A ja już myślałem, że jestem trochę naiwny, oczekując od aparatu na kliszę 35 mm estetyki cyfrowego aparatu o rozdzielczości 20 MP. ;-)
?
Nadal tak uważam. Uważam, że zdjęcia z Leiki wymagają, delikatnie mówiąc, „przyzwyczajenia się”. Oczywiście każdy film można „przesadzić” (wywołać) przy użyciu dowolnego wywoływacza, aż do uzyskania tak brutalnych kontrastów, w tym „dobrze widocznego” ziarna. Coś takiego „out of the box”, analogowego, o wysokiej czułości i drobnym ziarnie – zapomnij.
?
Do tego dochodzi jeszcze zasadnicze pytanie: hybryda czy odbitka mokra? Nieważne, ten cyfrowy obraz (nie śmiem nazwać tego fotografią) najlepiej skopiować analogowo z odpowiednią obróbką skanu, czyli kilkoma odważnymi ruchami suwaków. Ale jak to się mówi: „kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa”. Jeśli to sprawia przyjemność...
?
„chciałbym jednak bardzo drobne ziarno, gdy przygląda się szczegółom z bliska”
Wysoka czułość, drobne ziarno, ostra ostrość – tu pewnie musisz pójść na jakiś kompromis.
?
Żeby nie było nieporozumień: uważam, że obróbka negatywów poprzez dobór papieru/gradacji/naświetlania itp. lub cyfrowa obróbka skanu jest niezbędna, a przekształcanie negatywów w pozytywy zawsze oznacza też interpretację.