MirkoBoeddecker
sputnik
Ale to chyba nie jest znowu coś podobnego do tego z 2006 roku? :mrgreen:
?
http://forum.phototec.de/read.php?3,150930,page=1
?
Przewiń w dół!
sputnik
Aha.
Więc niepożądane posty są po prostu usuwane?
?
Brawo!
AchimBauer
Witam wszystkich,
?
Nie do końca rozumiem, co nasz gospodarz chce przez to powiedzieć.
Czy FOTOIMPEX rezygnuje teraz ze sklepu internetowego, aby wzmocnić swoją działalność stacjonarną?
A może ADOX chce teraz sprzedawać swój asortyment również za pośrednictwem sklepów specjalistycznych?
?
Nie rozumiem też, o co chodzi w tym pełnym frustracji liście wspomnianego sprzedawcy, bo jeśli denerwuje go doradzanie klientom, którzy kupują taniej gdzie indziej, to po co w ogóle otworzył sklep?
Bo ta dyskusja toczyła się już 25 lat temu, tylko wtedy wrogiem nie był internet, a sprzedaż wysyłkowa.
?
A upadek specjalistycznego handlu fotograficznego nie ma nic wspólnego z konkurencją internetową, lecz z fotografią cyfrową!
Wraz z fotografią cyfrową zniknęła znaczna część rynku zdjęć, ponieważ część z nich drukowano samodzielnie, ale zdecydowana większość zdjęć w ogóle nie trafiała już na papier, lecz była wysyłana pocztą elektroniczną lub umieszczana na Facebooku, YouTube itp.
Do tego doszło to, że liczba sklepów specjalistycznych nagle potroiła się! Bo aparaty fotograficzne nie kupowało się już tylko w Foto Huber i Foto Pfleiderer, ale także w Fernseh Hurlebaus, Elektro Stempfle i Computer Immel. Podczas gdy w tych ostatnich sklepach aparaty były tylko dodatkowym asortymentem, klasyczny handel fotograficzny skupiał się wyłącznie na fotografii.
?
Pozdrawiam, Achim
sputnik
Dla mnie przesłanie tego wpisu jest jasne jak słońce.
AchimBauer
Cześć Sputnik,
?
Wyjaśnij mi to, proszę!
?
Pozdrawiam, Achim
sputnik
Cóż, ma to z pewnością uświadomić klientowi, do czego to prowadzi, jeśli np. nadal będzie kupował papier tam, gdzie jest tanio, zamiast tam, gdzie traktuje się go z troską.
Nie dostrzegam tu żadnego innego przesłania.
Nie wyobrażam sobie bowiem, żeby miało to być zachęcenie do zamawiania w przyszłości raczej w lokalnym sklepie fotograficznym niż tutaj, w tym sklepie. ;)
Rolf-Werner
Mój szwagier obserwuje to samo zjawisko w swoim sklepie: klienci przychodzą czasem nawet kilkakrotnie, za każdym razem proszą o szczegółową poradę (trwającą dłużej niż 30 minut, a czasem nawet 2 godziny), proszą o wycenę, a potem mówią: „zastanowimy się” lub – co gorsza – zaczynają się targować o kilka euro.
?
To nowe zjawisko, które 25 lat temu nie było powszechne.
?
Ma to tylko marginalny związek z handlem internetowym. Klienci przecież nie stali się głupsi i wiedzą, że w Internecie kupują taniej tylko dlatego, że nie wiąże się to z całą procedurą gwarancyjną i doradztwem.
?
Moim zdaniem ma to raczej związek z ciągłym podszeptywaniem przez duże sieci sklepów, które reklamują się fałszywymi promocjami.
?
Chodzi tu wyłącznie o emocje. Dzisiejszy „klient” chce mieć „poczucie”, że dokonał dobrego zakupu. Doradztwo jest tego częścią, stanowi element otoczenia, ale ponieważ obecnie istnieją prawie wyłącznie giganci handlowi, przyzwyczailiśmy się, że wszędzie stoją znudzeni sprzedawcy, gotowi do pomocy. Znacznie ważniejsze jest dziś poczucie, że udało się upolować okazję. Sprzedawca detaliczny nie jest postrzegany jako taki, a większość ludzi nie potrafi już tego rozróżnić.
?
Jedynym „ratunkiem” byłoby tutaj dostosowanie się do procentowego bełkotu wielkich sieci i chwalenie się fikcyjnymi rabatami. Mój szwagier nie ma jednak na razie takich planów, nie chce jeszcze tak nisko upaść. Na szczęście w moim własnym sklepie nie jest to temat.
?
Rolf
Urnes
No to trochę to przeliczyłem. 18 lat temu w centrum Stuttgartu, na obszarze pół mili kwadratowej między dworcem a Marienstraße, działało 12 sklepów fotograficznych – nie licząc marketów elektronicznych, domów towarowych ani profesjonalnych hurtowni. Spośród nich 2 ogłosiły upadłość, 3 przeszły na emeryturę, a 2 zamknęły działalność, bo inne lokalizacje, które posiadały, były bardziej dochodowe. Więc 5 sklepów na tym obszarze to więcej niż wystarczająco. Prawdziwe fachowe doradztwo otrzymałem zresztą tylko u profesjonalnych hurtowników, którzy mają też niższe ceny. Poza tym chętnie płacę za obsługę i doradztwo. Ceny produktów używanych i obsługa w tym zakresie były zresztą u detalistów bardzo często lepsze niż w sieci. Jednak wielu sprzedawców nie wie już, jak działa sprzęt analogowy.
TR
W dzisiejszych czasach do robienia zdjęć nie potrzeba już prawdziwego aparatu fotograficznego. Chodzi mi o to, że większość ludzi, którzy kiedyś biegali do takich sklepów, żeby pokazać im, jak włożyć film do aparatu, teraz po prostu korzysta ze smartfonów i jest z tego zadowolona.
To, co przetrwa, to rynek aparatów systemowych, a na tym rynku z pewnością znajdzie się miejsce tylko dla nielicznych sprzedawców.
AchimBauer
Cześć Urmes,
kto jest numerem 5?
No cóż, jeśli dobrze policzyłem, to tylko czterech z tych starych nadal prowadzi sklepy na terenie objętym wojną domową. Zacznijmy od dworca, który jeszcze stoi nad ziemią – tam jest Planet, potem jest... nie wiem? No więc, jeśli idzie się tak jak ja, oglądając witryny z używanymi rzeczami, to najpierw jest Hirrlinger, potem Bergmeister, a potem Sänger, a po zniknięciu Topfoto to już wszyscy. Nowym przybyszem jest duży Calumet naprzeciwko sex shopu.
A może jest jeszcze jakiś?
Ale proces zamierania zaczął się już dawno temu, a ostatnie 4 sklepy utrzymały się dość długo i wygląda na to, że mają większe szanse niż duży Calumet, który wydaje się nieco wymarły.
€
Pozdrawiam, Achim
Urnes
Cześć Achim,
W końcu zdecydowałem się uwzględnić ten mały sklepik na ulicy Nadler Str. To tak jakby pozostałość po Weizsäckerze. Za to w zestawieniu brakuje sklepu, który przez krótki czas znajdował się naprzeciwko Breuninger, ale przetrwał tylko pół roku. Calumet nie jest uwzględniony, bo to raczej sklep dla profesjonalistów, tak jak Universal w Fellbach. Przy starym budynku Geno przy ulicy Heilbronner znajduje się również sklep dla profesjonalistów, ale jeszcze tam nie byłem.
Pozdrawiam, Sven
bernhardmangelsgmxde
Historia o kliencie, który poświęca 30 minut na konsultację, by potem kupić ten sam produkt w internecie za 5 euro taniej, jest naprawdę przygnębiająca. Sprzedawca nie dostrzega jednak tego, że z punktu widzenia klienta te 30 minut „konsultacji” mogło być raczej 30-minutową próbą wciągnięcia go w zakup czegoś, czego tak naprawdę wcale nie chce... Doradztwo jest miłe, ale sprzedawca ma po prostu inne interesy niż klient. Jako klient nie mogę oczekiwać, że sprzedawca pominie swoje własne interesy. Tak samo sprzedawca nie może oczekiwać, że ja, jako klient, pominę swoje interesy.
Klienci muszą dostrzegać korzyść w tym, że robią zakupy u konkretnego sprzedawcy, a nie u innego. Wszystko inne na dłuższą metę nie działa. Sprzedawca powinien był raczej zadać sobie pytanie, co może zaoferować klientowi, czego nie potrafi internet. Jeśli dojdzie do wniosku, że nie jest w stanie konkurować, musi coś wymyślić. Postawić w sklepie ekspres do kawy, sprzedawać modne torby, zrobić cokolwiek, by do sklepu przychodziło wystarczająco dużo ludzi, żeby nie musiał godzinami zajmować się pojedynczymi klientami. Jeśli dojdzie do wniosku, że najlepiej będzie zamknąć sklep i wynająć lokal, to też może być opcja. Wyładowywać się na klientach... no cóż, jeśli to mu jakoś pomaga...
AchimBauer
Cześć Namir,
Ja też kiedyś spędziłem 2,5 godziny na konsultacji u sprzedawcy (nie w sklepie fotograficznym), a potem kupiłem gdzie indziej w internecie, bo sytuacja wyglądała podobnie do tej, którą opisałeś.
Chciałem kupić zestaw, w którym były różne opcje, dlatego chciałem obejrzeć go u sprzedawcy. Sprzedawca ma również sklep internetowy, więc znałem jego ceny. Wybrałem tego sprzedawcę, ponieważ łatwo do niego dojechać w drodze z pracy do domu.
Nie poszedłem jednak do sprzedawcy tylko po poradę, ale także po to, aby mieć osobę kontaktową po zakupie w sprawie akcesoriów itp.
Po 20 minutach właściwa porada dobiegła końca. Następnie wyjaśnił mi, że nie ma tego produktu na stanie. W związku z tym chciałem wiedzieć, kiedy produkt będzie ponownie dostępny lub ile czasu zajmie jego zamówienie dla mnie.
Przez pozostałe 2 godziny i 10 minut nie otrzymałem na to odpowiedzi! Dowiedziałem się, że nie wie, kiedy ten produkt będzie znowu dostępny, a nie zamawia go od razu – zamawia dopiero wtedy, gdy zgromadzi towar za 16 000 euro, aby uzyskać wystarczającą zniżkę u dostawcy. Potem co najmniej 10 razy powtarzał mi, że ludzie godzinami korzystają z porad, a potem mówią, że ten produkt dostaną gdzie indziej o 5 euro taniej. W międzyczasie przynosił mi różne przecenione produkty i sugerował, jak mogę zbudować to, co chcę, z różnych starych, zakurzonych rzeczy lub czegoś podobnego. Na koniec przyniósł używane urządzenie, które klient oddał mu w rozliczeniu i które przekraczało mój budżet o 2000 euro. Nie mogłem go obejrzeć, ponieważ znajdowało się w walizce transportowej, a klucz był nadal u klienta.
Przy pierwszej okazji uciekłem i zamówiłem u konkurencji przez internet, a po 3 dniach było już na miejscu.
A mimo to bardziej wsparłem pierwszego sprzedawcę niż tego, u którego kupiłem. Bo ten pierwszy miał 172 godziny, żeby sprzedać mi to, co chciałem. Tam, gdzie kupiłem, sprzedawca miał na to tylko 3 minuty.
Tak więc doradztwo można docenić tylko wtedy, gdy w wystarczającym stopniu uwzględnia się interesy klienta.
A skoro nasz gospodarz poruszył ten temat. Nie da się sprzedawać filmów zwojowych, jeśli chce się przekonać klienta, że nawijanie filmów zwojowych nie opłaca się, podczas gdy konkurent zleca wyprodukowanie 3 nowych filmów zwojowych na podłożu octanowym o specjalnej grubości przeznaczonej do filmów zwojowych, a nawet chce je oferować w formacie 4x4. I na pewno nie będzie dopłacał do każdego filmu.
Pozdrawiam, Achim