Cześć Dieter,
niezależnie od tego, kto jest wywoływaczem:
Dlaczego w tym przypadku woda jest lepsza (a może nie?) niż pokrycie preparatem Protectan lub podobnym?
Ponieważ butelka jest wtedy znowu pełna, a pozostałe powietrze ma tylko niewielką objętość. Małą, w miarę określoną objętość.
W przypadku Protectanu/argonu/gazu do zapalniczek klient końcowy ma zbyt dużą swobodę: jeden robi „pfft”, drugi „pffffffffft” i dzięki temu znacznie lepiej wypycha powietrze. U jednego ten drogi środek się psuje, u drugiego nie.
Właściwie powinno się tak robić przy każdym wywoływaczu. Niestety, użytkownicy standardowych chemikaliów niekoniecznie są w stanie (lub są zbyt leniwi, tak jak ja) przy każdym nowym przygotowaniu roztworu roboczego najpierw obliczyć i kontrolować objętości pobierane z butelki. Z pewnym przerażeniem wspominam pytania typu „jak mogę podzielić porcję proszku D76 na cztery porcje?”.
Pozdrawiam serdecznie,
Franz