Gast
Co sądzicie o używaniu laboratoryjnych mierników naświetlania?
Do tej pory pracowałem z powiększalnikiem i zwykłym zegarem z timerem, ale przy każdej zmianie formatu muszę na nowo ustawiać czasy, co jest dość uciążliwe.
Co na przykład sądzicie o urządzeniu Jobo Comparator 100?
Dziękuję za wszelkie wskazówki,
Claudius
Stagirit
Sama w sobie zegar sterujący z wbudowaną sondą pomiarową nie jest zły. Pozwala szybko sprawdzić gęstość negatywu, która zmienia się wraz ze skalą powiększenia. Nie da się jednak obejść bez wykonania paska próbnego.
fotohuisrovo
Tak, można to zrobić, począwszy od prostego komparatora typu FEM-Kunze, aż po Split Grade firmy Heiland. Ten ostatni nie wymaga kalibracji i od razu zapewnia 99-procentową dokładność w zakresie gradacji i czasu. Oszczędza to sporo czasu i papieru, ale oczywiście wiąże się z pewnymi kosztami.
Pozdrawiam,
Robert
RalphRogge
Claudius napisał:
Co sądzicie o stosowaniu laboratoryjnych ekspozymetrowych?
[right][post="5998"]<{POST_SNAPBACK}>[/post][/right]
niezbędne
Co na przykład sądzicie o Jobo Comparator 100?
[right][post="5998"]<{POST_SNAPBACK}>[/post][/right]
Śmieci – cała ta seria Comparator to w mniejszym lub większym stopniu złom!
Moim zdaniem bez zastrzeżeń można polecić tylko Heiland Splitgrade, ponieważ kalibracja dla wszystkich popularnych papierów i filmów jest dostępna w oprogramowaniu, a aktualizacje są bezpłatne, ponieważ posiada niesamowite tryby naświetlania dodatkowego i pasków próbnych, ponieważ działa jako densymetr przezświetlowy, ponieważ oferuje niesamowicie dobrą obsługę i (bezpłatne) wsparcie ze strony Jürgena Heilanda, a także dlatego, że można go używać nawet z drugim lub trzecim powiększalnikiem wielkoformatowym bez modułu itp.
Moim zdaniem wszystko to dość szybko uzasadnia cenę wynoszącą początkowo około 1000 EUR, która wydaje się wysoka, jeśli realistycznie spojrzeć na oszczędność materiałów i czasu. Jeśli zestawimy to z ceną nowego Comparatora
Zobacz, jak to działa u kolegi lub u pana Heilanda w Wetzlar – po pierwszych odbitkach wykonanych tym urządzeniem będziesz się zastanawiać, co w ogóle robiłeś w swoim fotograficznym życiu. Dzięki temu sprzętowi na pewno będziesz miał głowę wolną na nowe kreatywne pomysły, ponieważ zaoszczędzony czas możesz teraz poświęcić na dopracowanie swoich prac. :rolleyes:
Podręcznik można otrzymać bezpłatnie w formacie PDF, pobierając aktualizację Splitgrade ze strony
http://heilandelectronic.de i wyodrębniając odpowiedni plik z archiwum ZIP.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego światła!
Ralph
http://silberphotographie.de
Gast
Bardzo dziękuję za liczne odpowiedzi.
Tak, splitgrade to z pewnością fajna sprawa, ale obecnie dopiero ponownie uruchamiam swoją ciemnię i nie chcę inwestować w zbyt drogi sprzęt, dopóki nie okaże się, że przy moim zastosowaniu to się opłaca.
Dlatego mam nadzieję, że pomiędzy dwoma skrajnościami „bez światłomierza, wszystko na oko” i „Splitgrade” istnieje jeszcze gdzieś przynajmniej w pewnym stopniu użyteczne urządzenie pomiarowe.
Z czasów, kiedy mój ojciec zajmował się ciemnią, pozostał mi zegar automatyczny Revue* z sondą refleksyjną, który przynajmniej teoretycznie pozwala na kontrolę procesu naświetlania, ale ze względu na metodę pomiaru (światło odbite od papieru fotograficznego jest niejako rejestrowane przez „trzymany gdzieś w pobliżu” ), całość daje wyniki trudne do powtórzenia, gdy przy zmianie formatu czujnik musiał być umieszczony w innym miejscu.
Co sądzić o przystawce laboratoryjnej do ekspozymetru Gossena? Miałbym do dyspozycji zarówno Lunasix 3, jak i Profisix...
*) Coś takiego:
http://cgi.ebay.de/belichtungsgeraet-mit-m...1QQcmdZViewItem
piu58
Ralph Rogge napisał
„niezbędne” w odpowiedzi na pytanie Claudiusa i Jana: „Co sądzicie o używaniu laboratoryjnych mierników ekspozycji?”
Być może niezbędny jest wywoływacz. Ale da się obejść bez laboratoryjnego miernika ekspozycji. W ciemni używam tylko metronomu, nawet nie mam timera. Dzięki temu dogrywanie i cieniowanie jest o wiele wygodniejsze, liczę razem z nim.
Prawidłowo naświetlone negatywy można wywołać przy użyciu standardowego czasu naświetlania papieru. Jest to czas, w którym nieosłonięta część filmu staje się dokładnie czarna. Po ustaleniu tego czasu za pomocą paska próbnego, obowiązuje on tak długo, jak długo nie zmienia się materiałów.
Gradację ustalam wizualnie. Jest to zresztą bardziej kwestia estetyczna niż mechaniczna. Mierzę zmiany w głębi i przeliczam czas naświetlania za pomocą kalkulatora. Robię to również w przypadku korekcji, gdzie jedna strona zdjęcia wymaga innego czasu naświetlania niż druga.
Roman
A więc:
Mam stary miernik czasu naświetlania Revue z Mademoiselle; Comparator 2; oraz Hauck Trialux. Tak naprawdę żadnego z nich nie jest się zmuszonym używać, ale w pewnych okolicznościach wszystkie trzy mogą się przydać:
wszystkie wymagają kalibracji – robi się to raz na paczkę papieru; w przypadku dwóch pierwszych idzie to dość szybko, a przy Trialuxie zawsze muszę najpierw przeczytać instrukcję obsługi... ;)
Całość działa jednak tylko w przypadku w miarę „normalnych” motywów (czyli o stosunkowo zrównoważonych kontrastach), które można wywołać z „normalnymi” gradacjami; w tym przypadku pierwsze dwa urządzenia pozwalają już w miarę zbliżyć się do właściwego czasu naświetlania, Trialux jest jeszcze nieco dokładniejszy, a ustalony czas zazwyczaj wystarcza już na kopię roboczą.
Powinieneś jednak pożegnać się z wyobrażeniem, że dzięki temu możesz zaoszczędzić na paskach próbnych i kopiach roboczych – może ich będzie mniej, ale nawet przy czymś tak wysokiej jakości jak Trialux nie da się ich całkowicie uniknąć.
Urządzenia te są jednak całkowicie bezużyteczne w przypadku „trudnych” negatywów i motywów – bardzo wysokiego kontrastu, filmów z podwyższoną czułością, ekstremalnych warunków oświetleniowych, wysokich gradacji wydruków itp. Osobiście robię np. wiele zdjęć koncertowych (w ciemnych klubach z jaskrawymi reflektorami...), gdzie przy przysłonie 1/8 i czasie naświetlania 1/30 s, z filmem podkręconym do 3200, bardzo często balansuje się „na krawędzi”, czasami trzeba podczas wywoływania podkręcić stopień o 5, a 1/2 sekundy w górę lub w dół podczas wywoływania ma dramatyczny wpływ itp. – do takiej pracy nawet Trialux jest całkowicie bezużyteczny, myślę, że nawet splitgrade miałby tam swoje ograniczenia. 5, a 1/2 sekundy w górę lub w dół podczas wywoływania ma dramatyczny wpływ itp. – do takiej pracy nawet Trialux jest całkowicie bezużyteczny, myślę, że nawet Splitgrade miałby z tym problemy...
hambo
Ja też używam Jobo Comparatora, sprawdza się całkiem nieźle. Jeśli jednak chcesz szybko wywołać cały film, polecam poszukać ramek naświetlających firmy Wallner albo Agfa Variomat. Model Wallner obsługuje formaty do 24/30, a ten większy do 30/40. Variomat obsługuje formaty do 30/40. Wybór zależy od osobistych preferencji. Wallner dokonuje pomiaru przed naświetleniem i podaje czas, który można skorygować za pomocą ustawienia plus lub minus. Ponadto posiada kilka pamięci, dzięki czemu można przetestować wszystkie gradacje. Agfa Variomat oferuje tylko jedną wartość na pokrętle, która jest ustalana na podstawie naświetleń testowych. Dokonuje pomiaru przez papier podczas naświetlania.
Po zapoznaniu się z obsługą oba urządzenia są niezawodne. Obowiązują zasady drukowania, więc jeśli ważna część motywu na negatywie jest ciemniejsza niż otoczenie (głowica błyskowa itp.), należy ustawić +2 do +4. W przeciwnym przypadku (przeciwsłoneczny) -2 do -4. Przy normalnym rozkładzie jasności pracuj bez korekty.
No dobrze, zdjęcia nie są idealnie dopracowane. Możesz jednak ustawić Wallnera co 1/10 sekundy, a w przypadku Variomatu jedna cyfra więcej lub mniej powoduje zmianę gęstości o około 5%. Dzięki paskom testowym możesz więc osiągnąć najlepsze wyniki jakościowe przy użyciu obu urządzeń.
Pozdrawiam, Jürgen ;)
Stagirit
A propos: mam tu gdzieś stary model Bäuerle BS 785 z sondą pomiarową, ale bez instrukcji obsługi. Czy ktoś z was ma przypadkiem taki sam model albo wie, gdzie mogę zdobyć instrukcję?
Firma Bäuerle niestety nie ma strony internetowej.
Rolf70
Witam, drodzy uczestnicy forum,
W pełni zgadzam się z większością dotychczasowych wypowiedzi. Całkowicie możliwe jest sterowanie czasem naświetlania za pomocą metronomu bez użycia timera oraz wykonywanie pasków próbnych tak jak siedemdziesiąt lat temu, przesuwając kawałek po kawałku czarny karton.
System Splitgrade firmy Heiland pozwala, przy minimalnej wiedzy laboratoryjnej, na wykonanie technicznie poprawnie naświetlonych powiększeń – o ile zrezygnuje się z cieniowania i doświetlania w celu wzmocnienia efektu obrazu.
Pomocne mogą być niedrogie laboratoryjne światłomierze, takie jak JOBO-Komparator lub podobne urządzenie firmy Ilford. Jednak moim zdaniem jako poważne narzędzia w laboratorium fotograficznym w grę wchodzą tylko urządzenia firm FEM Kunze i Hauck/Kaiser, które pozwalają na niezawodny pomiar punktowy oraz obliczanie średniej, a także umożliwiają precyzyjne cieniowanie i doświetlanie. Przy odrobinie szczęścia takie urządzenia w dobrym stanie można znaleźć na eBayu, i to za znacznie niższą cenę niż system Splitgrade.
W jednym punkcie inni uczestnicy forum mają rację: kto dąży do uzyskania powiększeń przekonujących pod względem technicznym i artystycznym, nie obejdzie się bez pasków próbnych, pomimo wszystkich pomiarów.