Gast
Witam wszystkich,
może ktoś mógłby mi coś doradzić.
Mam sporo starych filmów małoobrazkowych (mających od 50 do 60 lat), z których chciałbym teraz wykonać powiększenia.
Problem polega na tym, że (jak to wówczas bywało) filmy były przechowywane w zwiniętych rolkach w kartonowych, aluminiowych lub plastikowych puszkach. Filmy są naprawdę sztywne, jak naciągnięte sprężyny o bardzo małym promieniu. Ponadto niektóre z nich zostały pocięte na pojedyncze klatki, przez co umieszczenie ich w powiększalniku jest prawie niemożliwe.
Stąd moje pytanie:
Co można zrobić, aby filmy lub ich fragmenty znów stały się w miarę płaskie, bez uszkadzania materiału filmowego?
Bardzo dziękuję,
Wolfgang
Wolfgg
Cześć Wolfgang,
możliwe rozwiązania to:
1) Zwiń taśmę w przeciwnym kierunku (wbrew skrętowi), najlepiej ciasno, wkładając między zwoje papier, aby uniknąć zarysowań, i przechowuj w ten sposób przez kilka dni (może to potrwać nawet kilka tygodni).
2) Ponownie namoczyć, może to być konieczne również do czyszczenia, a następnie w celu wysuszenia w spiralnym kształcie (czyli emulsją na zewnątrz) wsunąć do najwęższej części. Wodę można w razie potrzeby odwirować, umieszczając szpulę (wraz z filmem) w wirówce do sałatek (nie zapomnij o przeciwwadze).
3) Pozostawić skręt i powiększyć go za pomocą szklanych prętów; skręt ma również tę zaletę, że dociska folię mocno do górnej (miejmy nadzieję, że anty-Newtonowskiej) szyby.
Pozdrawiam, Wolfgang
Gast
Cześć Wolfgang,
możliwe rozwiązania to:
1) Zwinąć taśmy w przeciwnym kierunku (wbrew skrętowi), najlepiej z papierem między zwojami ze względu na ryzyko zarysowań, i przechowywać je w ten sposób przez kilka dni (może to potrwać nawet tygodnie).
Już tego próbowałem, ale bez większego skutku. Szczególnie w przypadku fragmentów nie pomogło to zbytnio. Pomysł z papierem pomiędzy zwojami to dobra rada, jednak taśmy są już dość porysowane (prawdopodobnie właśnie przez zwijanie – gdy taśma nie mieściła się w kasecie, pewnie trzeba było ją jeszcze trochę naciągnąć, co spowodowało wbicie ziarenek kurzu...).
A tak przy okazji, czy można jakoś później coś zrobić z tymi zarysowaniami? (Jeśli spojrzeć na to z pozytywnej strony, te zarysowania mają w sobie coś nostalgicznego... W nowoczesnych materiałach wideo takie rzeczy są czasem dodawane sztucznie...)
2) Ponowne namoczenie, może być również konieczne do oczyszczenia, a następnie do wysuszenia w spiralnym ułożeniu na odwrót (czyli emulsją na zewnątrz) wsunąć całkowicie do środka, w najwęższe miejsce. Wodę można w razie potrzeby odwirować, wkładając szpulę (wraz z filmem w środku) do wirówki do sałatek (nie zapomnij o przeciwwadze).
To mi się podoba najbardziej. Mam jeszcze jedną koreks, w której znajdują się spirale.
Na co należy zwrócić uwagę podczas płukania? Jakieś dodatki chemiczne? Jak długo powinno trwać płukanie? W jakiej temperaturze?
3) Pozostawić skręt i powiększyć za pomocą szklanej podkładki, skręt ma również tę zaletę, że dociska film mocno do górnej (miejmy nadzieję, że anty-Newtonowskiej) szyby.
Cóż, właśnie to sprawia problemy, z kliszą da się to jakoś zrobić. Jednak powiększalnik (prosty model) ma tylko otwór otwarty od dołu, a na górze jest tylko soczewka kondensora... Fragmenty praktycznie nie dają się tam ustawić...
Pozdrawiam, Wolfgang
Pozdrawiam, Wolfgang
Wolfgg
Cześć Wolfgang,
Zarysowania: dawniej powstawały one głównie dlatego, że filmy przechowywano w okrągłych puszkach. Aby włożyć film do puszki, najpierw zwijano go ciasno w rulon, a następnie „rozwijano” w puszce, a podczas tego „rozwijania” kurz dostający się między zwoje filmu powodował zarysowania. W razie potrzeby zarysowania można wypełnić wazeliną z apteki (warto to przetestować), ale lepszym rozwiązaniem byłoby zaopatrzenie się w powiększalnik z oświetleniem rozpraszającym i podświetlaną płytką, a powiększalnik kondensacyjny jest tu zdecydowanie niewłaściwym urządzeniem. Być może soczewkę kondensacyjną można zastąpić szklaną płytką z materiałem rozpraszającym na wierzchu (papier pergaminowy itp.).
Moczenie: najlepiej używać wody demineralizowanej z środkiem zwilżającym, jak zwykle przy wywoływaniu filmów. Wystarczy 5 minut w kąpieli. Nie jest potrzebna bieżąca woda, 1 litr wystarczy na wiele skrawków. Wystarczy po prostu włożyć skrawki do spirali (emulsją na zewnątrz), włożyć do pojemnika z wodą i środkiem zwilżającym, odczekać 5 minut, wyjąć spiralę, odcedzić pozostałą wodę i pozostawić do wyschnięcia. Temperatura wody powinna odpowiadać temperaturze pokojowej (=temperatura filmu), w przypadku starych emulsji nie należy dopuszczać do gwałtownych zmian temperatury (może to spowodować powstawanie zmarszczek).
Pozdrawiam, Wolfgang
bernhardmangelsgmxde
Po prostu wyjąłem stare filmy dziadka z plastikowych pudełek, włożyłem je do kopert z pergaminu i najpierw przycisnąłem ciężkimi książkami; po pewnym czasie (kilka tygodni) wywołały się na tyle, że:
1. mogłem bez problemu wykonać odbitki (na szklanej płytce do negatywów) oraz:
2. mogłem je położyć na samym dnie segregatora na negatywy, bez ryzyka, że się zwiną. (czyli nie gorzej niż świeże klisze)
Spodziewam się, że w ciągu najbliższych lat lub dziesięcioleci staną się one naprawdę płaskie.
Fascynujące było dla mnie to, że mogłem tak po prostu „całkiem normalnie” powiększyć negatywy, które mają pół wieku...
Pozdrawiam
Bernhard
Wolfgg
Cześć Berhard,
jeśli nawinie się te koperty z pergaminu odwrotnie, czyli stroną z paskiem do wewnątrz, na jakiś okrągły przedmiot o średnicy około 5 cm, to taśmy szybciej tracą skręt. Trzeba tylko co kilka dni sprawdzać, czy taśmy same nie zaczęły lekko się odkręcać – wtedy wystarczy, a w przyszłości pozostaną ładnie płaskie.
Pozdrawiam, Wolfgang
Gast
Od dłuższego czasu nie poruszałem już tego tematu.
Próbowałem różnych rozwiązań.
Wszystkie metody mechaniczne właściwie zawiodły...
Filmy prawie nie tracą swojego skrętu. Szczególnie oporne są fragmenty filmów KB, ale także negatywy 6x9 prawie się nie poruszają. Nic dziwnego, po około 40–50 latach też bym się zdziwił, gdyby filmy tak po prostu znów stały się płaskie...
Pytanie brzmi, co jeszcze można by zrobić.
Myślałem o obróbce termicznej filmów... czy ktoś ma z tym doświadczenie? Może między papierem pergaminowym lub żelazkiem ustawionym na niską temperaturę?
A może namoczyć? W ciepłej wodzie? W tej chwili nie mam pojęcia, co mógłbym zrobić...
Pozdrawiam
Wolfgang