CommodoreMan
Witam wszystkich!
Nazywam się Christian i mam 23 lata.
Od jakiegoś czasu zajmuję się fotografią analogową. Do tej pory, ze względu na koszty, zawsze korzystałem z usług dużego laboratorium. Jednak latem odziedziczyłem całkiem pokaźny zestaw sprzętu do wykonywania powiększeń.
Po uzyskaniu pierwszych zadowalających wyników chciałbym teraz spróbować swoich sił w wywoływaniu negatywów.
Na razie nie mam jeszcze żadnych materiałów. Ale pojemnik do wywoływania itp. nie stanowi problemu.
Moje pytanie dotyczy raczej tego, który wywoływacz będzie dla mnie najbardziej odpowiedni.
Szukam wywoływacza, który jest bezpieczny w użyciu i przy którym trudno coś zepsuć. Jako użytkownik okazjonalny potrzebuję, aby koncentrat miał jak najdłuższy okres przydatności.
Myślałem o płynnym koncentracie, z którego mógłbym pobierać odpowiednią ilość na jednorazowe użycie.
Zajmuję się fotografią czarno-białą i do tej pory bardzo chętnie używam HP5+ firmy Ilford. Nie mam nic przeciwko pewnemu ziarnu (w przeciwnym razie raczej nie używałbym HP5+). Byłoby fajnie mieć możliwość ewentualnego podkręcenia czułości filmu do ISO 800.
Co możecie mi polecić?
Jako utrwalacz i kąpiel zatrzymująca mogę użyć Adstop i AdoFix, które i tak mam już tutaj do obróbki papieru, oczywiście w oddzielnych roztworach dla filmu i papieru.
Pozdrawiam, Christian
Lichtjahr
Cześć Christian,
skoro już „przekonałeś się” do filmów Ilford, to mogę polecić Ci uniwersalny wywoływacz ID-11 tej samej firmy.
Sprzedawany jest wprawdzie w postaci proszku, ale przygotowanie roztworu naprawdę nie jest żadną sztuką.
Wlej około 3/4 końcowej objętości ciepłej wody, następnie dodaj proszek A i wymieszaj, aż się całkowicie rozpuści, a potem dodaj proszek B i ponownie wymieszaj, aż się całkowicie rozpuści.
Następnie uzupełnij do końcowej objętości (1 litr) – to wszystko.
Jeśli przelejesz wywoływacz do brązowej, miękkiej plastikowej butelki, możesz wycisnąć powietrze, ściskając butelkę.
W ten sposób zaoszczędzisz na drogim Protectanie i za to kupisz filmy.
Jako kąpiel zatrzymującą używam kwasu cytrynowego firmy Dr. Oetker z supermarketu, który jest dostępny w 5-gramowych opakowaniach do pieczenia ciast.
Na 1 litr 2% roztworu potrzebujesz 10 gramów.
Miłej zabawy z nowym hobby.
Edi
CommodoreMan
Dziękuję za odpowiedź!
Jak wygląda w takim razie trwałość roztworu? Wydaje mi się, że kiedyś czytałem, że po przygotowaniu proszkowego wywoływacza jest ona raczej niewielka?
A może można ją przedłużyć, zabezpieczając przed dostępem tlenu za pomocą preparatu Protectan (mam go już w domu, bo chciałem zabezpieczyć koncentrat wywoływacza papierowego) lub np. wrzucając do butelki kulki? Jakiego czasu przechowywania można się spodziewać w praktyce?
W moim przypadku zdarza się często, że wywołuję tylko jedną lub dwie rolki, a potem robię kilkumiesięczną przerwę.
Pozdrawiam, C-Man
Morte
Jeśli ma być płynny i mieć długi okres przydatności, nic nie przebije RODINAL/ADONAL. W butelce naprawdę wytrzymuje lata. Poza tym mam dobre doświadczenia z proszkowym wywoływaczem ATOMAL/A49, który u mnie zachował swoją jakość nawet po kilku miesiącach w butelce. Oba są niedrogie.
CommodoreMan
Z tego, co się czyta, RODINAL to standardowy wywoływacz.
Jeśli znów weźmiemy pod uwagę wersję proszkową: czy zawsze muszę przygotowywać pełną ilość roztworu podstawowego, z którego następnie rozcieńczam jednorazową porcję, czy też mogę przygotować mniejsze ilości, np. 250 ml? W takim przypadku roztwór podstawowy zużyłby się odpowiednio szybciej, a okres przydatności do użycia w zakresie kilku tygodni byłby wystarczający.
Jednak z całym litrem roztworu podstawowego wystarczyłoby mi to na bardzo długo.
Jakie są doświadczenia np. z ATOMALem, jeśli zadba się o izolację od tlenu i ciemność? Kilka miesięcy to przecież może być wszystko od 2 do 12 ;).
Powiedziałbym, że jeśli można tym bezpiecznie korzystać przez ponad kwartał, to jest to całkiem interesujące, zwłaszcza że w tym przedziale cenowym przygotowanie nowej partii nie boli tak bardzo.
Pozdrawiam, C-Man
Magirus
Cześć
A może Tetenal Ultrafin Liquid?
Jeśli potrzebujesz wywoływacza o drobniejszym ziarnie niż Plus, ten jest płynny i ma długi okres przydatności.
Długo używałem Tetenal Ultrafin Liquid, ale teraz
nie pracuję już z HP5.
W tym przypadku wystarcza mi RODINAL.
Pozdrawiam, Bernd
CommodoreMan
Również film Kodak HC110 jest opisywany jako bardzo trwały i wszechstronny.
Czy są jakieś argumenty przeciwko niemu?
I jeszcze jedno pytanie: na forum odradza się stosowanie kąpieli zatrzymującej i zaleca się płukanie pośrednie. Czy ktoś może mi powiedzieć, jakie korzyści ma to przynieść, poza oszczędnością kolejnego środka chemicznego? A może jednak prawdziwa kąpiel zatrzymująca jest lepszą metodą?
Jako nowicjuszowi różne produkty i opinie są dla mnie bardzo mylące.
Pozdrawiam, C-Man
Lichtjahr
Kąpiel zatrzymująca nie jest absolutnie konieczna.
W większości przypadków wystarczy płukanie pośrednie. Należy dwukrotnie napełnić pojemnik wodą, opróżnić go i ponownie napełnić.
W spęcznionej warstwie filmu pozostaje jednak aktywny resztkowy wywoływacz – zazwyczaj można to jednak pominąć.
Powodem stosowania kąpieli zatrzymującej jest chęć natychmiastowego zatrzymania procesu wywoływania.
Wywoływacz ma odczyn zasadowy, a kąpiel zatrzymująca – kwaśny, dzięki czemu wywoływacz w warstwie filmu zostaje zneutralizowany.
Jednocześnie minimalizuje się przenoszenie zasady do zakwaszonego utralacza. Czas działania utralacza można wydłużyć.
€
Nie daj się zmylić różnymi wywoływaczami.
O ile dobrze pamiętam, iLFORD ID-11 i Kodak HC-110 mają ten sam skład.
Zobacz też ADOX ATOMAL 49, recepturę, która sprawdza się już od prawie 100 lat.
W naszym sklepie możesz pobrać kartę techniczną w formacie PDF dla każdego oferowanego wywoływacza.
Zazwyczaj zawiera ona informacje o wydajności i czasie przydatności. Nawiasem mówiąc, nawet koncentrat wywoływacza ma ograniczony czas przydatności.
€
Edi
karlokell
Cześć, Christian!
€
Z pewnością zauważyłeś już, że swoim pytaniem wywołałeś spore poruszenie, a także ujawniłeś wiele niepełnych informacji. A więc:
€
Pomijając kilka naprawdę drogich wyjątków (np. Pyro), wywoływacze filmów są niedrogie, a cena nie stanowi argumentu za ani przeciw konkretnemu produktowi! Jedynym kryterium może być tutaj to, że nie można kupić wystarczająco małego opakowania i nie chce się wyrzucać większości niewykorzystanego, zepsutego płynu. Z tego punktu widzenia problematyczny jest np. Kodak D-76 (dostępny tylko w opakowaniu 3,6 litra, choć dość tani), natomiast bardziej sensowny jest Ilford ID-11 (o identycznym składzie! dostępny w opakowaniu 1 litra, ale stosunkowo droższy).
€
Wywoływacz w proszku należy zawsze przygotowywać w całości, ponieważ mieszanka poszczególnych składników, która po wyprodukowaniu była jeszcze jednorodna, w opakowaniu ponownie ulega „rozwarstwieniu” (większe/mniejsze lub lżejsze/cięższe kryształki zachowują się inaczej i rozdzielają się przy każdym wstrząsie). Dlatego też częściowe przygotowania najprawdopodobniej nie zawierają już tych samych proporcji składników, co całe opakowanie, nawet jeśli niektórzy użytkownicy uparcie nie chcą tego przyjąć do wiadomości.
€
Przygotowany proszek nie psuje się szybciej niż kupiony płynny koncentrat (przynajmniej jeśli nie używasz wody z kranu, która chemicznie prawdopodobnie nie jest idealna, ale wodę demineralizowaną z marketu budowlanego), wręcz przeciwnie: proces psucia się zaczyna się dopiero po przygotowaniu, a nie już w butelce u sprzedawcy. Przy okazji: kup w aptece (nie martw się, jest zaskakująco tani) szklaną butelkę Aponorm (dostępna w rozmiarach do 1 litra), tylko ona jest nieprzepuszczalna dla tlenu, a z odrobiną (!) Protektanu (który, nawiasem mówiąc, to nic innego jak gaz do zapalniczek) znacznie wydłużysz trwałość zawartości. Każdy wywoływacz przygotowany w ten sposób powinien zachować trwałość przez około 1 rok!
€
RODINAL to najstarszy wywoływacz sprzedawany do dziś, „wiecznie” trwały, ale jednak nieco specyficzny, więc nie zaczynałbym od niego. HC-110 jest dostępny w handlu jako gęsty syrop, który również zachowuje trwałość niemal „wieczną”, ale jest nieprzyjemny w dozowaniu. Oba działają raczej z gruboziarnistym efektem (chociaż zaraz pojawi się ktoś, kto dzięki jakiejś specjalnej metodzie uzyska efekt drobnego ziarna). Na początek radzę coś bezproblemowego: ID-11 firmy Ilford, X-Tol firmy Kodak (dostępny tylko w opakowaniach 3,6-litrowych), Ultrafin firmy Tetenal, A-49 firmy ADOX (nawiasem mówiąc, już dawno nie jest to oryginalna receptura ATOMAL!), SLD firmy Spur itp. I nie używaj wywoływacza wielokrotnie, tylko rozcieńcz go wodą w proporcji 1+1 do 1+3 i użyj tylko raz (dotyczy to tzw. roztworu macierzystego przygotowanego wywoływacza proszkowego; koncentraty i tak musisz rozcieńczyć i wyrzucić po wywołaniu).
€
Kąpiel zatrzymująca nie jest tak naprawdę konieczna w przypadku tych standardowych wywoływaczy, chociaż łagodny kwas cytrynowy nie zaszkodzi. Wystarczy użyć wody! A utrwalaj za pomocą skoncentrowanej kąpieli szybkiego utrwalania rozcieńczonej w proporcji 1+4. Możesz jej używać wielokrotnie, nie utlenia się, ale wyrzuć ją, gdy czas klarowania zacznie się znacznie wydłużać (już po około 1 minucie możesz obejrzeć film w świetle, aby ocenić postęp utrwalania: wtedy nie powinien już być mleczny i nieprzezroczysty). Błędy utrwalania są podstępne, ponieważ mogą ujawnić się dopiero znacznie później.
€
Powodzenia, Karl
HenningH
ID-11 i HC-110 nie mają tego samego składu. Osiągam jednak porównywalne wyniki przy użyciu obu (czyli ID-11 1+1 i HC-110 D); bez stosowania specjalnych metod. Dla porównania, negatywy wywołane płynem Ultrafin były cholernie ziarniste.
Można by pomyśleć, że nie chodzi tylko o wywoływacz, ale także o film. Ale wtedy nie mielibyśmy już powodu do dyskusji... :)
CommodoreMan
Zasięgnąłem również opinii z innych źródeł i ostatecznie zdecydowałem się na Kodak HC110.
Ciekawe, czy uda mi się dzięki temu uzyskać rezultaty zgodne z moimi oczekiwaniami.
W przypadku filmu HP5+ przy rozcieńczeniu b uzyskuję czas naświetlania wynoszący 5 minut.
Jaką częstotliwość mieszania zalecacie w tym przypadku?
Czytałem coś o ciągłym mieszaniu przez pierwsze 30 sekund, a potem co 60 sekund?
Mam wrażenie, że standardowe metody, które można znaleźć w sieci, rzadko są dokładnie opisane, ale można znaleźć bardzo szczegółowe instrukcje, jak uzyskać wyjątkowy efekt przy użyciu RODINALU w temperaturze 30°C i ciągłym mieszaniu, czy po prostu nie umiem dobrze szukać?
Pozdrawiam, Christian
Urnes
Cześć Christian,
W arkuszach technicznych firmy Ilford dotyczących filmów HP5 i HC-110 opisano standardowe metody; jeśli będziesz się ich trzymał, nie powinno być żadnych problemów.
Pozdrawiam, Sven
CommodoreMan
Karty katalogowe są już wydrukowane. Czekam na dostawę materiałów.
W tej chwili jestem jeszcze w trakcie naświetlania dwóch filmów testowych, żeby mieć na początek coś do przetestowania, co nie będzie wielką stratą, jeśli coś pójdzie nie tak.
Leży tu też kilka zepsutych filmów kolorowych do ćwiczenia nawijania.
Jeszcze jedno pytanie dotyczące Jobo Drum 1520: Jobo zaleca pełne napełnienie nawet w przypadku jednego filmu. Na innych stronach wyjaśniono, że ma to na celu uniknięcie nieprzyjemnych niespodzianek w przypadku przesunięcia się szpuli w zbiorniku.
Czy praktyczne jest napełnienie zbiornika mniejszą ilością płynu na jedną rolkę i po prostu włożenie drugiej pustej szpuli, aby dolna szpula z filmem nie mogła się przesunąć? Czy też ryzyko jest zbyt duże i powinienem zawsze napełniać zbiornik do pełna?
Pozdrawiam, Christian
HenningH
Dzięki drugiej szpuli powinieneś być po bezpiecznej stronie.
Radziłbym wcześniej sprawdzić przy otwartej puszce, czy podana ilość płynu na jeden film rzeczywiście całkowicie pokrywa dolną spiralę.
jonny
Wywoływacz: HC-110 to z pewnością dobry wybór do twoich celów. Należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
- Zastanów się, jak dokładnie odmierzyć odpowiednią ilość koncentratu, jeśli nie stosujesz rozcieńczenia pośredniego. Niektórzy używają do tego strzykawki, jak sądzę. Ważne jest, aby odmierzać naprawdę dokładnie, aby uzyskać powtarzalne wyniki przy każdej kliszy
- Czas obróbki HC-110 jest dość krótki dla większości filmów. Unikaj czasów wywoływania poniżej 5 minut i przyzwyczaj się do procedury, którą można dokładnie powtórzyć. Im krótszy czas obróbki, tym większy wpływ mają wahania temperatury, rytmu mieszania itp. z niepożądanymi skutkami ubocznymi dla wyniku wywoływania
Kąpiel zatrzymująca: W drogeriach (np. DM) dostępne są 250-gramowe opakowania proszku kwasu cytrynowego, które są tańsze niż saszetki Dr. Oetkera. 1/2–1 łyżki stołowej na 500 ml wody daje bezwonną kąpiel zatrzymującą dla filmu. Roztwory kwasu cytrynowego są niestety pożywką dla niektórych mikroorganizmów, dlatego najlepiej używać kąpieli zatrzymującej jako jednorazowej, którą po użyciu wyrzuca się. Kąpiele zatrzymujące na bazie kwasu octowego można zachować i ponownie wykorzystać, ale zapach nie każdemu odpowiada, a niektórzy mają alergię na ocet.
?
Utrwalacz: Przyzwyczaj się do tego, by nie zaniedbywać procesu utrwalania, co niestety robi wielu początkujących. Przygotuj roztwór o odpowiednim stężeniu (najlepiej szybki utralacz 1+4), odpowiednio mieszaj i nie utrwalaj zbyt krótko. Roztwory utralaczy nie są wiecznie trwałe, więc lepiej przygotowywać mniejsze ilości. Po pół roku wyrzuciłbym roztwór zgodnie z przepisami, jeśli do tego czasu nie zostanie zużyta cała zawartość.
?
Ilość w puszce: 300 ml wywoływacza i druga spirala to bezpieczna opcja w przypadku puszki 1520.
CommodoreMan
Dziękuję za wskazówki. Powoli zaczynam się w tym wszystkim trochę orientować ;).
Do dozowania wywoływacza mam już jednorazowe strzykawki z kaniulami do płukania. Mam też doświadczenie w dozowaniu płynów o konsystencji syropu, zdobyte w innych okolicznościach.
Błąd niedbałego utrwalania popełniłem już podczas wywoływania papieru. Kiedy pierwsze odbitki po pół dnia nagle pokryły się brązowawymi plamami (przy paskach testowych byłem bardzo niedbały), szeroko otworzyłem oczy. Z negatywami to mi się nie przydarzy.
Czasy podane przez Ilford (a także Kodak) wynoszą 5 minut w roztworze b. A więc trzeba pracować dość precyzyjnie.
Zastanawiam się teraz: jak tak duże laboratorium jak Cewe radzi sobie z wywoływaniem czarno-białych filmów? Czy są one jakoś wstępnie sortowane, czy też wrzucają wszystko do jednego procesu, który średnio działa równie źle na wszystkich dostępnych filmach?
Pozdrawiam, Christian
HenningH
[...] czy też wszystko to marnują w procesie, który średnio rzecz biorąc, na wszystkich dostępnych filmach działa równie źle?
Tak właśnie jest.
Przy rozcieńczeniu ÄD (1+39) uzyskasz o 25% dłuższy czas wywoływania przy jedynie nieznacznie większej ziarnistości.
CommodoreMan
Koło, które chcę wprawić w ruch, wciąż się nieco opiera i nie chce toczyć się tak, jakbym tego chciał :(.
Dostarczono mi potrzebne chemikalia, a także kilka rolek filmu i trochę świeżego papieru fotograficznego (materiały, których dotychczas używałem, są całkowicie przeterminowane i zużyte itp.).
Przetestowałem już też urządzenie do wyciągania filmu i przynajmniej z tym dobrze sobie radzę. Moim pomysłem jest najpierw wyciągnąć początek w świetle dziennym i go przyciąć, a potem w ciemności całkowicie „otworzyć” kasetę, żeby nie musieć przeciągać filmu przez filc i ewentualnie nie spowodować zarysowań. Niestety, nie we wszystkich moich aparatach możliwe jest niepełne przewijanie. Ale w tej chwili brakuje najważniejszego elementu: pojemnika do wywoływania. Nie dotarł on jeszcze do mnie pocztą. Ciekawe, kiedy w końcu go dostanę i będę mógł zacząć.
€
Mam tu jeszcze torebkę proszku Adofix. Nie znalazłem żadnych instrukcji dotyczących przygotowania roztworu. Czy wystarczy, że wymieszam proszek z litrem wody o temperaturze 20°C (opakowanie wystarcza na 1 litr roztworu), czy też muszę zwrócić uwagę na coś szczególnego, np. wyższą temperaturę do rozpuszczenia itp.?
€
Pozdrawiam, C-Man
karlokell
Koło, które chcę wprawić w ruch, wciąż się nieco opiera i nie chce toczyć się tak, jakbym tego chciał :(.
Dostarczono mi potrzebne chemikalia, a także kilka rolek filmu i trochę świeżego papieru fotograficznego (materiały, których dotychczas używałem, są całkowicie przeterminowane i zużyte itp.).
Przetestowałem już też urządzenie do przewijania filmu i przynajmniej z tym dobrze sobie radzę. Moim pomysłem jest najpierw przewinąć początek w świetle dziennym i przyciąć, a potem w ciemności całkowicie „otworzyć” kasetę, żebym nie musiał przeciągać filmu przez filc i ewentualnie nie spowodować zarysowań. Niestety, nie we wszystkich moich aparatach możliwe jest niepełne przewijanie. Ale w tej chwili brakuje najważniejszego elementu: pojemnika do wywoływania. Nie dotarł on jeszcze do mnie pocztą. Ciekawe, kiedy w końcu go dostanę i będę mógł zacząć.
€
Mam tu jeszcze torebkę proszku Adofix. Nie znalazłem nigdzie instrukcji przygotowania roztworu. Czy wystarczy, że wymieszam proszek z litrem wody o temperaturze 20°C (opakowanie wystarcza na 1 litr roztworu), czy muszę zwrócić uwagę na coś szczególnego, np. wyższą temperaturę do rozpuszczenia itp.?
€
Pozdrawiam, C-Man
Rozcinanie kasety filmowej jest zupełnie niepotrzebne, a całkowicie rozwinięty film podczas nawijania na spiralę jest co najwyżej trudny w obsłudze, a ponadto można go jeszcze uszkodzić. Znacznie łatwiej jest po rozpoczęciu na światło dzienne (a ten początek jest najtrudniejszy) w ciemności wyciągać zawsze tylko kawałek filmu i nawijac go na szpulę. Ciężar kasety wraz z jej pozostałą zawartością sprawia, że nawijany film grzecznie zwisa w dół i nie zwija się w chaotyczną spiralę. Film został już dwukrotnie przeciągnięty przez otwór kasety w aparacie, więc trzeci raz nie ma już znaczenia.
€
Podczas rozpuszczania proszku utrwalającego wskazana jest wyższa temperatura, ponieważ rozpuszczanie kryształów wymaga energii i powoduje ochłodzenie całości. Jest to tak oczywista wiedza fotograficzna, że często nie wspomina się o tym w ogóle.
€
Pozdrawiam, Karl
jonny
Rozwijanie kasety filmowej jest zupełnie zbędne; całkowicie rozwinięty film podczas nawijania na spiralę jest co najwyżej trudny w obsłudze, a ponadto można go w ten sposób uszkodzić. Znacznie łatwiej jest, po rozpoczęciu nawijania w świetle (a ten początek jest najtrudniejszy), w ciemności wyciągać zawsze tylko kawałek filmu i nawijac go na szpulę. Ciężar kasety wraz z jej pozostałą zawartością sprawia, że nawijany film grzecznie zwisa w dół i nie zwija się w chaotyczną spiralę. Film został już dwukrotnie przeciągnięty przez otwór kasety w aparacie, więc trzeci raz nie ma już znaczenia.
Podczas rozpuszczania proszku utrwalającego wskazana jest wyższa temperatura, ponieważ rozpuszczanie kryształów wymaga energii i powoduje ochłodzenie całości. Jest to tak oczywista wiedza fotograficzna, że często nie wspomina się o tym w ogóle.
Pozdrawiam, Karl
</quote>
Całkowicie zgadzam się z Karlem w kwestii „rozrywania kaset”. Wsuwanie filmu jest znacznie łatwiejsze, gdy wyciąga się go z kasety. Często powtarzany argument, że ponowne przeciągnięcie filmu przez otwór kasety grozi jego zarysowaniem, po tysiącach filmów przeciągniętych przez ten otwór mogę odesłać do krainy mitów. Nie oznacza to jednak, że należy unikać „drutów telegraficznych”, utrzymując wnętrze aparatu w czystości i nigdy nie pozwalając, by kasety z filmem latały luzem w torbie na aparat, kieszeni spodni, kurtki itp.
Utrwalacz w postaci proszku to „zwykły utrwalacz”, a nie utrwalacz do szybkiego utrwalania. W tym przypadku to, co napisałem powyżej, ma jeszcze większe znaczenie, tzn. trzeba koniecznie zadbać o to, aby utrwalanie trwało wystarczająco długo, w przeciwnym razie znów będziemy mieli tutaj jeden z tych wątków typu „Dlaczego moje negatywy wyglądają tak dziwnie?” ;-)
Prawidłowy czas utrwalania określasz w następujący sposób: bierzesz odcięty początek filmu i zanurzasz go do połowy w roztworze utrwalacza (20 °C), najlepiej w przezroczystym naczyniu szklanym. Ułatwią to szczypce do papieru lub spinacz do bielizny. Pozostaw film na co najmniej 10 minut, cały czas dobrze go mieszając. W pewnym momencie zanurzona połowa filmu powinna stać się czysta i przezroczysta, z ewentualnym lekkim szarym lub różowym zabarwieniem (w zależności od rodzaju filmu). Teraz uruchom stoper i zanurz cały pasek filmu w utrwalaczu. Od czasu do czasu mieszaj i czekaj, aż film w świetle będzie wyglądał na jednolicie przezroczysty, tak że nawet przy dokładnym przyjrzeniu się nie będzie można dostrzec różnicy między już utrwaloną częścią a częścią, która jest właśnie utrwalana. Odczytaj czas. To jest tak zwany „czas klarowania”. Jeśli go podwoisz, uzyskasz prawidłowy czas utrwalania dla swojego filmu.