Gast
Niall,
Pan Boeddecker pochodzi ze Wschodniego Berlina, być może nie mówi po angielsku, ponieważ w NRD drugim językiem w szkole był rosyjski.
Spróbuję przetłumaczyć to na niemiecki (w mowie pośredniej):
Panie Boeddecker,
Niall mówi, że przeczytał, iż firma Kodak traci udziały w rynku (nie jestem do końca pewien, czy nie chodziło raczej o kurs akcji), a obecnie nawet niektóre sklepy przestały sprzedawać produkty Kodaka, ponieważ firma ta nadal zajmuje się przestarzałymi filmami i nie wkracza w erę cyfrową.
Ponadto pyta Pana, jak długo, Pana zdaniem, przetrwa stara metoda oparta na klasycznej obróbce i wywoływaniu.
Ponadto chciałby wiedzieć, czy rozważał Pan kiedyś utworzenie galerii zdjęć na swojej stronie, gdzie członkowie mogliby publikować swoje zdjęcia, a nawet organizować konkursy fotograficzne.
PS: Nie gwarantuję poprawności mojego tłumaczenia (ale chyba nie jest to konieczne), proszę o uwagi, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.
MirkoBoeddecker
Niall,
jest niedziela i mam trochę czasu :P
Jeśli chodzi o twoje pytanie, to zarówno w niemieckich, jak i angielskich grupach dyskusyjnych są setki wątków poświęconych temu tematowi.
Ludzie mają tendencję do zakładania najgorszego i już mówią o śmierci fotografii analogowej.
Ale jeśli przyjrzeć się bliżej, to ci ludzie zazwyczaj nie są fotografami ani nie są faktycznie związani z branżą – są raczej fanami aparatów cyfrowych i krzyczą na publicznych forach internetowych.
Prawdziwe magazyny lub kompetentni autorzy zazwyczaj dochodzą do wniosku, że rynek analogowy skonsoliduje się do pewnej wielkości, a następnie pozostanie rynkiem niszowym, podczas gdy rynki masowe przechodzą na technologię cyfrową.
W związku z tym możemy spodziewać się wkrótce spadku dostępności amatorskich produktów do fotografii kolorowej.
Rynek ten stanowi około 80–90% całego rynku analogowego, a ponieważ szybko się kurczy, wszystkie firmy, takie jak Kodak i Agfa, borykają się z ogromnymi problemami.
Gdyby rynek czarno-biały miał się zmniejszyć, firmy te odczułyby to tylko w niewielkim stopniu lub wcale.
Dlatego chciałbym podzielić moją odpowiedź na 3 części.
1) Aparaty
2) Amatorskie produkty kolorowe
3) Filmy i papiery czarno-białe
Oczywiście FOTOIMPEX interesuje się głównie punktem nr 3.
Punkt nr 1 prawdopodobnie skonsoliduje się wokół najwyższej jakości i rzeczy, których nie potrafi technologia cyfrowa (np. duży format lub zdjęcia panoramiczne – spróbuj zgiąć chip o 360 stopni itp.), a także wokół rynku złożonego z osób, które po prostu lubią dotyk i dźwięk migawki dobrego aparatu analogowego. Nie zapominajmy też o sprzedaży sprzętu, która prawie nigdy nie jest uwzględniona w statystykach dotyczących liczby sprzedanych aparatów. Aparaty analogowe są bardzo wytrzymałe i zazwyczaj można oczekiwać (przy zachowaniu określonej jakości), że będą działać przez 100 lat lub dłużej.
Punkt 2 prawdopodobnie zniknie, z wyjątkiem tych obszarów, w których technologia analogowa ma przewagę nad cyfrową (np. jest prawie zawsze znacznie tańsza, a często nawet szybsza).
Punkt 3 nie został zbytnio dotknięty przez cyfryzację, jeśli spojrzymy na rynek artystów i hobbystów (z wyłączeniem filmów przemysłowych, branży graficznej, rentgenowskiej i wszelkich innych komercyjnych zastosowań filmu).
Rynek ten jest niszowy od początku lat 80. i zdecydowanie od czasu, gdy wszyscy fotografowie prasowi przestali używać czerni i bieli, gdy gazety zaczęły drukować w kolorze w latach 90.
Od tego czasu entuzjaści analogu nie mieli żadnego innego powodu, poza osobistymi preferencjami, by zajmować się czernią i bielą – co nie daje im żadnego powodu, by teraz z tego rezygnować i przechodzić na technologię cyfrową.
To zupełnie inne doświadczenie: używać filmu, naświetlać go, iść do ciemni, słyszeć w ciemności szum wody, wąchać wywoływacz i żelatynę, czuć papier na bazie włókien, wyczuwając ducha Adamsa i Westona podczas potrząsania tacami.
W rzeczywistości tworzysz dzieło sztuki. Wykorzystujesz wszystkie zmysły – masz kontrolę nad procesem, możesz popełniać błędy – uczysz się na nich, a cały proces nagle nabiera sensu i może zostać uchwycony przez mózg poprzez samo obserwowanie tego, co się dzieje.
Nie ma to miejsca w przypadku fotografii cyfrowej. Fotografia cyfrowa nie ma zapachu, jest szybka i wydajna, a kto wie, co sprawiło, że obraz pojawił się po drugiej stronie aparatu na ekranie? Elektryczność? Piasek krzemowy? Elvis?
Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które nie przejmują się całym tym kontekstem i są w pełni zadowolone z uzyskania udanego ujęcia w ciągu kilku sekund.
Ktokolwiek przeszedł przez cały proces nauki wywoływania własnego filmu, urządzania ciemni i rozpoczynania drukowania, by w końcu trzymać w rękach ociekającą wodą, ale idealną odbitkę (zdjęcia, które zrobił co najmniej 5 godzin temu), po prostu nie może czerpać takiej satysfakcji z żadnego natychmiastowego, trwającego „ułamek sekundy” procesu cyfrowego.
Celebrowanie powolności i puszczanie wodzy fantazji – zrelaksuj się i pomyśl o swoim zdjęciu, i tak nie będzie gotowe przed upływem 5 godzin. To wszystko jest ważne i zmusza cię do skupienia się i przemyślenia przed naciśnięciem migawki.
Po tym wszystkim, oto moja odpowiedź na twoje pytanie: „Dopóki są ludzie, którzy chcą kupować czarno-białe filmy, papiery i chemikalia, będą one dostępne”.
Proces jest tak prosty, że całą produkcję na małą skalę można by teoretycznie przeprowadzić w garażu (z pewnymi ograniczeniami).
Nie ma znaczenia, czy akcje Kodaka spadają, czy rosną. Ma to znaczenie tylko dla strategicznych decyzji Kodaka dotyczących planowania produkcji. To samo dotyczy Agfy, Fuji i Ilforda.
Nie jest to nawet zły znak, że firmy te przeznaczają obecnie większość środków na badania w dziedzinie drukarek atramentowych. Muszą to robić. Jest to nowy rynek, na którym nie są jeszcze liderami. W segmencie czarno-białym są liderami rynku i niewiele muszą robić, aby utrzymać tę pozycję. Dlatego każdy mądry lider firmy zainwestuje tylko tyle środków, ile jest konieczne do utrzymania tej pozycji, a resztę przeznaczy na zdobycie pozycji numer jeden na nowym, przyszłym rynku masowym.
Wszystkie te tak zwane „wskaźniki”, wykorzystywane przez osoby, które chcą przekonać świat, że analog umarł, nie są wcale wskaźnikami, jeśli przyjrzeć się im bliżej. Są to raczej fakty, które mają sens jako reakcja na aktualną rzeczywistość rynkową.
I bądźmy szczerzy: kogo obchodzą kolorowe odbitki 9x12 cm z drogerii za 9 centów i aparaty do „szczęśliwych ujęć” za 39,59?
Stanowią one większość rynku i prawdopodobnie prędzej czy później znikną.
Istnieje jednak jeden ważny czynnik rynkowy, który dotknie również fotografię czarno-białą (wspominałem o tym już kilkakrotnie na tym forum w języku niemieckim): wielkość produkcji surowców chemicznych i materiałów bazowych.
Ponieważ niektóre z tych chemikaliów i surowców są wykorzystywane zarówno w fotografii czarno-białej, jak i kolorowej, kurczący się rynek kolorowych filmów fotograficznych doprowadzi do wzrostu cen i utraty dostępności niektórych surowców.
W związku z tym znikną niektóre bardzo zaawansowane technologicznie produkty, wymagające stosowania bardzo czystych i skomplikowanych receptur.
Również papier RC może ostatecznie stać się droższy niż papier na bazie włókien (z powodu wzrostu ceny surowca).
Uważam jednak, że wszystkie te podwyżki cen mieszczą się w przedziale, który nie stanowi powodu, by rezygnować z ich stosowania. Technologia cyfrowa najprawdopodobniej pozostanie droższa, ponieważ jest to ogólnie znacznie bardziej złożony i kosztowny proces, a nie ma żadnych twardych faktów wskazujących, dlaczego druk analogowy miałby kiedykolwiek być droższy od cyfrowego, o ile papiery do drukarek atramentowych nie zaczną wykorzystywać podłoża, którego po prostu nie da się pokryć azotanem srebra i żelatyną (obecnie jest to to samo, z tą różnicą, że papier do drukarek atramentowych zawiera pewne specjalne składniki w powłoce i – oczywiście – nie jest uczulony).
Jeśli małe i elastyczne firmy, takie jak efke i forte, przetrwają najbliższe 5 lat dumpingu cenowego ze strony Agfy i Kodaka, czeka je bardzo pomyślna przyszłość po tym, jak wielcy gracze zdecydują się wycofać, ponieważ rynek o wartości 900 milionów USD rocznie na całym świecie to dla nich grosze.
To one będą dostawcami produktów czarno-białych w przyszłości. Jeśli im się nie uda, powstaną nowe fabryki. Gdziekolwiek jest popyt, ktoś zadba o to, by go zaspokoić.
Pozdrawiam,
Mirko
Galeria: potrzeba zbyt dużo miejsca na serwerze LUB jakość zdjęć będzie na takim poziomie, że nie będzie można ich traktować poważnie :-((
Gast
Mirko,
ładne „słowo na niedzielę”, a przede wszystkim idealne wyczucie czasu (wymóg logowania). Gdyby tylko „Fleedwood” to zauważył...
Dlaczego nie można tego po prostu sprowadzić do następującego stwierdzenia:
Kto lubi komputery, a raczej ma na ich punkcie bzika i chce przenieść na nie jak najwięcej aspektów swojego życia, niech przechodzi na „cyfrowy” tryb;
Kto unika komputerów – *tam, gdzie to możliwe* – (tak jak ja), pozostaje analogowy.
Wszystko inne na ten temat (a raczej: wszystko, co do tej pory przeczytałem) nie jest bowiem spójne, na co dostarczyłeś nowy dowód:
„a cały proces ma sens i można go uchwycić umysłem, po prostu obserwując, co się dzieje”.
Nikt nie może twierdzić, że rozumie DOKŁADNY proces naświetlania/wywoływania zdjęć, a już na pewno nie na podstawie samego patrzenia. Albo dlaczego na konkurencyjnym forum mamy około 60 000 wpisów na ten temat?
Ferdinand
Niall
Dziękuję Ci, Mirko, za bardzo wyczerpującą odpowiedź na pytanie, które
moim zdaniem jest bardzo istotne!!!
Pomyślałem, że zapytam o to kogoś z branży,
kto zna się na rzeczy!!!
Tak, zgadzam się z Tobą – lubię próbować i rozwijać swoje umiejętności w zakresie czarno-białych zdjęć!!
Dopiero niedawno wróciłem do tego i wciąż mam trudności ze zrozumieniem,
jak to zrobić!!
Jest coś bardzo magicznego w obserwowaniu, jak zdjęcie pojawia się
na papierze, oraz w kontroli, jaką ma się nad całym procesem!!!
Mam tylko nadzieję, że ta konkretna forma sztuki nie zniknie jutro!!
Z drugiej strony, mówiono, że gazety odejdą do przeszłości,
gdy pojawiły się komputery!!!!
Niall