erwin
Witam,
mam pytanie dotyczące lamp do ciemni fotograficznej.
A mianowicie: w sklepach specjalistycznych dostępne są lampy sodowe (np. Kaiser Duka 50).
Są one jednak bardzo drogie.
Moje pytanie brzmi: czy można używać lamp parowych dostępnych w sklepach z artykułami elektrycznymi?
Jeśli tak, to które z nich są godne polecenia?
Dziękuję za odpowiedź
Z poważaniem
Justus F.
Richard
Cześć Erwin / Justus,
nie znając lamp, o których wspominasz, powiem krótko i zwięźle: zdecydowanie nie!
Lampy sodowe dostępne w sklepach z artykułami elektrycznymi są przeznaczone, jak sądzę, do celów oświetleniowych. Ponieważ światło to nie jest zbyt przyjemne, a przede wszystkim zapewnia dobre widzenie kontrastowe, jest to klasyczne oświetlenie zewnętrzne. Jeśli porównasz wymaganą tam moc świetlną z mocą lampy Dukafunzel, sam dojdziesz do wniosku, że latarnia uliczna w Duka nie jest pożądana. Światło widzialne zawsze naświetla materiał światłoczuły, a to, czy przeszkadza, zależy od intensywności, czasu naświetlania i wrażliwości na dany zakres spektralny.
Jeśli chodzi o kwestię ceny... Czy naprawdę potrzebujesz lampy kolorowej? Czy diody LED mogą być alternatywą?
Pozdrawiam
Richard
cfb_de
Cześć Justus,
Tak już po prostu jest, że w fotografii wykorzystuje się w zasadzie proste zasady chemii fizycznej. Na przykład w przypadku światłoczułości, a także zależności od temperatury i stężenia podczas wywoływania.
Jeśli chodzi o czułość na światło, wykorzystuje się pochodną efektu fotoelektrycznego. Mianowicie to, że tylko promieniowanie o określonej długości fali („barwa światła”) oddziałuje z materią („papier fotograficzny”).
Niestety, nasze ukochane atomy zachowują się jak małe dzieci: wiedzą o tym, ale nie wszystkie zawsze się do tego stosują. Odsetek tych „atomów-rewolucjonistów” jest obliczalny i bardzo dobrze opisuje go tzw. rozkład Boltzmanna.
Praktyczny wniosek z tego jest taki, że należy utrzymywać niską intensywność naświetlania, jeśli nie chce się mieć zbyt wielu przejść elektronowych poza pożądanym zakresem.
Mówiąc wprost: mało światła, mało „buntowników”. Albo: w przypadku RA-4 mało światła oznacza lepsze odbitki.
I właśnie z tego powodu sodowa lampa uliczna się nie nadaje. Ze względu na wysoką intensywność promieniowania znacznie zwiększyłaby liczbę „atomów-buntowników” w emulsji (jako fotograf lepiej nazwać to „zasłoną”) i w ten sposób spowodowałaby powstanie nieudanych zdjęć. Ponadto latarnie uliczne w żadnym wypadku nie są czystymi lampami sodowymi i nie emitują promieniowania wyłącznie w spektrum sodowym, a więc makroskopowo w żadnym wypadku nie „pasują” do wymagań papieru RA-4.
Dlatego w Duka stosuje się czyste lampy sodowe o wąskim paśmie spektralnym. Są one dodatkowo ograniczane spektralnie za pomocą filtrów (w zakresie 589 nm +/- 5). I są ciemne, ze względu na rozkład Boltzmanna (nie chce się „atomów rewolucji”) możliwych przejść wzbudzeniowych w papierze.
Ojej. Właśnie przeszedłem przez chemię kwantową z wielką siłą. Mam nadzieję, że można mi to wybaczyć.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Renate
Witam,
Na początek małe wyjaśnienie: nie ma czegoś takiego jak chemia kwantowa. Istnieje jedynie fizyka kwantowa. Chemia jest specjalnym zastosowaniem fizyki.
Jak dotąd nigdy nie widziałem w sklepach z artykułami elektrycznymi żarówki sodowej. Nie przychodzi mi też do głowy zbyt wiele zastosowań dla żarówek sodowych. Nawet oświetlenie uliczne działa głównie na żarówkach rtęciowych. Jest to raczej produkt niszowy, co sprawia, że jego produkcja jest kosztowna. Lampy sodowe wymagają statecznika i nie można ich ściemniać. Dlatego model Duka 50 posiada przysłonę irysową, za pomocą której można regulować jasność. Najdroższym elementem tej lampy jest jednak żarówka (źródło światła w języku niemieckim), a jej żywotność jest ograniczona.
Do wywoływania kolorów używam diod LED. Jednak samo określenie „żółte” nie wystarczy. Należy zwrócić uwagę, aby były one specyfikowane z długością fali 590 nm. Jest to zbliżone do światła sodowego. Niestety, widmo emitowane przez diody LED nie jest tak wąskopasmowe jak w przypadku lampy sodowej. Żółte diody LED emitują również trochę światła w zakresie zielonym, co powoduje powstanie kolorowej mgiełki. Dlatego przed diodami LED zamontowałem jeszcze filtr pomarańczowy. Wystarczy odpowiednia kolorowa folia plastikowa, jaką często można dostać w sklepach papierniczych (w zależności od trendów mody). Ponadto diody LED można świetnie ściemniać. Moje światło jest ustawione tak słabo, że ledwo widzę, gdzie leżą rzeczy. Nie trzeba widzieć procesu wywoływania, bo i tak nie da się wywołać RA4 na oko. Zdjęcie lub pasek próbny można ocenić dopiero wtedy, gdy jest suchy i leży pod lampą, którą uznało się za standardową.
Podobnie jest zresztą w przypadku wywoływania czarno-białego. Wszystkie czerwone diody LED emitują też trochę światła w zakresie pomarańczowym i żółtym. Dlatego przed diodami LED zamontowałam jeszcze ciemny filtr czerwony. Dopiero dzięki temu lampa przechodzi test zamglenia.
Pozdrawiam
Renate
cfb_de
Cześć Renate,
Na początek małe wyjaśnienie: nie ma czegoś takiego jak chemia kwantowa. Jest tylko fizyka kwantowa. Chemia to specjalistyczne zastosowanie fizyki.
Być może jako fizyk tak to postrzegasz. Jednak dla mnie, jako chemika, pojęcie chemii kwantowej jako rozdziału chemii fizycznej jest całkowicie znane. I wydaje się, że nie jestem w tym osamotniony, skoro istnieje nawet dość znacząca prasa branżowa na ten temat: „International Journal of Quantum Chemistry”.
http://www3.interscience.wiley.com/cgi-bin...ETRY=1&SRETRY=0
Do tej pory nigdy nie widziałem w sklepach z artykułami elektrycznymi lampy sodowej.
Nie oznacza to jednak, że ich nie ma. Tutaj np. można kupić dość duży wybór:
http://www.eshopmall.de/Haushalt-14/MCS_La...ages_30_15.html. Ponieważ można je znaleźć przy prawie każdym przejściu dla pieszych, nie nazwałbym ich produktem niszowym.
Można by też – używając Twoich słów – powiedzieć, że Twoje stwierdzenie jest po prostu błędne!!!
Pozdrawiam serdecznie,
Franz
Renate
Witam,
Sklep wskazany przez Franza to niestety strzał w ciemno. Oferowane tam lampy nie są lampami sodowymi, lecz lampami wyładowczymi wysokociśnieniowymi z mieszanką gazów. Część gazu to wprawdzie sód, ale pozostała część może stanowić ksenon, rtęć, amalgamat lub inne substancje. Dla wszystkich lamp podana jest temperatura barwowa około 2000 K, co nie pasuje do światła monochromatycznego. Światło zawiera mniej lub bardziej wszystkie części widma, co nie nadaje się do ciemni. Należy również pamiętać, że lamp tych nie wolno po prostu wkręcać w odpowiednie gniazdo. Bez odpowiedniego statecznika i zapalnika albo nie będą działać, albo po pewnym czasie dojdzie do zwarcia.
Osram i Philips produkują również czyste lampy sodowe niskociśnieniowe. Mają one trzonek SOX. Te rzeczywiście nadawałyby się do ciemni. Chyba udało się też znaleźć sprzedawcę. Ale po co? Z diodami LED jest to łatwiejsze i znacznie tańsze.
Nawiasem mówiąc, w okolicy, w której mieszkam, czyste lampy sodowe są rzadko stosowane w oświetleniu drogowym. Podtrzymuję więc stwierdzenie, że jest to produkt niszowy.
Pozdrawiam
Renate
kohlenklau
Witam wszystkich!
Właśnie natknąłem się na ten wątek.
Ja sam jako lampę Color Duka używam żółtego reflektora LED 12 V, którego światło jest dodatkowo filtrowane przez brązowy słoik po dżemie. Całość sprawdza się świetnie jako oświetlenie pośrednie. Prawie nic nie kosztuje i sprawia mnóstwo radości!
To ma służyć jako inspiracja – do zdjęć czarno-białych wielostopniowych świetnie sprawdza się czerwony reflektor LED z trzonkiem E27, który wkręca się do zwykłej żarówki.
Pozdrawiam, Michael