fotorius
<p>Witam wszystkich,</p><p>znów znalazłem aparat, a w kieszeni leżał nieużywany Kodacolor II.</p><p>Niestety nie ma kartonowego opakowania, więc nie jestem pewien, z którego roku pochodzi.</p><p><br></p><p>Mam nadzieję, że ktoś się na tym zna i może mi pomóc na podstawie załączonego zdjęcia. Chciałbym wiedzieć, czy jest on coś wart, czy też mogę go śmiało używać.</p><p><br></p><p>Oto zdjęcia: </p><p>https://drive.google.com/drive/folders/1wSaEPuIfeN-GMK8S5C5Fw8GJF3cZ46gR<br></p><p><br></p><p>Pozdrawiam</p><p><br></p><p>fotorius.</p>
Wolfgg
Cześć fotorius,
Kodacolor II stanowił niegdyś ogromny krok naprzód w jakości obrazu. Pierwotnie opracowany specjalnie dla aparatów kieszonkowych, od razu stał się przedmiotem zainteresowania użytkowników aparatów o większych formatach negatywów. Kiedy pojawił się u nas w formacie KB, czyli w 1975 roku, od razu poddałem go próbnej obróbce, a wyniki były po prostu fantastyczne.
Później okazało się jednak, że trwałość kolorów była dość skromna, a moje negatywy z tamtego okresu są dziś praktycznie bezużyteczne. Niestety.
Twój film ma co najmniej 40 lat, więc nie można już wiele oczekiwać. Ponieważ jednak wraz z tym filmem wprowadzono proces C41, który jest stosowany do dziś, możesz zlecić jego wywołanie w znanych sieciach drogerii. Wystarczy przeprowadzić prześwietlenie o jeden stopień, a część nawet o dwa stopnie, i poczekać na efekt.
Pozdrawiam
Wolfgang
RalfMichael
Cześć Fotorius,
ja zachowałbym ten film jako element dekoracyjny w oryginalnym opakowaniu do gabloty. Jak już wspomniałem w poprzedniej odpowiedzi, film ma już kilkadziesiąt lat. Sam kiedyś tego próbowałem – w aparacie kupionym na pchlim targu znalazłem częściowo naświetlony film kieszonkowy formatu 110; zrobiłem pozostałe 4 zdjęcia i oddałem go do wywołania.Było to możliwe, ale zarówno stare, jak i świeżo zrobione zdjęcia nie były zbyt dobre – nieco za ciemne, z nieprawidłowymi kolorami i bardzo ziarniste, właściwie bezużyteczne, ale to była tylko próba.
Pozdrawiam, Ralf