Photux
Cześć wszystkim,
mój Protectan się skończył i wygląda na to, że obecnie nie jest dostępny.
Ponieważ wydaje się dość drogi jak na podane składniki, chętnie skorzystałbym z jakiejś alternatywy. Czasami czytam, że podobno działa gaz z zapalniczek lub gaz kempingowy i według mnie też powinien, tylko że wtedy pojawia się pytanie, jak go bezpiecznie i sensownie zastosować.
Jak sobie z tym radzicie? Czy w ogóle stosujecie jakieś środki chroniące przed utlenianiem? Wydaje mi się, że temat ten nie był do końca jednoznaczny, ale jak dotąd wolałam tak postępować... w końcu to nie zaszkodzi.
W przypadku plastikowych butelek na chemikalia można po prostu wycisnąć powietrze, ale działa to tylko do pewnego stopnia, a przynajmniej w ostatniej jednej trzeciej staje się to trudne.
Pozdrawiam
Daria
Wolf_XL
Od dawna napełniam gazem do zapalniczek z dużych butli. Trzymam wkładkę do napełniania za pomocą szczypiec, trzymając butlę z gazem w pozycji odwróconej do góry dnem, przykładam całość do otworu butelki na płyn, dociskam butlę z gazem w dół i gaz trafia do butelki na płyn. Można by też użyć ręcznej lampy lutowniczej – miałoby to tę zaletę, że można by używać większych kartuszy Camping_Gaz. Sprawdzają się też większe, podłużne butle do kuchenek gazowych – tylko że zawierają one domieszkę nieprzyjemnie pachnącego gazu...
Pitt23
Z braku preparatu Protectan używam również gazu do zapalniczek lub gazu kempingowego, mając nadzieję, że to pomoże. Nie mam jednak punktów odniesienia do innych rozwiązań.
Należy zachować ostrożność: taka mieszanka powietrza i gazu może wybuchnąć. DOBRZE WENTYLOWAĆ.
Moja metoda: do puszki z gazem do zapalniczek (Ronson) pasuje mi pokrętło z wężem z puszki WD-40. Dzięki temu można powoli „wlewać” gaz do małej butelki. W przypadku większych pojemników (np. wywoływaczy do papieru) pomocna jest mała lampa lutownicza z kartuszem z gazem kempingowym; zamiast palnika należy założyć krótki, smukły wąż na dyszę i powoli wpuszczać gaz nad płynem w kanistrze.
Ciekawe: z czasem plastikowe butelki (np. Tetenal) mogą jednak „zmniejszyć się” – wygląda to tak, jakby gaz w butelce wytwarzał podciśnienie, które ją ściska. (Zapomniana, wypełniona w 1/4 butelka Ultrafin T+ po 4 latach skurczyła się do prawie 2/3 objętości, a Ultrafin nadal działa bez zarzutu).
Być może gaz i wywoływacz wstępny Tetenal-E6 nie pasują do siebie; czy wywoływacz krystalizuje się dzięki temu (jeszcze) szybciej?
Czy ktoś ma inne doświadczenia na ten temat, ewentualnie również z CO2 z kartusza?
Dobrego światła! Pitt
Sanug
Używam wywoływaczy jednorazowych (ADOX FX-39 II i Fomadon LQN) i nie stosuję preparatu Protectan, tylko przelewam koncentrat do brązowych butelek aptecznych z szeroką szyjką o pojemności 50 ml. Napełniam butelki po brzegi, dzięki czemu mieści się w nich po 60 ml i nie ma w nich powietrza. Ważne jest również, aby zawsze przechowywać wywoływacz w miejscu chronionym przed światłem.
Alternatywą dla Protectanu jest wypełnienie butelek szklanymi kulkami. Dla mnie jest to jednak zbyt kłopotliwe. Szklane butelki apteczne znacznie lepiej chronią chemikalia niż plastikowe i prawie nic nie kosztują.
Roztwór wywoływacza papierowego (ADOX NEUTOL) wlewam do brązowej plastikowej butelki napełnionej po brzegi, którą lekko ściskam, gdy poziom płynu spada, aby wypuścić powietrze. Dzięki temu przygotowany wywoływacz wystarcza mi bez problemu na pół roku.
lantau
W ciemni pozytywowej, przy większych objętościach, używam „powietrza w puszce”, które sprzedaje się do usuwania kurzu w sprzęcie komputerowym. Można je kupić w Media Markcie i wszystkich innych sklepach oferujących tego typu produkty. Puszki te są wypełnione butanem, podobnie jak Protectan. Nie można rozlewać prawdziwego powietrza do puszek blaszanych, ponieważ nie wytrzymują one wymaganego ciśnienia.
Zaletą Protectanu jest mniejsza szybkość wypływu. „Dustery” wydmuchują znacznie silniejszy strumień, a w przypadku mniejszych butelek trzeba odpowiednio uważać.
Jako były chemik bardzo cenię sobie gaz ochronny. Oczywiście jest to prymitywne w porównaniu z technikami laboratoryjnymi. Odpowiednie szklane naczynia do przechowywania i podłączenie do linii próżniowej/azotowej w celu usunięcia powietrza i wprowadzenia gazu ochronnego byłyby oczywiście strzałem w dziesiątkę. Również odgazowanie poprzez przepuszczanie azotu/argonu przez roztwory fotograficzne za pomocą frytki byłoby teoretycznie świetnym rozwiązaniem, pozwalającym na przechowywanie wywoływaczy w praktycznie nieograniczonym czasie. Dzięki odpowiedniej technologii w laboratorium przechowuje się zupełnie inne chemikalia niż nasze łagodne wywoływacze.