DrXaver
Witam, FOTOIMPEX.
Chciałbym wyrazić wielkie uznanie dla waszego sklepu stacjonarnego.
Podziwiam pracowników, którzy tam pracują.
Doradzają z wielkim spokojem, mimo że panuje tam prawdziwy ruch, są uprzejmi wobec każdego, nawet jeśli ktoś przychodzi po raz kolejny i ostatecznie nic nie kupuje.
Dzięki wskazówce Sabriny kupiłem sobie V 35 z obiektywem Leica.
Ponieważ cierpię na klasterowe bóle głowy, czasami jestem w takich sytuacjach bardzo spięty. Wtedy siadam przy stoliku z wizytówkami i przepuszczam innych, a wszyscy zostawiają mnie w spokoju.
Właśnie w taki dzień chciałem kupić zestaw do pierwszych powiększeń.
Artur poradził mi jednak, żebym kupił osobno miseczki i szczypce, bo poświęcił czas, żeby zapytać mnie, co planuję i z jakim powiększalnikiem pracuję.
W sumie więc ogromne zaufanie i przyjemność.
Mam nadzieję, że ci ludzie dostają porządne wynagrodzenie za swoją pracę!!!
Serdeczne pozdrowienia
Svenninger
MirkoBoeddecker
Witaj Svenninger,
dziękuję za pochwałę. To prawda, że u nas często jest pełno i z pewnością przydałoby się więcej personelu, ale działamy i pozostajemy na rynku fotograficznym, jednej z najtrudniejszych i najbardziej niepewnych pod względem marży branż, jakie istnieją. Nasz sukces opiera się przecież na trzech filarach:
1) Wyjątkowo korzystne ceny – nawet w sklepie stacjonarnym nie są droższe niż w sprzedaży wysyłkowej
2) Kompetentne i zaangażowane doradztwo / świetny zespół
3) Doskonała lokalizacja
Punkty 2 i 3 właściwie nie da się pogodzić z punktem 1. Jest to połączenie dotacji z wysyłki oraz wciąż stosunkowo niskiego czynszu ze strony WBM.
Oczywiście w pewnym stopniu odpowiedzialność za to ponoszą również nasi klienci, którzy z czasami „przerażającą konsekwencją” poszukują najniższej ceny.
W tym kontekście należy jednoznacznie odpowiedzieć na dwa pytania:
1) Tak, nasi pracownicy są dobrze opłacani, biorąc pod uwagę okoliczności (branżę, wyniki finansowe)
2) W porównaniu z właścicielami FOTOIMPEX są oni nawet znakomicie opłacani (ponieważ oni od 15 lat nie otrzymują już nic)
Ale oczywiście dla nas wszystkich – w tym dla mnie – zawsze mogłoby być więcej ;-)
Pozdrawiam,
Mirko