Cześć Stéphane,
tak, słyszałem już o tych urządzeniach do wywoływania filmów... ale do zrobienia kilku zdjęć próbnych to mi nie wystarczy :) W takim razie będę używał Canona EOS tylko do tych zadań, przy których wiem, że na pewno zużyję cały film :) A do takich krótkich serii zdjęć po prostu wezmę moją starą lustrzankę.
Ale mam jeszcze jedno pytanie dotyczące aparatów EOS:
wkłada się film, wyciąga pasek do oznaczenia i po prostu zamyka klapkę. Następnie film jest całkowicie przewijany, a przy tym liczy się, ile zdjęć można zrobić. Czy aparat zachowuje tam bezpieczną odległość od już naświetlonego początku?! Chodzi mi o to: czy mogę bez obaw zrobić ostatnie zdjęcie, czy może się zdarzyć, że będzie ono po prostu całkowicie czarne?!
Pozdrawiam
Andi
Cześć, Andi!
Między innymi z tego powodu kupiłem sobie 50E na eBayu, te 40 euro to była dobra inwestycja.
Jeśli chodzi o „ostatnie zdjęcie”, to zdecydowanie nie musisz się tym martwić – nie naświetlony fragment ma dobre 19 cm długości.
Ale żeby jeszcze raz wyraźnie powiedzieć: do naświetlania częściowego model 3000 się nie nadaje (trzeba by za każdym razem przyklejać koniec filmu z powrotem na szpulę, haha...)
Dobrego światła
Frank