podpowiedziało mi, że może to być wywoływacz do papieru.
Torebki były otwarte i pierwotnie przeznaczone na 5 litrów. Włączyłem więc mieszadło magnetyczne, wlałem 1 litr wody, która wydawała się ciepła, i na oko wsypałem proszek z części 1, a potem z części 2, aż zaczęło pachnieć jak wywoływacz. Na koniec dodałem kilka kropli Moersch Restrainer i gotowe.
Potem zacząłem od Tura Multikontrast z rolki, myślałem, że to papier, na którym kiedyś skończyłem. Ale to była rolka w oryginalnym opakowaniu. Włożyłem filtr 3 do szuflady, bo był pod ręką, przeprowadziłem naświetlanie i wprowadziłem średni współczynnik. Wynik: jednolita szarość. Potem próba z Fotografikiem, moje nożyczki na zdjęciu i naświetliłem, ale nożyczki szare, tło szare.
Tak było dalej z różnymi papierami Argentum, niektóre pokazały trochę obrazu, przy większym naświetlaniu pojawiło się nieco więcej, ale mimo to szarość w szarości. Również w przypadku Leonar, Labaphot, wszystko bezużyteczne, aż w końcu natrafiłem na mój jeszcze oryginalny, państwowy Orwo, który pomimo specjalnie opracowanego wywoływacza według ściśle tajnej receptury dał w miarę użyteczny wynik. Po trzecim odbitku uzyskałem idealny rezultat. Potem nabrałem odwagi i wypróbowałem materiały specjalistyczne, najpierw Anofot Plaques Photographiques pozytywne na aluminium Gradation 3. Są to powlekane płyty aluminiowe. Łatwe w obsłudze, ta część, która nie wygląda jak metal, to emulsja. Wynik dałby się poprawić, gdyby materiału wystarczyło na eksperymenty. Potem przyszła kolej na Tura Fotoleine, oryginalnie wyprodukowaną w Düren. Materiał problematyczny (w dosłownym tego słowa znaczeniu), nie widać, gdzie jest emulsja, a w roztworze staje się miękki i marszczy się, więc trzeba uważać (tak, a i s leżą bardzo blisko siebie), aby został prawidłowo wywołany. W dotyku jest śliski i wiotki, ale już od trzeciej próby dał świetne wyniki.
Na tym zakończyłam na dzisiaj. Mam jeszcze wiele innych materiałów, ale niestety głównie w dużych formatach, w tym papier Mimosa. Wydają się obiecujące, bo są naprawdę bardzo stare.
Podejrzewam, że papiery, które stają się tylko szare, to papiery z wbudowanymi substancjami wywołującymi, a te, na których to działa, są bez nich.
Więc teraz już wiesz, że nie jesteś jedyną osobą, która pracuje z tymi szalonymi historycznymi papierami.
Nigdy bym tego nie zrobił, gdybym nie miał tego materiału. Nigdy nie kupiłbym specjalnie starego papieru!!!!!!!!!
Ale ta sprawa z Orwo daje mi do myślenia.
Pozdrawiam, Achim
MirkoBoeddecker
Podejrzewam, że papiery, które stają się tylko szare, to papiery zawierające substancje wywołujące. A te, które działają bez
Cześć Achim,
Twoja teza może być jak najbardziej słuszna (ponieważ nowoczesne papiery zazwyczaj zawierają wywoływacze od 1990 roku), jednak nie uważam, aby zawarte w nich wywoływacze były przyczyną.
Wywoływacze działają bowiem w emulsji papierowej stabilizująco na obraz.
Moim zdaniem prawdziwa przyczyna leży w kombinacji kilku cech.
1) Cecha: czułość papieru
2) Cecha: data produkcji przed 1991 r.
Im papier jest bardziej czuły, tym szybciej szarzeje, i to w stopniu nieproporcjonalnym do czułości. Może się więc zdarzyć, że bardzo powolny papier (papier kontaktowy) wytrzyma 100 lat (oczywiście jest to kwestia definicji, co nadal uznaje się za użyteczne), a nowoczesny papier szybki, który ma 5-krotnie większą czułość, tylko 3–4 lata.
Papier ORWO ma wysoką czułość (ok. połowy czułości nowoczesnych papierów) i jest trwały, ponieważ w czasach NRD dbano o sprawdzone rozwiązania i udało się osiągnąć niezwykle długie serie produkcyjne emulsji. Emulsja była doskonale opanowana, a ponieważ nie istniała konkurencja, nie trzeba było ciągle wprowadzać zmian na gorsze, aby dostarczyć amunicji działowi marketingu.
Jednak wraz z upadkiem muru berlińskiego wszystko się skończyło. Ponadto nie wolno było już stosować dobrych stabilizatorów (kadmu, rtęci i innych), mimo że w recepturach występowały one w tak niewielkich ilościach, że w gotowym produkcie ich względny udział ponownie znalazłby się poniżej naturalnej zawartości rtęci w środowisku. Ale w Brukseli bywa się czasem bardzo upartym. W końcu Bruksela to raczej impreza rolnicza. Prawdopodobnie nie rozumieją tam takich pojęć jak względność.
Gdyby ORWO kontynuowało produkcję zgodnie z wymogami środowiskowymi, którym podlegała już wówczas firma Agfa, papier z pewnością nie byłby już tak trwały.
Z zastępczymi stabilizatorami, które można stosować do dziś, nikt nie wytrzyma dłużej niż 3 lata (przy doskonałej jakości bez jakiegokolwiek szarego nalotu). Ponieważ jednak z drugiej strony nie trzeba już dziś gromadzić zapasów, myślę, że każdy pogodzi się z tym, że może zgromadzić zapasy tylko na 3 lata :-)
Życzę dalszej przyjemnej pracy w ciemni,
Mirko
AchimBauer
Cześć, przyjaciele Lictes,
Kontynuacja mojego ostatniego wpisu!
Akcja była zaplanowana jako kompletna bzdura, z rozsądnym założeniem, że uda mi się zrobić tylko kilka zdjęć, ale pomyślałem sobie: „a czemu by nie spróbować na serio?”. Nawet ten stary wywoływacz, przygotowany na oko, był właściwie głupotą. Niestety, akcja całkowicie wymknęła się spod kontroli!!! Odbitki na oryginalnym materiale z czasów socjalizmu wyszły świetnie. Biały obszar na nie naświetlonej części raczej nie wynika z około 5 do 10 kropli środka hamującego. Niestety, mam nie tylko materiały z czasów socjalizmu, ale też nowoczesne, a mianowicie nowy skaner, który obecnie wyświetla wszystko jeszcze trochę za ciemno. Nie jest to też skaner fotograficzny, tylko skaner książek. Mimo to oto dwa przykłady: najpierw oryginalny materiał z Wolfen, a potem oryginalny UK od Ilforda, najnowocześniejszy z mojej kolekcji. Ale to wszystko nadal się nadaje, można tym ładnie udekorować swoją gablotę na zdjęcia (nie papierem, tylko pudełkami).
Aha, załączniki to pliki PDF.