Gast
Wkrótce będę musiał chyba urządzić ciemnię w mieszkaniu. Ponieważ kuchnia i łazienka nie wchodzą w grę, pozostaje właściwie tylko sypialnia jako alternatywa (nie mogę tam oczywiście płukać zdjęć).
Nie podoba mi się jednak, gdy po sesji w laboratorium ubrania śmierdzą utrwalaczem... Poza tym mam obawy ze względu na moje słabe zdrowie.
Co o tym sądzicie, wy, którzy jesteście lub byliście w podobnej sytuacji albo znacie się na fotochemii? Czy da się to zrobić, jeśli po wywoływaniu zawsze dobrze wietrzy się pomieszczenie, a miski i chemikalia przechowuje się gdzie indziej, czy też pomieszczenia mieszkalne powinny być dla tego typu czynności tabu?
(Mam na myśli zasadniczo wywoływacze i utrwalacze – tonery na razie nie odgrywają żadnej roli w moich rozważaniach.)
Urnes
Cześć,
szczerze mówiąc, zdecydowanie wolałbym łazienkę albo kuchnię, choćby ze względu na ryzyko wypadków związanych z wywoływaczem lub utrwalaniem zdjęć. Może jest też jakieś pomieszczenie w piwnicy, które można by wykorzystać.
Jeśli nie, skontaktuj się z lokalną szkołą dla dorosłych lub szkołą w Twojej miejscowości i zapytaj, czy nie mają laboratorium, do którego mógłbyś od czasu do czasu zajrzeć. Ja przez jakiś czas tak sobie radziłem, zwłaszcza że sprzęt w szkole dla dorosłych był na najwyższym poziomie i można było pracować z miłymi ludźmi do późna w nocy.
Pozdrawiam, Sven.
Gast
Cześć!
Mieszkam w mieszkaniu wieloosobowym, mam tylko jeden pokój tylko dla siebie, a tam stoi też suszarka – dokładnie pod łóżkiem piętrowym! Nie stanowi to żadnego problemu, bo chemia SW naprawdę nie śmierdzi, a żeby ubrania pachniały utrwalaczem, to mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło – jakiego rodzaju produktu używasz?
Od czasu do czasu warto przewietrzyć pomieszczenie – nawet jeśli nie masz tam pralni... ;-)
Do barwienia (jeśli naprawdę śmierdzi) wolę iść do przedpokoju – tam mam więcej światła dziennego, jestem bliżej bieżącej wody (łazienka) i mogę lepiej przewietrzyć (otwarte drzwi balkonowe!).
Roman
Urnes
Cześć Roman,
Zazwyczaj używam Hypamu firmy Iford. W piwnicy zazwyczaj zamykam się całkiem szczelnie. Muszę jednak przyznać, że jestem dość wysoki, a sufit w piwnicy dość niski. Poza tym okna są oczywiście zaklejone, więc ogólnie wentylacja jest dość słaba. Mam po prostu problem z tym, że zawsze rozlewam chemikalia, bo te duże miski 40x50 są tak nieporęczne. W mojej sypialni nie chciałem tego robić. Ale myślę, że jeśli jesteś przyzwyczajony do czystej pracy, a pomieszczenie jest duże, to powinno się udać. Okej, przyznaję, że to wciąż lepsze niż brak odbitek :D
Nie wiem jednak, jak dobrze lub źle rozkłada się hydrochinon. To nie jest zbyt zdrowe.
Pozdrawiam, Sven.
MirkoHaesslich
Cześć!
Nie sądzę, żeby sypialnia była odpowiednim miejscem. Już sam kurz, który tam unosi się w powietrzu – nie sprawia, że czujesz się tam zbyt dobrze! Już to przerobiłem! NIGDY WIĘCEJ!
Również dywan, nawet jeśli jesteś przyzwyczajony do bardzo czystej pracy, przysparza tylko kłopotów!
Jeśli to w ogóle możliwe, wolałbym kuchnię, a jeszcze lepiej łazienkę.
Ale problem z miejscem zna każdy! Tutaj w Berlinie jest tanio – wynajmowane laboratorium od FOTOIMPEX :D ! Ale niestety takie okazje zdarzają się dość rzadko!
Pozdrawiam
Mirko Hülich
dpc
Dziękuję za wasze opinie! Jeśli ktoś ma do dodania jakieś inne uwagi, niech nie waha się ich uzupełnić!
A tak przy okazji: utrwalacz, który tak bardzo mi się nie podoba, to Kodak Max-Fix.
StefanHeymann
Wywołuję zdjęcia w swoim gabinecie i idzie mi całkiem nieźle. Staram się pracować czysto i niczego nie rozlać. Płukanie odbywa się w wannie, a do przenoszenia zdjęć używam czwartej miski.
Wywoływacz: Eukobrom
Kąpiel zatrzymująca: 2 łyżki stołowe proszku kwasu cytrynowego z drogerii na litr wody (nie pachnie tak jak ocet)
Utrwalacz: Superfix plus
Uważam, że te chemikalia nie pachną szczególnie intensywnie. Ale na pewno każdy ma swoje indywidualne odczucia.
Aha, w pomieszczeniu jest wykładzina dywanowa.
Pozdrawiam, Stefan
vlinck
Cześć,
Wczoraj miałem „premierę w sypialni” i poszło całkiem bez problemów. Mam jednak tę zaletę, że w rogu stoi duża umywalka, do której zbiegają się „ścieżki z misek”. Wbrew oczekiwaniom powietrze wcale nie było takie złe. Użyłem Tetenal Superfix (prawie) bezzapachowego.
Jedynym kłopotliwym elementem jest zapewnienie odpowiedniego zaciemnienia.
Pozdrawiam
Volker