highscore
Cześć wszystkim
Podczas sześciu lotów miałem w bagażu podręcznym film Ilford 3200.
Po wywołaniu prawie dostałem zawału.
Ciemnoszary nośnik, ale zdjęcia są rozpoznawalne.
Film nadaje się do wydrukowania.
Jednak według pomiarów gęstość podstawowa nośnika wzrosła teraz do 0,63.
Niewywołany nośnik miał tylko 0,07.
Jakie są wasze doświadczenia z prześwietlaniem bagażu?
W każdym razie jestem wkurzony.
Bo film pewnie nie wytrzymałby już więcej.
Pozdrawiam
Heighscore
Bonderer
Wywołuję filmy czarno-białe dla fotoreportera, który miał już z tym niemało kłopotów. Problem w tym, że pracuje on w miejscach, w których my nigdy byśmy nie chcieli się znaleźć. Stare i przestarzałe urządzenia – a jeśli kontroler nic nie zauważy, to sprzęt jest podkręcany na maksa. Na negatywach pojawiały się jednak zazwyczaj takie paski. Powiedziałem mu wtedy, żeby nalegał na kontrolę ręczną i wkładał filmy do bagażu podręcznego, ale kontrolerzy są na to głusi, bo wiąże się to z ruchem.
Pozostają więc tylko puszki z woreczkami ochronnymi. Nie mogę tego zagwarantować, bo urządzenia na lotniskach są wszędzie inne, ale to lepsze niż nic, a w Europie należy nalegać na kontrolę ręczną, jeśli ma się przy sobie film. Na innych kontynentach będzie to trudniejsze.
Hama i Kaiser już tego nie mają, ale poszukaj na eBayu lub jakaś amerykańska firma chyba znów produkuje takie rzeczy.
Filmy o wysokiej czułości są chyba bardziej narażone, ale nie ryzykowałbym tego.
Urnes
Zakładam, że to nie jest pierwszy film Delta 3200, który wywołujesz, bo w przeciwnym razie powiedziałbym, że próbowałeś go naświetlić przy czułości 3200 ASA, a w normalnych warunkach ten film osiąga zaledwie nieco ponad 1000 ASA.
Poza tym nigdy nie miałem żadnych problemów ani w Indiach i Kambodży, ani podczas ostatniej podróży Stuttgart–Amsterdam–Stambuł–Paryż–Stuttgart. Miałem ze sobą Delta 400, który za każdym razem podkręcałem do 800 ASA.
Pozdrawiam, Sven.
highscore
No cóż.
To już było 1600 ASA n+1.
Musiałem to mieć, żeby utrzymać znośne czasy naświetlania. Dzięki wzorowi Schwarzschilda musiałem naświetlać nawet do 12 sekund!
Z filmem 400 ASA musiałbym przy fotografii nocnej naświetlać ponad 30 sekund.
Inny film o czułości 200 ASA, który naświetliłem w niestety uszkodzonym aparacie, wykazuje wyraźnie widoczny cień na negatywie przy każdym nawijaniu szpuli.
Nie mierzyłem jednak teraz specjalnie różnicy w gęstości.
Renate
Witam,
kto płaci tanio, ten dostaje tanią obsługę. Chcemy latać tanio, dlatego kontrolerzy na lotniskach zarabiają bardzo mało. W takiej sytuacji nie ma mowy o spełnianiu specjalnych życzeń.
Foliowe torebki lub puszki z folii są zawsze niekorzystne dla filmów w urządzeniach rentgenowskich. Energia jest wtedy zwiększana tak długo, aż coś widać. Dlatego moje filmy zawsze pakuję do plastikowych torebek, które następnie przechodzą przez urządzenie oddzielnie od pozostałego bagażu, razem z bagażem podręcznym. Przy czułości 100 ASA nie ma z tym żadnych problemów. Podczas kontroli w aparacie nigdy nie ma filmu.
Pozdrawiam
Renate
Pitt23
Witam,
Powyższe uwagi są słuszne, zwłaszcza: aparaty rentgenowskie powodują (nieco) prążkowane cienie. Przechowywanie filmów w torbie ołowianej nie pomaga, a raczej powoduje dodatkowy stres. Jednak podczas dłuższych lotów „promieniowanie wysokoścowe” jest zauważalne przy wszystkich czułościach powyżej 400 ASA (czułość użytkowa), im dłużej, tym bardziej. Jest ono (dla filmów) znacznie silniejsze niż w przypadku zwykłych aparatów rentgenowskich. W tym przypadku torba ołowiana bardzo pomaga.
W przypadku operacji sumuje się więc co najmniej 6 kontroli rentgenowskich plus promieniowanie wysokościowe podczas lotów – dobrze, że w ogóle da się jeszcze robić zdjęcia!
Inny temat: jaki film do zdjęć nocnych? Przy TAK długim czasie naświetlania nawet Fuji Acros 100 byłby szybszy. Czy istnieje jeszcze coś podobnego?
Dobrego światła!
Pitt