Dennis
[size=2]Witam wszystkich!
Zwracam się do tych, którzy wciąż od czasu do czasu sięgają po [color="#006400"][font="Impact"]mierznik ekspozycji Weimarlux CdS[/color] :) :)
Był to po prostu mój pierwszy miernik ekspozycji, który kupiłem jako piętnastolatek, i prawie nigdy mnie nie zawiódł, z wyjątkiem......
Przez lata zdarzało mi się wielokrotnie, że drążek ze stali sprężynowej, który napędza przysłonę ograniczającą światło (przełącznik zakresu), wysuwał się z przeznaczonego dla niego otworu w przysłonie. Trzeba było więc odkręcić ekspozymetr, wsunąć drążek i było dobrze na pięć sekund, pięć dni, a czasem nawet pięć lat.
Dzisiaj ta naprawa już nie zadziałała. Po tylu latach intensywnego użytkowania i pomimo „smarowania” około 10 lat temu stearyną ze świeczki podgrzewaczkowej, przysłona po prostu nie wsuwa się już tak optymalnie w swoją – najwyraźniej nieco wycieraną przez ponad dwie i pół dekady użytkowania – plastikową rowek.
Więc co robić? Z doświadczenia wiem, że rada Belisa i tak była dla mnie ważna raczej w półmroku. W związku z tym po prostu całkowicie wyrzuciłem przysłonę otworkową, rezygnując tym samym z „zakresu pomiaru dziennego”, i mam teraz czystego krwi światłomierz do pomiaru w półmroku. :ph34r:
Dlaczego wam to wszystko opowiadam? Cóż, sam nie wiem.
Może to powinno być podziękowanie dla przemysłu fotograficznego NRD za produkt wysokiej jakości, połączone z opóźnionymi sugestiami ulepszeń :D
Dla kompletności i aby w końcu upublicznić ten fakt:
Z nielegalnie zajętych ambon myśliwskich nie należy po prostu zrzucać Weimarluxa z wysokości 7 m. Tak właśnie stało się w 1990 roku z moim kumplem. To wydarzenie oznaczało wówczas nagły koniec jego aparatu Weimarlux CdS.
Ile to kosztowało? Coś około 65 marek NRD?
[/size]
michael-kielgmxnet
Tak, Weimarlux był też moim pierwszym prawdziwym aparatem, i dobrze mi służył. W końcu jednak wymieniłem go na nowszy model cyfrowy.
Wolf_XL
...cóż, Weimarlux z pewnością nie jest zły – po prostu należy za wszelką cenę powstrzymać się od wszelkich nieokrzesanych zachowań. Jego wnętrze jest tak delikatne, że kto je zobaczył, nie odważy się nawet zakaszleć w obecności Weimarluxa... ;-)