camerafreak
Krótko mówiąc: jestem wkurzony.
Nie tylko dlatego, że film Efke 50 nie odpowiada już aktualnemu ADOX R50 (aby uzyskać docelową gamę, potrzeba o co najmniej 20–30% dłuższego czasu wywoływania w porównaniu ze starym materiałem), a nikt nie uznał za konieczne poinformować o tym klientów.
Przeglądając mój R50 z ostatniej dostawy, byłem bliski popełnienia rytualnego morderstwa: w 2/3 rolkach ADOX oznaczonych na zewnątrz jako R50 znajdował się materiał Ilford 400.
A co by było z odrobiną kontroli jakości w Berlinie? Przecież nie może być tak, że to my mamy pełnić rolę testerów filmów.
Z jednej strony pan M. z B. narzeka na okrutną rzeczywistość gospodarki rynkowej, z drugiej strony muszę liczyć się z tym, że otrzymam towar, w przypadku którego nie wiem, czego mogę się spodziewać w poszczególnych partiach. ADOX nie jest
na tyle tańszy w porównaniu z produktami głównego nurtu, żebym chciał się na to zdecydować na dłuższą metę.
Mirko, chciałbym usłyszeć od Ciebie, jak wyobrażasz sobie „jakość ADOX” (nawiasem mówiąc, to wielka, stara marka, która kiedyś była synonimem wysokiej jakości produkcji) w przyszłości.
Aha, i chciałbym też usłyszeć od Ciebie coś na temat fototec.de.
Pozdrawiam,
Michael
MirkoBoeddecker
Michael,
szczerze mówiąc, zastanawiałem się, czy w ogóle na to odpowiadać.
O co chodzi z tym tonem, proszę bardzo.
Nie mogę potwierdzić twoich danych – musiałbym przyjść do twojego laboratorium i pracować z tobą w identycznych warunkach.
Istnieją pewne różnice między poszczególnymi partiami emulsji, a wraz z dalszym spadkiem wielkości produkcji wahania te będą raczej rosnąć.
Filmy 50 są absolutnym produktem niszowym. Są to produkty egzotyczne, produkowane w bardzo małych seriach. Tolerancje tego sposobu produkcji są nieuchronnie wyższe niż w przypadku produktów masowej produkcji, takich jak Delta 100 lub Tmax 100.
Oba filmy, ostatnia partia ADOX R50 oraz ta z poprzedniego roku (która była jeszcze w opakowaniu efke), mieszczą się w tolerancjach obowiązujących od 20 lat.
Film jest zawsze w dniu produkcji lepszy niż jego rzeczywista średnia wartość.
R50 ma na przykład czułość 60 lub nawet 80 ASA. Następnie w ciągu pierwszych 6 miesięcy zwykle spada do swojej średniej wartości, a potem powoli dalej. Pod koniec okresu przydatności podanego na opakowaniu (oczywiście różni się to w zależności od warunków przechowywania) zwykle oscyluje około 1/3 stopnia poniżej tolerancji dla wartości średniej.
Zazwyczaj nadal mieści się to w zakresie całkowitej tolerancji wynikającej z odchyleń w naświetlaniu, migawce, przysłonie, wywoływaczu itp., a zwykły użytkownik niczego nie zauważa.
Kto pracuje bardzo precyzyjnie i korzysta z densytometru, musi oczywiście indywidualnie skalibrować każdą emulsję. Ponieważ jednak zależy to w dużym stopniu od wywoływacza, każdy musi to przetestować samodzielnie.
Podobnie jest, gdy dokładnie przetestowano emulsję XY, a teraz bierze się nową emulsję.
Nigdy ani my, ani żaden inny producent nie twierdziliśmy, że nasze wartości są tak dokładne, że można na nich ślepo polegać. W czasach świetności było to już niezwykle pracochłonne, a przy obecnym poziomie rynku jest to po prostu nie do pomyślenia.
Może się zdarzyć, że bardzo dobra emulsja, w zależności od stopnia dojrzałości, będzie o 10–20% powyżej normy, a przeciętna, w zależności od stopnia dojrzałości, o 10–20% poniżej.
Wtedy w porównaniu między filmami pojawiłyby się różnice rzędu 20% i więcej.
Ostatni film 50 z produkcji z 2004 roku był bardzo dobry. Wbrew wszelkim oczekiwaniom nie stracił na jakości i był niezwykle stabilny podczas przechowywania. Prawdziwa perełka wśród emulsji. Niestety nie udało nam się powtórzyć tego sukcesu, a nowy film zwojowy jest teraz znowu w normie.
Pomylenie filmów zwojowych: Chodzi o 2 kartony łącznie. Niestety, około 200 filmów trafiło do obrotu, gdzie w tubkach z naklejkami R50 znajdowały się filmy 400.
Zauważono to dobre dwa tygodnie temu i sprawdzono wszystkie filmy R50, które były jeszcze w magazynie.
Wymagało to tak dużego nakładu pracy, że możemy teraz spokojnie odpisać zysk z całej partii. Jest więc w naszym interesie, aby unikać takich błędów.
Etykieta na filmie jest jednak prawidłowa.
Przyczyna błędu została już ustalona i nie powinno się to już powtórzyć.
Można przeprowadzać jedynie kontrole wyrywkowe. Jeśli w dostawie 5000 filmów 100 jest nieprawidłowo zapakowanych, jest to irytujące, ale praktycznie niemożliwe do wykrycia podczas kontroli wyrywkowej.
Oczywiście wymienimy Ci te filmy.
W kwestii domeny wypowiedziałem się obszernie w odpowiednim wątku.
Kiedy, Twoim zdaniem, narzekałem na gospodarkę rynkową?
Istnieje pewna rozbieżność między oczekiwaniami konsumentów a tym, co faktycznie można jeszcze zrealizować.
Rozbieżność tę łatwo wyjaśnić. Przez lata przyzwyczailiśmy się do pewnego poziomu jakości i cen i teraz się nim kierujemy.
Obecnie ceny rosną, a jakość się pogarsza.
Z punktu widzenia technologii produkcji istnieje ku temu powód.
Cena i jakość zależą od wielkości produkcji. Jeśli ta spada, zmieniają się parametry.
Dla klienta jest to oczywiście niezrozumiałe i denerwuje się, ponieważ ma teraz płacić więcej, ale otrzymuje za to „mniej”.
Dla nas jest to irytujące, ponieważ robimy, co w naszej mocy, a jednocześnie nasza marża się zmniejsza, więc zarabiamy mniej, a na koniec jeszcze dostajemy po głowie od klientów.
Aby nieco wyjaśnić ten dylemat, odpowiadam na Twoje pytanie.
Pozdrawiam,
Mirko
Gast
Hm,
głębokie współczucie, Efke sprzedaje coraz mniej filmów, tak mało, że co druga firma wysyłkowa w Niemczech ma ten film w swojej ofercie, potem w USA, w Grecji, w Szwecji, w Norwegii, na Bałkanach, w Holandii, we Francji, wydaje mi się, że sprzedaje się go też w Polsce, a pod nazwą Maco trafia do połowy świata.
Ale nie, Efke sprzedaje coraz mniej!
Po prostu zaniedbano sprawę – ni mniej, ni więcej.
Uważny obserwator
MirkoBoeddecker
Niestety, wygląda na to, że nie obserwujesz sytuacji aż tak uważnie, albo już od dłuższego czasu zaniedbałeś tę obserwację... :)
Maco niestety całkowicie wycofał się z produkcji w firmie efke dwa lata temu.
Wszystkie filmy Rollei pochodzą z innego źródła i od tego czasu robimy, co w naszej mocy, aby utrzymać produkcję efke na minimalnym poziomie.
Do tego dochodzi załamanie na rynku filmów rentgenowskich i filmów technicznych.
Były to setki tysięcy metrów kwadratowych filmu.
Film fotograficzny zawsze stanowił niewielką niszę w całkowitej zdolności produkcyjnej, która funkcjonowała raczej na uboczu. Obecnie istnieje już prawie wyłącznie ta nisza.
Ostatnie lata były trudne, ale widać już oznaki stabilizacji, a od czasu katastrofy Agfy sytuacja również się poprawia (np. dzięki zamówieniom na papier).
Na szczęście dołączyli do nas nowi partnerzy handlowi, więc wszystko się sumuje.
Jedna rolka filmu małoobrazkowego ma około 0,06 m².
Nowoczesna maszyna do wylewania filmu pracuje z prędkością co najmniej 100 metrów na minutę.
Oznacza to, że w ciągu jednej minuty można wylać materiał na 1666 filmów.
Maszyna Agfy pracowała z prędkością 200 metrów/min = 3333 filmy/minutę = 1,6 miliona filmów na emulsję dziennie lub około 5 milionów filmów dziennie.
Oznacza to, że w ciągu zaledwie jednego dnia można było wyprodukować więcej filmów niż wynosiło całkowite roczne zapotrzebowanie na całym świecie.
efke ma więcej szczęścia – maszyny pracują wolniej, a stare emulsje ADOX są mniej podatne na błędy niż nowsze. Niemniej jednak nawet dla efke 5000 m² to grosze.
Tyle produkują w ciągu zaledwie jednej zmiany w ciągu jednego dnia. Jeśli chodzi o R 50, ta ilość wystarczy dla wszystkich wymienionych partnerów handlowych na 2 lata i więcej.
Przy takich ilościach wiążą się z tym poważne problemy z kosztami stałymi. Agfa nie potrafiła tego rozwiązać.
Rozwiązaliśmy to wspólnie z efke i kontynuujemy bardzo ścisłą współpracę, ale kto chce tu twierdzić, że fabryka jest dobrze wykorzystana, ten po prostu nie ma pojęcia.
Pozdrawiam,
Mirko
camerafreak
W dniu wyprodukowania film zawsze ma lepsze parametry niż jego rzeczywista średnia wartość.
Na przykład film R50 ma wtedy czułość 60, a nawet 80 ASA. Następnie w ciągu pierwszych 6 miesięcy zwykle spada do swojej średniej wartości, a potem powoli nadal traci czułość. Pod koniec okresu przydatności podanego na opakowaniu (oczywiście różni się to w zależności od warunków przechowywania) zazwyczaj oscyluje on w granicach 1/3 stopnia przysłony poniżej tolerancji dla wartości średniej.
Zazwyczaj nadal mieści się to w zakresie całkowitej tolerancji wynikającej z odchyleń w naświetlaniu, migawce, przysłonie, wywoływaczu itp., a zwykły użytkownik niczego nie zauważa.
Kto pracuje bardzo precyzyjnie i korzysta z densytometru, musi oczywiście skalibrować każdą emulsję osobno. Ponieważ jednak zależy to w dużym stopniu od wywoływacza, każdy musi to przetestować samodzielnie.
Podobnie jest, gdy dokładnie przetestowano emulsję XY, a teraz stosuje się nową emulsję.
[right][post="6719"]<{POST_SNAPBACK}>[/post][/right]
W żadnym momencie nie mówiłem o *czułości*, ale o tym, że w przypadku tej partii trzeba znacznie dłużej wywoływać, aby uzyskać identyczny g-quer.
I tak, mierzę każdą emulsję za pomocą pasków sensitometrycznych i Densi. Roman i ja poświęciliśmy z tego powodu kilka filmów...
Nigdy ani my, ani żaden inny producent nie twierdziliśmy, że nasze wyniki są tak dokładne, że można na nich ślepo polegać. W czasach świetności było to już niezwykle pracochłonne, a przy obecnym poziomie rynku jest to po prostu nie do pomyślenia.
U innych producentów nie występują jednak takie odchylenia, nie ma prawie żadnej różnicy między testowanymi emulsjami APX a ostatnią partią...
Może się zdarzyć, że bardzo dobra emulsja, w zależności od stopnia dojrzałości, będzie o 10–20% powyżej normy, a przeciętna, w zależności od stopnia dojrzałości, o 10–20% poniżej.
Wtedy w porównaniu między filmami pojawiłyby się różnice rzędu 20% i więcej.
Jak należy zatem zaklasyfikować tę partię?
Oczywiście wymienimy Ci filmy.
Niech tak będzie, po doświadczeniach z R50 wolę angielski produkt. Muszę móc polegać na moim materiale.
Tę rozbieżność łatwo wyjaśnić. Przez lata przyzwyczailiśmy się do pewnego poziomu jakości i ceny i teraz się na tym orientujemy.
Obecnie ceny rosną, a jakość się pogarsza.
Zbliża się to jednak do pewnej granicy: od pewnego momentu rozbieżność staje się na tyle duża, że nie da się jej już tolerować.
Michael
MirkoBoeddecker
Michael,
To jednak zbliża się do granicy: od pewnego momentu rozbieżność staje się na tyle duża, że nie da się jej już tolerować.
Każdy musi sam zdecydować, gdzie leżą jego granice.
Twoje wydają się być raczej wąskie, a jeśli robisz lepsze zdjęcia na Ilfordzie, to używaj filmów Ilforda.
Każdy powinien używać filmów, dzięki którym robi najlepsze zdjęcia.
Wszystkie te problemy rynkowe dotyczą w równym stopniu Ilforda, Fomy i wszystkich innych.
Tylko Kodak i Fuji nadal produkują filmy wielkoformatowe w starym stylu, bez reorganizacji produkcji. Jakość mieści się w bardzo wąskich tolerancjach, ale niestety produkty są po prostu wyrzucane, gdy nie osiąga się ilości X, która była niezbędna do utrzymania tych tolerancji.
Nie mogą postąpić inaczej, chyba że nieco poszerzą swoje „okno tolerancji” i mimo wszystko będą kontynuować produkcję.
Ilford zdecydował się na ten wariant, aby przetrwać. Uważam, że to lepsze niż zaprzestanie produkcji i zamknięcie działalności.
Zanim znów emocje się podniosą...
Co się właściwie stało?
Michael musi wywoływać o 20–30% dłużej, aby uzyskać na R50 tę samą gamę, co w poprzedniej partii. Mierzy za pomocą densitometru i chce pracować dokładnie według gamy.
Oznaczałoby to np. naświetlanie przez 6 minut zamiast 5 lub inną ekspozycję.
Michael nie może się pogodzić z tym, że nowa partia ma takie odchylenie w stosunku do starej (w końcu stracił przynajmniej jeden film na testy) i przechodzi teraz na Ilford w nadziei, że znajdzie większą stałość i w przyszłości będzie mógł sobie oszczędzić testowania.
Oczywiście żałuję tego, bo tracimy klienta R50, ale rozumiem to.
Ale wywoływanie przez 6 minut zamiast 5 nie jest oczywiście niemożliwe ani nie oznacza końca fotografii.
Jest to tylko nieco bardziej kłopotliwe, ale zdjęcia po wszystkim (po dostosowaniu procesu) wyglądają dokładnie tak samo.
Kto nie pracuje z densytometrem, skalą szarości i skalibrowanym światłomierzem w standardowym oświetleniu, ten prawdopodobnie i tak niczego z tego nie zauważy.
Pozdrawiam,
Mirko
PS
Z pewnością wahania między emulsjami w przypadku Agfy były mniejsze.
Właśnie to próbuję wyjaśnić.
Dlatego też Agfy już nie ma!
Ten rodzaj produkcji nie jest już opłacalny przy obecnym poziomie rynku.
Jakość (stałość) = zależy od ilości.
Gast
@camerafreak:
O rany!
Po prostu odetnij kawałek filmu na próbę.
W przypadku nowego filmu pierwsze 3–4 klatki to u mnie zawsze szara skala IT 8 Kodaka.
Gamma można zwiększyć tak, by zakres kontrastu nie stał się od razu zbyt ostry, poprzez podwyższenie temperatury wywoływacza. Jest to opisane w każdej specyfikacji technicznej, wypróbowałem to i działa.
W końcu i tak nigdy nie uzyskasz pełnego kontrastu filmu na papierze, więc nie trzeba od razu być bardziej papieskim niż sam papież.
I jak już pisze Mirko, po prostu użyj innego filmu.
P.S.: Jeśli chodzi o densytometrię, to ponieważ zajmuję się fotografią, a nie reprografią, w 99% przypadków wystarczy sprawdzenie negatywu po naświetleniu.
SimonWeber
Kto nie pracuje przy normie z densytometrem, skalą szarości i skalibrowanym ekspozymetrem, ten pewnie i tak nic z tego nie wyczuje.
Zgadzam się w pełni. U mnie jest tak samo – też nic nie zauważyłem.
Uważam też, że to trochę przesada, jak wszyscy tutaj czepiają się Mirko (domeny itp.) ...
No cóż. Może jestem zbyt mało wymagający :)
Simon
camerafreak
@camerafreak:
O Boże!
Wystarczyłoby po prostu „Michael”...
Po prostu odetnij kawałek filmu na próbę.
W przypadku nowego filmu pierwsze 3-4 klatki to u mnie zawsze szara skala IT 8 Kodak.
Ma to sens w moim przypadku, ponieważ pracuję wyłącznie na filmie zwojowym...
A to nie był „nowy film”, tylko film, w przypadku którego rzekomo zmieniło się jedynie opakowanie zewnętrzne. Stary Efke był u mnie skalibrowany i znany.
Jeszcze raz dla przypomnienia: nie mam nic przeciwko zmianom w filmach, ale dystrybutor powinien o tym *poinformować*.
Zwiększenie gamma w taki sposób, aby zakres kontrastu nie stał się od razu ultra twardy, można również osiągnąć poprzez podwyższenie temperatury wywoływacza. Jest to opisane w każdej specyfikacji technicznej, wypróbowałem to i działa.
Nie odpowiada to jednak moim wyobrażeniom o stałości procesu. Zwłaszcza że są wywoływacze, które nie radzą sobie zbyt dobrze z podwyższoną temperaturą. Na przykład stare Beutlery.
W końcu i tak nigdy nie uzyskasz pełnego kontrastu filmu na papierze, więc nie trzeba od razu być bardziej papieskim niż sam papież.
Ach...
...i nie jestem katolikiem.
Michael
Gast
Cześć!
Czy się mylę, czy cała branża fotograficzna w Europie właśnie schodzi do poziomu Swemy?
Ale przynajmniej tam od razu podają czas wywoływania na opakowaniu.
Oleksander
Wolf_XL
...powoli zaczynam tracić cierpliwość – czy może teraz klient ma pełnić rolę beta-testera, tak jak u Microsoftu... Rozumiem, że nie da się uniknąć wahań jakości związanych z odlewaniem w przypadku Efke – ale w takim razie przynajmniej jako klient powinienem zostać o tym poinformowany. Albo po prostu wrzuć do sieci listę z różnymi numerami partii i odpowiednimi czasami wywoływania. Proszę, nie zapominaj, że nie wszyscy Twoi klienci to uczniowie, studenci czy emeryci, którzy mają mnóstwo czasu na testowanie filmów... Jeśli jako osoba pracująca, która i tak ma stosunkowo mało czasu na hobby, nie mam już siły na tak ekscytujące zajęcia jak testowanie filmów, to wkrótce też z tego zrezygnuję...
Gast
Wolf ma rację, a co gorsza, osoby, które mają na to czas (uczniowie, studenci), zazwyczaj nie mogą sobie pozwolić na testowanie filmów, a emeryci nie mają na to ochoty.
Naprawdę nie może być tak, że traktuje się nas tutaj jak proszących w przedsiębiorstwie państwowym.
[color="gray"]Przypomina mi to wypowiedź dyrektora kombinatu VEB Sachsenring, że Trabant jest tak trudno dostępny, bo jest tak popularny, a części zamienne – bo samochód jest tak trwały (kolor szary, żebyśmy nie zbaczali z tematu).[/colo
Werner
Stagirit
Kiedy pracuję zawodowo, kupuję takie filmy, które gwarantują wysoką jakość.
Dlatego filmy marek Kodak, Fuji i Ilford są droższe od filmów Efke.
Ale i w ich przypadku numery emulsji nie są przypadkowe.
Kiedy kupuję film wyprodukowany gdzieś w Chorwacji, a rolka kosztuje 2 euro, nie mogę oczekiwać takiej samej jakości, jaką oferuje film za 5 euro.
Te 3 euro po prostu wracają tylnymi drzwiami.
Nie kupuję przecież suwmiarki u Chińczyka.
Zawsze można narzekać, ale należy zachować rozsądek.
Po prostu nie kupuję wtedy Efke, kropka.
To się nazywa prawo rynku i jeśli nikt nie kupuje Efke, to zniknie on również z asortymentu Impex.
Gast
Stargirit,
no tak...
Różnica w cenie między Efke a Kodakiem wynosi może od 50 centów do 1 euro, jeśli wie się, gdzie kupić Kodaka. Ze względu na Mirko nie będę tu pisał, gdzie tak jest.
Werner
camerafreak
Jeśli kupuję rolkę filmu wyprodukowaną gdzieś w Chorwacji, która kosztuje 2 euro, to nie mogę oczekiwać takiej samej jakości, jaką zapewnia film za 5 euro.
Rolka FP4 w formacie 120 kosztuje zaledwie 2,26 euro... przynajmniej na wolnym rynku.
Zawsze można narzekać, ale należy zachować rozsądek.
Po prostu nie kupuję Efke, kropka.
To się nazywa prawo rynku i jeśli nikt nie kupuje Efke, to zniknie on również z asortymentu Impex.
Ja też już go nie kupuję. Wolę fotografować niż testować, a jeśli istnieje ryzyko, że nie sprawdzając partii, otrzymam nieprzewidywalne wyniki, to wolę zrezygnować z takiego materiału.
Michael
Stagirit
O rany! Ja też nie kupuję filmów w Impexie.
Mój film Neopan 400 w formacie 120 mm też dostaję prawie za połowę ceny, ale tutaj kupuję papier i chemikalia.
Drażni mnie tylko to oburzenie. Oczywiście można zapytać, dlaczego Impex ma ten film w swojej ofercie.
Najwyraźniej dlatego, że istnieje popyt na tanie filmy czarno-białe.
Dla mnie to nie ma znaczenia, bo zawsze najpierw testuję filmy.
Kiedy zaczynam produkcję, nie mogę po prostu używać tanich filmów.
W końcu nie robię zdjęć produktowych aparatem Holga.
Gast
O rany! Ja też nie kupuję filmów w Impexie.
Mój film Neopan 400 w formacie 120 mm też dostaję prawie za połowę ceny, ale tutaj kupuję papier i chemikalia.
Drażni mnie tylko to oburzenie. Oczywiście można zapytać, dlaczego Impex ma ten film w swojej ofercie.
Najwyraźniej dlatego, że istnieje popyt na tanie filmy czarno-białe.
Dla mnie to nie ma znaczenia, bo zawsze najpierw testuję filmy.
Kiedy zaczynam produkcję, nie mogę po prostu używać taniego filmu.
W końcu nie robię zdjęć produktowych aparatem Holga.
[right][post="6738"]<{POST_SNAPBACK}>[/post][/right]
Film nie jest kupowany dlatego, że jest tani, ale dlatego, że wygląda jak z 1950 roku. Czy zauważyliście kiedyś, jak wielu ludzi denerwuje się nowoczesnymi opakowaniami ADOX?
Myślę, że woleliby, żeby ten film był w pudełkach z nadrukiem wykonanym techniką ołowianą, z napisem „ADOX R17” i oznaczeniem 17/10 DIN orthopanchromatisch, na metalowych szpulach z drewnianym rdzeniem!
Wolf_XL
...chyba nie chodzi tu tak bardzo o wahania jakości materiału, ile o sposób, w jaki ma się to nam sprzedać...
camerafreak
Dla mnie to nie ma znaczenia, bo zawsze najpierw testuję filmy.
Kiedy zabieram się do produkcji, nie mogę po prostu używać tanich filmów.
Można by niemal pomyśleć, że nie rozumiesz, o czym cały czas piszę:
Testuję wszystkie moje filmy za pomocą sensitometru i analizy densytometrycznej. Łącznie z określeniem czułości. Nie mogę jednak poświęcać na to czasu przy każdym filmie.
Jak już wspomniałem, wolę fotografować lub pracować w ciemni.
Michael
MirkoBoeddecker
Muszę niestety ponownie krótko się wtrącić, ponieważ najwyraźniej zaczęto tu traktować pewne kwestie jako fakty, które wcale nie są tak oczywiste.
1) Film NIE został zmieniony
2) Różnice w partii filmu nie są na tyle duże, by konieczne było jakiekolwiek informowanie o tym. Ogólnie rzecz biorąc, wahania te są stosunkowo stałe od 1998 roku.
3) Przeciętny użytkownik nie musi niczego korygować, nie zauważa różnicy, a jego zdjęcia nie ulegają zmianie.
4) Trzeba by jeszcze udowodnić, czy efke wykazuje większe wahania niż Ilford, choć w tej kwestii widzieliśmy już najdziwniejsze rzeczy.
5) Nie mam kontroli nad tym, co Michael i jego Densi razem kombinują i czy jego pomiary są prawidłowe.
Byłoby więc pomocne, gdyby ktoś, kto sam nie zauważył żadnych zmian w czasie wywoływania w przypadku efke, nie wypowiadał się na ten temat tak, jakby je zauważył.
W przeciwnym razie skończy się to tutaj całkowitym chaosem.
Pozdrawiam,
Mirko