Beef
Cześć, drodzy pomocnicy :)
Znowu mam problem... (w dalszej części rozmiar odbitki pozostaje ten sam... ok. 16 cm x 12 cm)
Do tej pory wywoływałem film raczej na oko, robiłem z niego odbitkę próbną (z kilkoma różnymi czasami naświetlania), a potem wykonywałem kolejne odbitki.
No cóż... teraz jednak wszystko się zmieniło. Zdecydowałem się na Fomapan 100 w połączeniu z RODINALem.
W piwnicy przygotowałem sobie stanowisko testowe (patrz zdjęcia)... manekin w zwykłym oświetleniu Rembrandt.
Wszystkie zdjęcia są zrobione przy przysłonie 2,8 i czasie naświetlania 1/60 s (ostrość ustawiona na górną krawędź sukienki przy dekolcie). Każde zdjęcie specjalnie wyciąłem z rolki w ciemni i wywołałem.
Oto zdjęcia (w rzeczywistości mają dobrą ostrość i są dobrej jakości... ale zeskanowałem je fatalnie ;) )
[ATTACHMENT NOT FOUND][ATTACHMENT NOT FOUND][ATTACHMENT NOT FOUND][attachment=79:10.jpg][ATTACHMENT NOT FOUND][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Po kolei, od lewej góry do prawej dołu... Czas wywoływania w RODINALu:
3 min, 5 min, 8 min, 10 min, 12 min, 15 min
Pojemnik do wywoływania: 350 ml... z czego 10 ml RODINALU
. A więc ok. 1:35 lub 1+34. Wszystko dokładnie
w temperaturze 20°C
.
Co następuje:
przy każdej odbitce wykonałem pasek testowy z danego negatywu... zawsze po 1 s odsłaniając kolejny centymetr. Następnie wybrałem czas naświetlania, przy którym pasek testowy był najbliższy oryginalnemu obrazowi (w ocenie wzrokowej) pod względem jasności/szczegółów.
Wynikły następujące czasy naświetlania (od 3 do 15 min):
5 s, 4 s, 4 s, 3,5 s, 3 s, 2 s[color="#FF0000"]I tu dochodzimy do mojego pierwszego pytania:[/colo
Czy ten czas naświetlania musi być zawsze stały dla danego typu filmu? A może faktycznie zależy on od czasu wywoływania negatywu? Bo WŁAŚCIWIE moje odbitki prawie się nie różnią... tylko kontrastem... jasność znowu wyrównałem. Czy powinienem był np. dla wszystkich negatywów ustawić czas powiększania na np. 4 s, żeby sprawdzić, jaki czas wywoływania negatywu jest najlepszy???
[color="#FF0000"]2. Pytanie: Jak najlepiej określić czas potrzebny do powiększenia?!
[/colo Jeśli naświetlę zbyt krótko, czarne obszary na odbitce nie będą odpowiednio czarne (raczej ciemnoszare)... jeśli naświetlę zbyt długo, białe obszary staną się ciemniejsze (raczej jasnoszare).
Mój pomysł był taki:
biorę początek wywołanego filmu negatywowego... po włożeniu do aparatu jest on tak czarny, jak tylko negatyw potrafi. Potem pojawia się granica, w której film ma maksymalną przepuszczalność, a po niej pojawiają się obrazy. Można by przecież wykorzystać tę granicę i przeprowadzić naświetlanie paska testowego z podziałem na sekundy. Z sekundy na sekundę czarna część staje się coraz czarniejsza, aż w pewnym momencie biała część zaczyna ciemnieć. W tym miejscu byłby idealny czas naświetlania, prawda? W ten sposób wykorzystuje się przecież całą krzywą czerni filmu!?
Wpadło mi to do głowy z następującego powodu:
Z powyższych zdjęć wybrałem to z czasem wywoływania 8 minut, bo wydawało mi się najbardziej sensowne. Do tego negatywu (czyli w odniesieniu do 8 minut) zrobiłem jeszcze cztery negatywy: z push-em do 200 i 400 ASA, z pull-em do 50 i 25 ASA (również z odpowiednim współczynnikiem dłuższego/krótszego wywoływania). Tylko po to, żeby sprawdzić możliwości filmu. I tak po pierwszych dwóch negatywach z podwyższoną czułością zauważyłem, że mogę z nich zrobić odbitki, które są prawie identyczne jak te z normalnej czułości :-D (chociaż są cholernie ostre), a czas powiększania wynosił około 2-3 sekund.
[color="#FF0000"]3. Pytanie: Czas naświetlania mojego Ilford ILFOSPEED (G3) wydaje mi się dość krótki... czy to normalne?
[/colo Mój papier barytowy potrzebuje około 30 s ;) Mam żarówkę 75 W w powiększalniku (za dużo?) i zawsze ustawiam na najmniejszą przysłonę (mam tylko dwie ;) ), czyli na połowę (tak mi się wydaje).
Mam nadzieję, że ktoś mi tu pomoże. To już od dawna mój problem i chciałbym to wyjaśnić. W dużym laboratorium przecież wszystkie filmy (tego samego typu) wywołują w tym samym czasie i wszystkie odbitki robią z uwzględnieniem czasu (albo nie)...na pewno nie robią paska testowego przy każdym zdjęciu :lol:
Byłoby dobrze, gdyby ktoś podał mi dobry przykład, jak i z jakim ustawieniem mogę zrobić zdjęcie, a następnie dostosować czas powiększania... praktycznie negatyw do kalibracji ;)
Myślałem tu może o systemie strefowym: Robię zdjęcie całkowicie białej ściany z przysłoną 22 i czasem naświetlania 2 s... potem robię jedno z czasem 1/500 s, a następnie z czasem 1/15 s. W ten sposób otrzymuję kolejno negatywy stref X (=BIAŁA), 0 (=CZARNA) i V (=18% szarości). Po tych trzech negatywach mógłbym jakoś wyregulować mój powiększalnik, prawda? Jeśli wynik będzie nieprawidłowy, to znaczy, że podczas robienia zdjęcia źle przeprowadziłem proces naświetlania ;)
Jeszcze raz przepraszam za tę powieść... ale ten temat z pewnością okaże się pomocny dla wielu innych osób... nigdzie nie znalazłem na ten temat żadnych informacji.
Z góry dziękuję ;)
Pozdrawiam
Andi
cfb_de
Cześć Andi,
przy dokładnie przetestowanych kliszach i idealnej ekspozycji, przy stabilnym procesie wywoływania i powiększania zawsze uzyskasz te same czasy naświetlania i ten sam kontrast podczas powiększania. Na tym polega cała tajemnica systemu strefowego: poprzez naświetlanie podczas fotografowania określasz wygląd pozytywu, a wcześniej dopracowałeś procesy laboratoryjne do perfekcji. Przy użyciu papieru o stałej gradacji.
(No dobrze: właściwie system strefowy obejmuje wywoływanie N, N-1 i inne, ale w przypadku dokładnie przetestowanego materiału z punktowym naświetlaniem – czego nie było jeszcze w czasach św. Anzelma – można to regulować również poprzez naświetlanie.)
Aby umożliwić lepszą ocenę Twojego procesu w Internecie, dobrze byłoby, gdybyś opublikował skany wszystkich negatywów. Bez żadnej obróbki, ale z brzegiem filmu. Do tego jeszcze skan początkowej części filmu o maksymalnej gęstości (czyli zrób dwa zdjęcia: jedno z motywem, jedno bez obiektywu, w pełnym świetle przez ok. 3 sekundy i wywołaj je tak samo; do tego jeszcze początkową część filmu, powiedzmy, na 15 minut w wywoływaczu).
W ten sposób można również podać dmin na filmie w wartościach względnych i poznać dmax skanera, a w odniesieniu do niego dmax różnych wywoływaczy.
Następnie można stworzyć tabelę gęstości względnej, porównując różne negatywy. Nie nadaje się ona do określenia właściwej czułości i czasu wywoływania, ale już dobrze wskazuje właściwy kierunek.
Jak prawidłowo testować filmy, opisuje np. Otto Beyer w swoim sprawdzonym, dobrym stylu:
http://www.ottobausw.de/FILME_EINTESTEN_V2_03.htm
. Moim zdaniem przy Twoim rozcieńczeniu powinieneś uzyskać wynik około 4,5–5 minut. Pomijając fazę księżyca, rytm przechylania i Twoje nadgarstki. Ale również ten odbitek wygląda nieoptymalnie: zbyt szary. Brak bieli, brak prawdziwej czerni. Czy to naprawdę tylko skan jest tak kiepski, czy może również proces powiększania?
Wszystkie zdjęcia są zbyt szare, co moim zdaniem wskazuje na nieodpowiednie światło w ciemni lub bardzo stary papier.
Wrzucam Fomapan-100 do kąpieli z RODINALem 1+50 w temperaturze 20°C w obudowie Agfa z mechanizmem przechylającym na 7,5 minuty. Naświetlam przy ustawieniu 100 ASA nieco powyżej karty 18% na dłoni (czyli o pół stopnia poniżej czułości nominalnej przy mierniku naświetlenia, który mierzy z niewielkim niedoborem).
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Beef
Cześć Franz,
Jeszcze raz dziękuję za pomoc :lol:
No cóż, po prostu nie rozumiem, po co trzeba testować film... ma on ustaloną czułość ASA i wystarczy ustawić na nią przysłonę oraz czas naświetlania. Jeśli na przykład (przy stałej przysłonie) ekspozymetr aparatu wskazuje wartość 1/60 s dla najciemniejszego i 1/1000 s dla najjaśniejszego obszaru fotografowanego obrazu, to wiem, że muszę naświetlić cały kadr z czasem 1/250 s, aby uzyskać optymalne odwzorowanie kolorów i tonów (1/250 s odpowiada tutaj 18% szarości). Czy może się mylę?
Jeśli chodzi o papier, używam (przynajmniej na razie) tylko papieru o stałej gradacji. Aby uzyskać idealne procesy wywoływania, wybieram gradację 3... myślę, że to standard (?).
Nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc o N lub N-1 w odniesieniu do systemu strefowego ;) Aha, i nie mam pomiaru punktowego... używam albo centralnego światłomierza w aparacie (który świetnie radzi sobie z przykładem wspomnianym w pierwszym akapicie), albo działam jak pomiar punktowy, zbliżając się bardzo blisko do obszarów obrazu, które mam zmierzyć.
Nie wiem więc, czy negatywy coś ci dadzą. Mam tylko skaner o rozdzielczości 1200 dpi i musiałem dodatkowo zmniejszyć i przyciąć zdjęcia, aby móc je tutaj wrzucić. Jako urządzenie do skanowania przez światło użyłem przerobionego podświetlenia ze starego notebooka ;) (ale mimo to skan jest okropny).
Kontrasty nie do końca odpowiadają rzeczywistemu negatywowi (ale sam powiedziałeś: bez obróbki). Wygląda na to, że masz negatywy Fomapan... więc możesz to mniej więcej oszacować.
Czy dobrze to zrozumiałem:
1. Mam znowu zrobić takie zupełnie normalne, standardowe zdjęcie
2. Następnie zdjąć OBIEKTYW (żeby wszystko było rozmyte) i obrócić aparat na statywie np. w lewo i wyłączyć reflektor? Z tym samym czasem naświetlania i przysłoną? Czy mam podejść bliżej, żeby reflektor wypełnił całe zdjęcie?
Używam tutaj następującego ustawienia reflektorów:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Lewy (Rembrandt)
(prawy zostawiłem tylko dla informacji osób trzecich :) )
Więc odbitka z 5 minutami ogólnie (papier) stała się nieco szara... zdarza się to najczęściej, gdy zostawiam papier zbyt długo w wywoływaczu. Czy 1-1,5 minuty to rzeczywiście za długo dla papieru RC? Wydaje mi się, że papier jest w pełni wywołany dopiero po około 1 minucie.
Może jednak chodzi też o wywoływacz... BO tutaj używam też ADOLUX KONSTANT ;) (Tak na marginesie... może mógłbyś mi polecić jakiś inny, dzięki któremu osiąga się np. dobre wartości kontrastu? Bo wkrótce będę potrzebował nowego.)
Naświetlanie odbywa się przy ustawieniu 100 ASA tuż powyżej karty 18% na dłoni (czyli o pół stopnia poniżej czułości nominalnej przy mierniku naświetlania, który mierzy z niewielkim niedoborem).
Czy masz na myśli, że zamiast np. (jak u mnie) 1/60 s i przysłony 2,8 wykonujesz naświetlanie z czasem 1/60 s i przysłoną 2 (lub wartością pomiędzy 2,8 a 2)? Zauważyłem też, że w tym przypadku kontrast staje się silniejszy.
A oto „okropne” negatywy:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][attachment=86:10.jpg][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Od lewej góry do prawej dołu:
3 min, 5 min, 8 min, 10 min, 12 min, 15 min
Tutaj ponownie sfotografowałem układ eksperymentalny w piwnicy nowoczesnym aparatem cyfrowym, aby uzyskać rzeczywiste porównanie:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Oba zdjęcia wykonałem również przy
ISO 100
i
przysłonie 2,8 (bez lampy błyskowej)
, aby uzyskać bezpośrednie porównanie. Pierwsze zdjęcie wykonałem bezpośrednio w trybie czarno-białym aparatu... nie zmieniłem niczego na komputerze (poza rozmiarem).
(Aha, a to, co zwisa obok lalki na statywie mikrofonowym, to tylko „wieszak zapachowy” ;) )
Pozdrawiam
Andi
cfb_de
Cześć Andi,
musisz więc najpierw zapoznać się z procesem obróbki czarno-białej. Pierwsze wskazówki dotyczące literatury znajdziesz poniżej.
Po pierwsze: ile miał lat ten film? Jak dokładnie wyglądał proces wywoływania? To niebieskie na zdjęciu wygląda na razie dość kiepsko. Moje TriXy wychodzą mi znacznie wyraźniejsze.
Po drugie: brakuje jeszcze skanu *czarnego* negatywu. Światło na film bez obiektywu przed aparatem! Niestety, na razie skanów nie da się jeszcze wykorzystać do wspomnianej klasyfikacji. Ale chyba już to napisałem.
Teraz: Film ma *wydrukowaną* wartość ISO. Ma to z rzeczywistością mniej więcej tyle wspólnego, co papież z płodzeniem dzieci! I piszę to jako katolik.
Co więcej: Twoje rozumienie pomiaru ekspozycji wymaga pilnej korekty poprzez doświadczenie. Zwróć przy tym szczególną uwagę na światło sztuczne i warunki oświetleniowe. Zwłaszcza w przypadku Twojej konfiguracji eksperymentalnej. Czym oświetlałeś? Jak mierzyłeś?
Ale to wszystko nie ma żadnego znaczenia przy Twojej technice skanowania. Ta bowiem nigdy nie prowadzi do wyników, które można by ocenić. Bez wysiłku nie ma efektu.
Dlatego moja zwyczajowa i bezkompromisowa rada: weź materiał na długim ramieniu do ręki i przetestuj go. Jak to zrobić prawidłowo, wspaniale opisał Otto. Jeśli wydaje ci się to zbyt skomplikowane, kup najpierw podręcznik podstawowy, np. „Reinhard Merz, Das Praxisbuch czarno-białe Labor”. Książka kosztuje 16,90 i jest dostępna u odpowiednich sprzedawców bez kosztów wysyłki.
Proszę samodzielnie wybrać sprzedawców, nie zamierzam tutaj reklamować konkurencji.
Co do używanego papieru: MG3? Czy dobrze to zapamiętałem? Ten papier jest już całkowicie przestarzały. A co do kwestii wywoływania: tu rolę odgrywa wywoływacz (zwykłe roztwory wywołują świeży MD-IV w 45 sekund) oraz oświetlenie Duka.
MG-III pochodzi z czasów, kiedy jeszcze nawet nie uczyłem się do matury w ramach edukacji podstawowej. Wkrótce kończę 40 lat.
Dlatego teraz moja ostateczna wskazówka, skoro już u Otto nie chciałeś czytać i myśleć: potrzebujesz podstawowej instrukcji, jak to w ogóle zrobić. Zobacz „Merz”.
A kiedy opanujesz podstawowe procedury, wtedy możesz przejść do szczegółów. Tego nie nauczy się z dnia na dzień.
Nie bez powodu jest to zawód wymagający nauki, a amatorom zajmuje kilka lat, aby na forach internetowych prezentować się na wyższym poziomie, który częściowo jest wynikiem wieloletniej nauki. Bez wysiłku nie ma wyników. A bez potu nie ma nagrody.
Na tym kończę moje porady.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Beef
Cześć Franz,
Myślę, że trochę mnie źle zrozumiałeś ;) Więc wywołuję zdjęcia już od jakiegoś czasu i osiągnąłem już bardzo dobre wyniki. Co do papieru: używam zupełnie zwykłego papieru fotograficznego Ilford. Na opakowaniu jest napisane „Ilfospeed RC Deluxe IS3.1M”. Co w tym złego?... to przecież papier bardzo wysokiej jakości.
Co do literatury:
kupiłem już sporo drogich książek i dokładnie je przestudiowałem...
- Jedną poświęconą specjalnie fermentacji i procesom wywoływania
- Następnie podręcznik poświęcony fotografii czarno-białej (Michael Gnade)
- Jedną poświęconą naświetlaniu i fotografii profesjonalnej (Michael Gnade)
- Jedna obejmująca cały zakres fotografii
- I jeszcze jedna bardzo profesjonalna na ten temat, którą dostałem od zawodowego fotografa
Wiedzę mam... nawet jeśli nie wygląda na to (poza tym ten przykład w temacie był tylko jednym motywem, jednym filmem i testem z nowym dla mnie wywoływaczem).
Przeczytałem twój link do Otto... po prostu nie chciałem już tego robić wczoraj o 1 w nocy (co jest zrozumiałe).
Nie pomogło mi to jednak zbytnio, ponieważ nie posiadam tego miernika.
Co do filmu:
Film jest zupełnie nowy i dotarł pocztą tego samego dnia od FOTOIMPEX. Co masz na myśli mówiąc o „niebieskim” odcieniu na filmie? Dodatkowo do każdego negatywu dołączyłem specjalnie ten czarny początek filmu, który został naświetlony. TO JEST CAŁKOWITA SŁABOŚĆ.
To, że nie możesz wiele zrobić ze skanami, już ci wcześniej pisałem ;) Mój skaner nie jest do tego przeznaczony, a poza tym jest dość stary ;)
Co do oświetlenia/naświetlania:
Oświetlałem z przodu reflektorem halogenowym o mocy 1000 W i ukośnie z tyłu reflektorem o mocy 500 W (bez osłony... czyli twardsze światło).
Właściwie znam się na systemie strefowym... jedyne, co muszę wiedzieć, to czy strefa X na negatywie jest tak czarna, jak początek filmu, który został naświetlony podczas wkładania filmu... i czy strefa 0 dokładnie (bo jest to negatyw) odpowiada przepuszczalności filmu (czyli że film jest goły... bez cząstek srebra)???
Co do procesu:
mówisz, że wywoływanie pozytywów trwa około 45 sekund. Mam tutaj skan z mojej książki... twierdzi się w niej, że wywoływanie pozytywów ZAWSZE MUSI trwać 2 minuty i że wszystkie inne poprzednie procesy należy dostosować do TYCH 2 MINUT.
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Jednak dzisiaj zauważyłem, że najlepiej jest pozostawić papier w wywoływaczu na 50 sekund. Po minucie faktycznie szybko brązowieje.
Pozdrawiam
Andi
Urnes
Cóż, po prostu nie rozumiem, po co trzeba testować film… Ma on ustaloną czułość ASA, a my dostosowujemy do niej przysłonę i czas naświetlania. Jeśli na przykład (przy stałej przysłonie) ekspozymetr aparatu wskazuje wartość 1/60 s dla najciemniejszego i 1/1000 s dla najjaśniejszego obszaru fotografowanego obrazu, to wiem, że muszę naświetlić cały kadr z czasem 1/250 s, aby uzyskać optymalne odwzorowanie kolorów i tonów (1/250 s odpowiada tutaj 18% szarości). Czy może się mylę?
Tak, mylisz się. Film ma określoną wartość ASA tylko w z góry określonych warunkach laboratoryjnych. Zależy ona m.in. od kontrastu motywu i od wywoływacza. Na przykład podczas naświetlania filmu Foma 100 przy 50 ASA używam wywoływacza A49. Również (osobista) wartość ASA zależy od światłomierza. Nie wszystkie aparaty dają 18% szarości, istnieje m.in. współczynnik K, który pozwala na odchylenia w górę lub w dół, a także oczywiście wiek urządzenia lub jego rozregulowanie. Dwa identyczne korpusy aparatów mogą, w zależności od producenta, różnić się nawet o 2/3 stopnia przysłony. Do tego dochodzi jeszcze to, że w związku z tym przy różnym kontraście motywu masz oczywiście różne czasy wywoływania (tutaj znowu pojawia się odniesienie do systemu strefowego). Jeśli tego nie weźmiesz pod uwagę, kontrast regulujesz później za pomocą papieru lub, jeśli chcesz, również za pomocą wywoływacza pozytywów. W dużym laboratorium zdjęcia również nie są naświetlane jednakowo, ale kontrast jest mierzony w maszynie, a zdjęcie naświetlane odpowiednio.
To, ile czasu potrzebuje wywoływacz pozytywów, zależy wyłącznie od użytego papieru i wywoływacza. Podczas gdy papiery Ilford RC w Ilfospeed (chyba tak się nazywa, prawda?) potrzebują tylko minuty, w N-113 potrzeba 2 minut, a stary, dobry Polywarmton zostawiam w nim nieco dłużej, bo po 2 minutach wciąż pojawia się jeszcze trochę światła.
Pozdrawiam, Sven.
Beef
Cześć Sven,
Tak, właśnie to przeczytałem ;) Mam naprawdę świetne książki na ten temat, ale nigdy nie natknąłem się na informację, że czułość ASA może się różnić (może po prostu to przeoczyłem ;) ).
Po przeczytaniu wczoraj wielu stron na ten temat znam już wszystkie szczegóły... jest jednak jeden problem:
95% wszystkich metod dostosowywania osobistej czułości filmu i czasu wywoływania opiera się na laboratoryjnym ekspozymetrze, za pomocą którego mogę zmierzyć gęstość filmu. Nie mam tego przyrządu i prawdopodobnie będzie on dla mnie zbyt drogi. Nie chcę przecież zostać profesjonalnym fotografem, a jedynie móc robić ładne zdjęcia i wykorzystać pełny zakres kontrastu mojego filmu.
Oto przykładowa metoda:
testowanie filmu
(lub strona Franza)
Wczoraj spróbowałem następującego rozwiązania:
Przykleiłem arkusz papieru A4 (szary) płasko do dużej książki i ustawiłem ją pionowo. Przed nią postawiłem aparat na statywie. Odległość od aparatu do arkusza była tak mała, że arkusz zakrywał cały wizjer (dodatkowo ustawiony na nieskończoność). Z boku oświetliłem arkusz miękkim światłem tak mocno, że automatyka aparatu przy przysłonie 8 ustaliła czas naświetlania na 1/15 s. Zgodnie z poniższym kołem obliczeniowym powinienem teraz uzyskać zdjęcie o jasności strefy V (czy może znowu się mylę):
Tarcza obliczeniowa stref
W odniesieniu do tej strefy V wykonałem serię zdjęć w trybie ręcznym, obejmującą strefy od 0 do X. Dało mi to następujący wynik:
Następnie sprawdziłem, przy jakim czasie naświetlania (w procesie pozytywowym) na NIEZABARWIONYM filmie mój pozytyw odwzorowuje ostatnią czerń (czyli strefę 0). Zastanawiam się teraz, czy dostosować czułość ASA i czas wywoływania (negatyw), tak aby strefa 0 dawała jeszcze gołą kliszę, a strefa X nadal tworzyła gęstość, która przy tym czasie wywoływania pozytywów dałaby jeszcze biel. Albo wszystko na odwrót, tak aby strefa X odpowiadała gęstości negatywu, jaką klisza może osiągnąć maksymalnie (praktycznie początek naświetlanej kliszy). A może muszę wszystko dostosować tak, aby strefa X odpowiadała pełnej gęstości, a strefa 0 – czystemu filmowi. A MOŻE wszystkie te rozważania są błędne? ;)
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Ponadto oto maksymalna gęstość filmu:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Strefa X i maksymalna gęstość wyglądają podobnie...ale w rzeczywistości widać, że początek filmu jest już znacznie gęstszy... szacuję, że dwukrotnie.
Problem polega też na tym, że nie mam nawet karty szarej. Kiedy mój sąsiad wróci dziś do domu, zapytam go, czy ma kartę szarą, a może nawet ten laboratoryjny ekspozymetr (jest zawodowym fotografem).
W przeciwnym razie moją jedyną opcją byłoby po prostu przetestować i zobaczyć, co mi się podoba... tak jak opisano tutaj:
Testowanie filmów poprzez próbki
. A może masz jeszcze jakiś inny pomysł lub wskazówkę? Bo jeśli mam fotografować tym filmem przez najbliższe miesiące lub lata, to wolałbym przynajmniej raz dostosować go do właściwego użycia :lol:
Pozdrawiam
Andi
Urnes
Cześć Andi,
jeśli chcesz poznać moją osobistą opinię, to weź aparat, zaopatrz się w 2 lub 3 rolki filmu i idź zrobić kilka zdjęć. Następnie wywołaj je, wydrukuj kilka ujęć i przyjrzyj się, co ci się nie podoba. Jeśli negatywy nie są wystarczająco czarne, zmniejsz czułość o pół stopnia, jeśli ziarno jest zbyt widoczne, użyj innego wywoływacza lub innego filmu i tak dalej. Myślę, że powinieneś oceniać fotografię na podstawie zdjęć, a nie sprzętu. Nawet jeśli na negatywie masz 10 stopni ekspozycji, nadal musisz zdecydować, które 6-7 stopni umieścisz na papierze...
Jestem po prostu osobą, która woli fotografować niż testować. Dlatego też, podobnie jak wielu tutaj na forum, mam dość wysoką tolerancję na frustrację. Muszę jednak też powiedzieć, że w 90% moich zdjęć w odbitkach końcowych ląduję na średniej gradacji i to wszystko bez żadnych testów. Jednak po pierwszych negatywach na 100 ASA film Foma 100 w formacie 8x10" nie był dla mnie wystarczająco szczelny, więc przeprowadzałem naświetlanie po prostu przy 50 ASA. Zanim jednak opanowałem cały proces, począwszy od nieszczelnych kaset z filmem płaskim, a skończywszy na wyplukiwaniu odbitek, połowa paczki filmu była już zużyta... c’est la vie.
Pozdrawiam, Sven.
Beef
Cześć Sven
Tak, ja też zdecydowałem się na „metodę pojedynczego ujęcia”. Wczoraj też wykorzystałem już trochę materiału filmowego...
Najpierw sfotografowałem motyw normalnie, a potem jeszcze jedno ujęcie prześwietlone i jedno z niedoświetleniem. Prześwietlone zdjęcie było bliższe oczekiwanemu efektowi, więc wziąłem je za podstawę i ponownie (nieznacznie) prześwietliłem oraz przeprowadziłem niedoświetlenie. W ten sposób stopniowo zbliżałem się do dobrego wyniku w procesie powiększania. Jako czas wywoływania negatywu po prostu przyjąłem 7,5 minuty podane przez Franza (z czego korzysta też kilka innych osób).
Co mnie jednak zastanawia: bez względu na to, czy zdjęcie jest prześwietlone, czy niedoświetlone... dzięki czasowi naświetlania w powiększalniku mogę to wszystko znowu wyrównać :-D
Ponadto zapoznałem się dokładniej z wartościami ASA: film NAPRAWDĘ ma swoje 100 ASA, jeśli jest to podane...trzeba tylko użyć odpowiedniego wywoływacza i dokładnie takiego czasu, jak w karcie technicznej. W przypadku APX 100 np. RODINAL, w przypadku Fomapan 100 np. Fomadon Excel lub LQN. Wtedy mają swoje PEŁNE 100 ASA. Nawiasem mówiąc, jest to nawet napisane w opisie wywoływaczy Fomadon w sklepie Impex).
Ponieważ ja również zastosowałem czas wywoływania 7,5 minuty, dochodzę faktycznie do takiego samego wniosku jak Franz i ty, że muszę przeprowadzić prześwietlenie ujęcia. Chciałbym jednak wykorzystać pełne 100 ASA (w przeciwnym razie równie dobrze mógłbym od razu kupić film 50). Zauważyłem też, że w tabeli wywoływaczy Impex dla kombinacji Fomapan 100-RODINAL podano czas 10 minut. Czy w ten sposób można osiągnąć te 100 ASA, tak aby można było całkowicie polegać na automatyce aparatu (co jest też wygodniejsze)? (Pomijając ewentualne błędy pomiaru aparatu)
Chciałbym po prostu uzyskać dobrą wartość średnią, aby moje czasy w procesie powiększania pozostawały stałe, nie musiałem przeprowadzać prześwietlenia ujęcia, a także mogłem odpowiednio wykorzystać możliwości push i pull.
Czasy wywoływania z pewnością nie są ustalone bez powodu... muszą być dostosowane do jakiejś normy.
Kiedy oddaję film do wywołania w sklepie fotograficznym, na pewno kierują się oni wartością 100 ASA, wywołują go po upływie określonego czasu i powiększają po upływie określonego czasu. A może znowu się całkowicie mylę :lol:
Pozdrawiam
Andi
cfb_de
W przypadku Fomapan 100 i RODINALa podano czas naświetlania wynoszący 10 minut. Czy w ten sposób można osiągnąć czułość 100 ASA?
Tak. Jednak wtedy film staje się dla mnie zbyt ostry, a jasne partie ulegają prześwietleniu. Ogranicza to wprawdzie liczbę dostępnych na filmie stopni przysłony do 4–5 z 10 dostępnych w motywie, ale chciałbym sam wybierać, które 6–7 stopni przysłony z 10 przeniosę na papier.
I właśnie dlatego w przypadku moich najczęściej używanych filmów tylko raz podjąłem się testowania. Nie trzeba tego robić w sposób akademicki, rysując krzywe; wielu zadowala się tym, że po prostu wypróbowali to pod powiększalnikiem.
Poza tym, zwłaszcza jako początkujący bez dużego doświadczenia laboratoryjnego, różnic w naświetleniu rzędu +/- jednej przysłony i tak nie zauważy się w laboratorium. Znikają one w granicach tolerancji materiału i są po prostu niezauważalne dla twórcy obrazu przepełnionego radością.
Nawiasem mówiąc, aby uzyskać „czułość normatywną”, muszą być odpowiednie nie tylko światłomierze i procesy wywoływania, ale również motyw (znormalizowany pasek szarości na pasku czułości, co w rzeczywistości nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością) oraz jego oświetlenie (która w rzeczywistości stanowi dużą zmienną pod względem temperatury barwowej). Aparat fotograficzny nie widzi zresztą takiego filmu pomiarowego. Paski Sensist są naświetlane kontaktowo
Dlatego – i z powodu braku czasu – nie mogłem się jeszcze zająć Twoimi skanami.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Beef
Cześć Franz,
nie przejmuj się tymi negatywami... i tak już je skreśliłem ;) Jestem naprawdę niezmiernie wdzięczny, że ty i inni użytkownicy tego forum jesteście tak pomocni. Zdobyłem tu o wiele więcej informacji niż z moich książek... po prostu utwierdziło mnie to w przekonaniu, że potrzebne jest doświadczenie i nie zawsze można polegać na literaturze.
I znowu muszę się do czegoś przyznać:
Zrobiłem przed chwilą kolejne zdjęcie testowe (ale z lampą błyskową komputera). Tym razem trzymałem się DOKŁADNIE tabeli wywoływaczy... wywoływałem przez 10 minut, w RODINALU 1+50 i Kipp (typ 1). A film naświetliłem przy ustawieniu 100 ASA. Negatyw wygląda na dość jasny, poddany niedoświetleniu, ale za to z dużym kontrastem... wygląda na to, że znowu miałeś rację z tym swoim zaleceniem prześwietlenia i 7,5 minuty ;)
Zobacz tutaj zdjęcia Fomapan z punkami (od góry: zdjęcia 6-8):
Zdjęcia Fomapan
Uważam, że ten efekt jest po prostu idealny... te zdjęcia są wywołane w Diafine i naświetlone na czułość 200 ASA. Pisze jednak, że używa RODINALa przy czułości 80 ASA (proszę zwrócić uwagę na ogromną różnicę), niestety ponownie nie podano czasu wywoływania. Czy u Ciebie zdjęcia wychodzą mniej więcej tak samo, gdy używasz RODINALU? Na jaką czułość ASA ustawiałeś swój aparat? I wywołujesz przez 7,5 minuty? W takim razie będę się trzymał tych wartości. Na tej podstawie będę mógł wtedy dokonać precyzyjnego dostrojenia (np. w odniesieniu do różnic w pomiarach aparatów).
Często też czytałem, że 7,5 minuty to optymalny czas na wyciągnięcie maksimum z filmu.
A co do tej szarej klapki (karty)... zamówiłem ją wczoraj w nocy... ale nie jest dostępna :lol: więc muszę dalej „po prostu testować” :lol:
Pozdrawiam
Andi
Beef
Cześć
Właśnie zrobiłem znowu kilka zdjęć próbnych...
Ponieważ ostatnim razem zauważyłem, że zdecydowanie muszę przeprowadzić prześwietlenie filmu, tym razem po prostu ustawiłem aparat na DIN 19 (64 ASA).
Automatyka aparatu ustaliła czas naświetlania 1/4 s przy przysłonie 4. Następnie ustawiłem czas naświetlania na stałe na 1/4 s i robiłem zdjęcia z
następującymi wartościami przysłony: 2,8
; 4-2,8
; 4
; 4-5,6
; 5,6
(zdjęcia są w tej kolejności)
. Powstały następujące zdjęcia:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][attachment=99:f4_1_
4s.jpg][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY][ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Czy teraz w końcu wygląda to dobrze? Myślę, że z filmem DIN 19 trafiłem w dziesiątkę... moim zdaniem zdjęcie z przysłoną 4 jest najlepsze.
Wywołałem to wszystko w RODINALU 1:50 w temperaturze 20°C przez 8 minut (według karty technicznej Foma: 8-9 min). Używam obrotowej komory wywoławczej... przez pierwsze 30 sekund obraca się nieprzerwanie... a co 15 sekund wykonuje dwa bardzo delikatne obroty.
Naświetliłem (15 s) na papierze barytowym o ciepłym odcieniu (ADOX) w formacie 7x11 cm, wywołałem przez 1,5 minuty w Adolux Konstant.
Czy wszystko jest teraz w porządku, czy są jeszcze jakieś zastrzeżenia? :lol: Może coś jest nie tak z moim procesem wywoływania pozytywów? Chodzi mi o czasy.
Pozdrawiam
Andi
cfb_de
Cześć Andi,
Wygląda to już całkiem nieźle. Mam jednak jedną uwagę co do twojego procesu: obracanie co 15 sekund to nie jest dobry pomysł. W ten sposób powstają całkowicie niekontrolowane, wysychające fragmenty filmu.
Dlatego albo nie obraca się wcale (=wywoływanie przez przechylanie z filmem zawsze całkowicie zwilżonym), albo robi się to w sposób ciągły. Ciągłe obracanie skraca czas wywoływania, ale w przypadku wywoływaczy akutanowych (to są te z „ostrością krawędzi”, jak np. RODINAL) z pewnością nie zapewnia maksymalnego wrażenia ostrości.
W Twoim procesie możesz od razu przejść do wywoływania metodą przechylania. Wtedy uzyskasz dość dokładny czas 7,5 minuty, jeśli zrezygnujesz z ciągłego przechylania przez 30 sekund na początku i zamiast tego zastosujesz 1 minutę ciągłego przechylania, a następnie 1 raz co 30 sekund :-)
W tym przypadku w pojemniku powinno znajdować się co najmniej 5 ml koncentratu RODINALa na jeden film, a film powinien być całkowicie zanurzony w roztworze. O 50 czy 64 ASA można by się długo spierać. Po pierwsze, zależy to od naświetlenia. Po drugie, od tego, jakie odcienie szarości motywu chcesz uzyskać na odbitce. A ja po prostu wolę, żeby coś było widać nawet w „czerni”.
Nawet przy jednym filmie czarno-białym zawsze przygotowuję 510 ml RODINALU. Dlaczego? Przy 10 ml błąd pomiaru podczas przygotowywania roztworu jest mniejszy, a ten środek w końcu prawie nic nie kosztuje. Poza tym w zawsze tak samo napełnionym pojemniku mam prawie zawsze takie same proporcje. Tak, nawet przy wywoływaniu tylko jednego filmu czarno-białego wrzucam do środka drugą pustą szpulę.
Mój Jobo 2100/2400 używam tylko do testów, bo tam też mieści się 510 ml. Do dużej szpuli Jobo mogę jednak włożyć kilka kawałków filmu i po prostu oddzielić je od siebie drewnianymi szpikulcami, co nie jest możliwe w przypadku małych szpul z systemu 12.
Wyniki nie różnią się niczym od tych z moich Jobo 1236 i można je przenieść na masowe wywoływanie filmów KB w 2336 (mieści się tam 5 filmów KB, ale podnoszenie puszki plus 2 l wywoływacza przez łącznie 25 minut to już prawie sport siłowy).
Wszystkie te pojemniki Jobo nie mają przeciekających pokrywek i do momentu opublikowania tego wpisu były dostępne w serwisie ePay za mniej niż