MirkoBoeddecker
...i kto wtedy będzie z nami rozmawiał przez telefon... ech... ;)
...skoro i tak musimy dzwonić do klienta po każdym zamówieniu, bo coś nie pasuje, albo pożądanego towaru nie ma od razu na magazynie, albo wprawdzie ma być, ale nie wiemy dokładnie kiedy...
W tym przypadku sklep internetowy pełniłby mniej więcej taką samą funkcję, jak e-mail czy pocztówka.
Przyjmuje zamówienie, ale poza tym nie ma nic do powiedzenia.
I już wiem, do czego to prowadzi. Wystarczy raz zapomnieć o zmianie ceny produktu w sklepie internetowym i już znowu mamy kłótnię :blink:....