Gast
Witam wszystkich użytkowników forum!
W moich zapasach mam jeszcze zestaw lith developerów firmy CALBE (kupiony w sklepie Brenner: białe butelki z czerwonym napisem, część A: 500 ml, część B: 250 ml), który chętnie bym wypróbował. Ponieważ jednak podchodzę ostrożnie do chemikaliów i nie wiem, czy lith developer CALBE jest równie „nietoksyczny” jak ten firmy Moersche, czyli bez formaldehydu, mam następujące pytania:
1) Czy ktoś ma doświadczenia z lith developerem CALBE i jakie?
2) Do chemików (Franz, czytasz to!?)
Na butelce z częścią A znajduje się czarny krzyż na czerwonym tle (a może odwrotnie), obok kombinacja liter „Xi” oraz następujące informacje o składzie:
Zawiera 2–5% 1,4-dihydroksybenzenu i 0,5–2% wodorotlenku sodu
No cóż, można by powiedzieć, że powinienem trzymać się z daleka od tego, skoro nie wiem, z czym mam do czynienia. Ale: i tak zawsze jestem bardzo ostrożny, a w lith developerze zanurzam palce tylko w lateksowych rękawiczkach.
Moje pytanie dotyczy ewentualnych szkodliwych dla zdrowia oparów, nawet przy temperaturze obróbki wynoszącej 20 stopni, ponieważ nie mam stale wentylowanej pracowni, a jedynie mogę od czasu do czasu otworzyć okno.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwego Nowego Roku, Johannes.
MirkoBoeddecker
Johannes,
lith developer jest identyczny z MACO Lith (czyli nie chodzi o nowy Superlith, tylko o starą wersję).
Powinien więc mieć już spokojnie ponad 5 lat ;)
Zasadniczo zawsze zalecam używanie rękawiczek i dobre wentylowanie komory DUKA.
Niezależnie od tego, jakiego lith developersa używasz.
Pozdrawiam,
Mirko