Zauważyłem, że pierwsze trzy lub cztery odbitki przy tonowaniu selenem zajmują dość dużo czasu, ale kolejne już znacznie mniej (około 3–4 minuty w porównaniu z 45 sekundami).
Czy to tylko moje wyobrażenie? A może tonik selenowy działa szybciej, im bardziej jest już „zużyty”?
Coś tu nie gra. Zasadniczo jest tak, jak opisuje to Franz. Toner przyspiesza wraz ze spadkiem pH i w pewnym momencie całkowicie się zmienia: selen wytrąca się, w butelce lub misce pozostaje czarny osad i zabawa się kończy. Dlatego nie zaleca się np. ciągłego przenoszenia resztek kwaśnej kąpieli utrwalającej do tonera selenowego. Zabawiłem się kiedyś, dodając do tonera różne ilości metaboranu sodu, dzięki czemu pH osiągało różną stabilność w zakresie zasadowym. Wraz ze wzrostem ilości toner działa bardzo wolno, a przy 10 g/l jest prawie martwy. Natomiast przy 1 g/l toner jest tylko minimalnie spowolniony i wystarczająco ustabilizowany. Od tego czasu moje problemy z tonem selenowym, który się przewraca, należą już do przeszłości.
Jeśli chodzi o Twój konkretny przypadek: jakiego utrwalacza używasz i w jaki sposób? Jaka jest temperatura podczas tonowania?
Jeśli używasz kwaśnego utrwalacza, pomocna będzie alkaliczna kąpiel pośrednia. To właśnie jest powodem, dla którego Ansel Adams przez pewien czas zalecał stosowanie kąpieli wstępnej w środku Kodak Hypo clearing agent oraz dodawanie go do tonera! Resztki tiosiarczanu w papierze nie mają znaczenia w przypadku tonera selenowego, ponieważ sam zawiera on tiosiarczan. Papier przede wszystkim nie powinien być zakwaszony i nie powinien przenosić kwasu do tonera. Alternatywnie możesz po prostu dokładnie wypłukać papier. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale skoro tonowanie poza tym działa wystarczająco dobrze.
Być może jednak to wcale nie jest Twój problem. Jeśli nie kontrolujesz temperatury podczas tonowania, również mogą wystąpić takie odchylenia.
Poza tym, jak już napisał Franz: rękawiczki, czysta praca, dokładne płukanie.
Pozdrawiam
Stefan