Gast
:ph34r:Ponieważ dopiero co zarejestrowałem się na tym forum,
na początek chciałbym się wszystkim przywitać.
Cieszę się, że wciąż jest tu sporo miłośników fotografii analogowej,
którzy korzystają ze swoich, niekiedy „starych”, skarbów.
Jeśli chodzi o mnie, mam 42 lata i pracuję jako technik radiowy
w firmie elektronicznej. Fotografią zajmuję się już od kilku
lat. KB NIKON F80 ANALOG, na próbę z wypożyczonym cyfrowym Canonem,
który osobiście nie sprawiał mi żadnej frajdy.
Rok temu dostałem w prezencie Pentacon Six i różne obiektywy.
(35 mm, 50 mm, 80 mm, 180 mm i 500 mm) Bo cyfrowy jest lepszy?! Według słów darczyńcy. (Moje szczęście)
Od tego czasu kupiłem DUKA wraz z całym niezbędnym osprzętem.
Zebrałem trochę doświadczenia i co najlepsze, sprawiło mi to wiele radości.
Obecnie mam problem z P.Six przy niskich temperaturach poniżej 5°C.
Po wielu poszukiwaniach w sieci rozebrałem aparat, wyczyściłem go
i nasmarowałem w pełni syntetycznym olejem zegarkowym.
Ogólnie działa lepiej niż wcześniej, ale w temperaturze bliskiej 0°C kurtyna
pozostaje otwarta o około 1 mm przy wszystkich czasach naświetlania.
Powstaje dla mnie pytanie:
Wysłać aparat do naprawy (czy wtedy rzeczywiście będzie działał w temperaturach poniżej zera?)
Przejść na inny aparat z nadzieją, że będę mógł nadal korzystać z obiektywów. (Hassel.,
Kiev itp.)
Zimą często jeżdżę na motocyklu, aby robić zdjęcia, nie mając
możliwości ogrzania sprzętu.
Aparat bez akumulatora lub baterii byłby dla mnie idealny.
W takich temperaturach aparaty cyfrowe często zawodziły. Problemy z pojemnością akumulatora podczas długich
ekspozycji były irytujące.
Byłbym wdzięczny za wskazówki i informacje dotyczące dalszego użytkowania modelu Six lub innych korpusów w tych warunkach
.
Przedział cenowy powinien wynosić 500 €
cfb_de
Cześć Dirk,
Aparaty P-Six mają z natury rzeczy pewną wadę w naprawdę niskich temperaturach. Czy u Ciebie tryb 1/125 działa również poniżej 0°C? Nie? W takim razie Twój aparat wymaga profesjonalnego serwisu. Na przykład u Baiera w Emmendingen, Olbricha w Gölitz, Krenkela w Treuen lub wielu innych.
Alternatywą mógłby być model Kiev-60. Można go kupić za około sto euro, a serwisują go Baier (patrz wyżej) lub Wiese w Hamburgu.
Można też zrobić to samemu. Model K-60 jest bardzo dobrze udokumentowany w sieci w języku angielskim i choć pod względem mechanicznym jest nieco skomplikowany, to nie jest przesadnie wymagający (czego nie mogę powiedzieć o modelu P-Six).
Sam dostosowałem swój K-60 do nowoczesnych filmów, a potem kiedyś całkowicie go rozmontowałem razem z mechanikiem precyzyjnym. Dla zabawy.
Był pod wrażeniem tego, jak prostą konstrukcję i jak skromną jakość części wykorzystali Ukraińcy/Rosjanie, aby zbudować tak solidny aparat.
To prawda. Jest solidny. Raz upuściłem go na podłogę w kuchni. Płytka pękła, aparat pozostał nienaruszony :-)
P-Six to oczywiście inna klasa: to precyzyjna mechanika niemieckiego pochodzenia. Niestety z NRD, co wiązało się z pewnymi kompromisami w zakresie jakości konstrukcji. Wiele elementów konstrukcyjnych było wykonanych z wielką wprawą, ale niestety w produkcie końcowym wyglądało to po prostu na „zamierzone”.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Wolf_XL
Cześć Dirk,
Six jest kapryśny w niskich temperaturach, podobnie jak jego optyka – o ile nie została wcześniej rozmontowana i nasmarowana nowoczesnymi smarami. Nic dziwnego – z jednej strony smary z czasów NRD nie należą do najlepszych, a z drugiej niektóre obiektywy mają dość egzotyczne mechanizmy przysłony... Na przykład w obiektywie Sonnar 180 przysłona jest obsługiwana za pomocą linki Bowdena – bardzo dziwne... ;-)
Alternatywy? Oprócz wspomnianego już Kiev 60 istnieje również zmodyfikowany Kiev 88 z mocowaniem Pentacon. Tylko że oba borykają się z typowymi dla bloku wschodniego problemami – czyli albo są „niezniszczalne”, albo ciągle trzeba coś przykręcać. Poza tym jest jeszcze Mamiya 645. Świetny aparat systemowy z wszystkim, czego dusza zapragnie, a obiektywy P'Six można nadal używać za pomocą adaptera. Jednak wtedy tylko z przysłoną roboczą... Albo kupujesz sobie „aparat zimowy” – myślę tu np. o „Texas-Leica” Fuji GW690. Nie ma co prawda wymiennych obiektywów, ale za to jest tak duży, że można go obsługiwać nawet w rękawiczkach motocyklowych... ;-)
Gast
Dziękuję za szybkie odpowiedzi. Myślę, że Mamiya mogłaby mi się spodobać.
Trochę już poszukałem w Google. Zamierzam się rozejrzeć. Życzę miłego weekendu!
Zanurzam się teraz w DUKA, do zobaczenia wkrótce.
Pozdrawiam czarno-biało, Dirk :) <_< :D
orwograph
Przepraszam, opublikowałem swój wpis w niewłaściwym miejscu, więc go usunąłem. Nie mogę jakoś usunąć tej wiadomości.
Peter.