Nie wiem dokładnie, jak to działa, ale faktycznie podczas transportu coś się przestawia, przez co krok staje się krótszy.
No więc, odgrzebałem kiedyś mój automat Flexaret i:
Nie trzeba tam niczego przestawiać – dzięki sprytnej konstrukcji.
Krok obrazu jest określany przez wałek (znajduje się on między szpulą odwijającą a okienkiem obrazu), który ma w tym celu małe gumowe pierścienie.
Na zewnątrz jest grubszy (dla formatu 6x6), a w środku znajduje się cieńsze miejsce o szerokości 35 mm, do którego przymocowany jest kolejny zestaw gumowych pierścieni.
Dzięki temu wałek obraca się w przypadku filmu KB 36 mm tak samo często, jak w przypadku filmu zwojowego 6 cm.
Nie mam tego adaptera, moim zdaniem jest on nieco zbyt drogi, ale o ile dobrze pamiętam, składa się on jedynie z maski dla pola obrazu, uchwytu na kasetę i szpuli nawijającej.
W związku z tym nic nie
powinno stać na przeszkodzie użyciu filmu 220 – krok filmu jest zawsze prawidłowo ustawiany przez szerokość filmu, a licznik klatek da się chyba oszukać.
Wątpliwe jest tylko, czy płytka dociskowa filmu jest do tego odpowiednia, nie da się jej przestawić tak jak w innych aparatach.
Pozdrawiam
Christian