Rolf-Werner
W weekend zamierzam (po około 25 latach przerwy...) ponownie zająć się pracami z techniką Duka. Na początek zamówiłem standardowy papier (kilka arkuszy Foma PE o stałej gradacji).
Jakie oświetlenie jest do tego zalecane? Wystarczy czerwone, czy powinno być zielono-brązowe? (Mam jeszcze oba rodzaje). Nie znalazłem żadnych informacji na ten temat.
Dziękuję za wskazówki!
Rolf
Renate
Zdecydowanie polecam kolor czerwony. Kolor zielono-brązowy warto wcześniej przetestować. W przypadku koloru czerwonego prawdopodobieństwo wystąpienia problemów jest mniejsze, ale i tak zalecałabym przeprowadzenie krótkiego testu z zasłoną.
€
Pozdrawiam
€
Renate
Rolf-Werner
Ok, dzięki za wskazówkę!
A do czego właściwie służą te zielono-brązowe?
Rolf
Rolf-Werner
No więc, właśnie jeszcze raz sprawdziłem. Mam jeszcze jedną lampę trójkolorową, w której są: pomarańczowy, zielony i „Colour” (bardzo ciemny).
Do tego dwie żarówki w – no cóż – takim zielono-brązowym kolorze.
Moich zielono-brązowych lamp Duka tu nie ma, są w moim poprzednim mieszkaniu.
Nie ma więc czystej czerwieni.
Co byście wybrali? Po prostu włożyć lampę do czerwonego plastikowego pojemnika? Tak zrobiłem w mojej pierwszej ciemni Duka, gdy miałem 14 lat: butelka do wywoływania (Tetenal?) była z czerwonego plastiku, włożyłem do niej lampę Fischertechnik i gotowe – oświetlenie ciemni :-)
Rolf
Wolfgg
Cześć Rolf,
każdą lampę Dukalamp można przetestować samodzielnie: mały pasek papieru w ciemności pod powiększalnikiem, który włączamy tylko na chwilę, aby papier po wywoływaniu miał lekko szary odcień, ale wcześniej kładziemy na papierze monetę, teraz włączamy lampę Dukalamp i pozostawiamy ją włączoną tak długo, jak trwa wyjęcie papieru z pudełka, umieszczenie go pod powiększalnikiem, naświetlanie, a następnie dodajemy jeszcze 30 sekund. Po wywołaniu/utrwaleniu na papierze nie powinno być widać śladu monety. Wtedy lampa Dukalamp jest odpowiednia. Gotowe.
Pozdrawiam, Wolfgang
pittyman
Cześć Rolf,
każdą lampę Dukalamp można przetestować samodzielnie: mały pasek papieru w ciemności pod powiększalnikiem, który włączamy tylko na chwilę, aby papier po wywoływaniu miał lekko szary odcień, ale wcześniej kładziemy na papierze monetę, teraz włączamy lampę Dukalamp i pozostawiamy ją włączoną tak długo, jak trwa wyjęcie papieru z pudełka, umieszczenie go pod powiększalnikiem, naświetlanie, a następnie dodajemy jeszcze 30 sekund. Po wywołaniu/utrwaleniu na papierze nie powinno być widać śladu monety. Wtedy lampa DuKa jest odpowiednia. Gotowe.
Pozdrawiam, Wolfgang
To oczywiście bzdura. Sam test jest całkowicie poprawny, ale powiększalnik pozostaje wyłączony przez cały czas! W końcu chodzi o to, czy oświetlenie DuKa zamazuje obszar wokół monety, a nie powiększalnik. Całość można również potraktować jak pasek próbny. Dłuższy bok jest całkowicie zakryty na połowie długości, a krótsze boki, tak jak w przypadku paska testowego, są stopniowo wystawiane na działanie oświetlenia DuKa. W ten sposób widać, od kiedy papier zaczyna się zamazywać. U mnie zajmuje to ponad 10 minut.
Pozdrawiam
Dirk
TobiasCallenius
Trzeba najpierw naświetlić papier, w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że światło czerwone samo w sobie nie spowoduje wprawdzie zamglenia, ale w wyniku naświetlania zdjęcia w powiększalniku zamglenie to stanie się widoczne z powodu podprogowego naświetlenia spowodowanego lampą DuKa. Dlatego test na zamglenie bez wstępnego naświetlenia jest całkowicie bezużyteczny.
Pozdrawiam
Tobias
Renate
Test opisany przez Wolfgga stanowi uproszczoną wersję testu, który eksperci firmy Ilford zawsze gorąco zalecają w swoich publikacjach. Test ten zdecydowanie nie jest bezsensowny. Wstępne naświetlanie za pomocą powiększalnika jest konieczne, ponieważ dzięki niemu papier zostaje naświetlony powyżej wartości progowej. Dopiero po osiągnięciu wartości progowej każde kolejne światło powoduje zszarzenie papieru. Dzięki temu papier stał się „bardziej czuły”. Ponieważ w laboratorium zazwyczaj pracuje się z naświetlonym papierem, należy również przetestować oświetlenie ciemni przy użyciu naświetlonego papieru.
?
W przypadku papieru o stałej gradacji, jak to było kiedyś w zwyczaju, zielono-żółty jest zdecydowanie dobrym wyborem, ponieważ papier jest wrażliwy tylko na niebieskie światło. Ponieważ jednak papier wielogradacyjny jest również wrażliwy na zielone światło, obecnie należy używać pomarańczowego lub czerwonego. Ponieważ jednak oko nie dostrzega kolorów pobocznych, test jest nieunikniony. Na przykład moje czerwone diody LED mają również niewielką domieszkę światła zielonego, które może powodować zamglenie papieru wielostopniowego. Dodatkowy filtr czerwony rozwiązuje ten problem, nie powodując przy tym, że diody LED wydają się znacznie ciemniejsze.
?
?
Pozdrawiam
?
Renate
Rolf-Werner
Dzięki za te liczne wskazówki! Gdzieś już kiedyś czytałem coś takiego lub podobnego. Może tutaj, na forum?
W przypadku papieru o stałej podziałce, którego zamierzam na razie użyć, kolor właściwie nie ma znaczenia... Prawda?
Ale i tak przeprowadzę ten test, bo jestem ciekawy. Wcześniej nigdy tego nie robiłem. Przypomniało mi się jeszcze, że oczywiście zależy to również od odległości od lampy. Jeśli, tak jak ja, pracuje się w większym pomieszczeniu z ewentualnie kilkoma lampami, należałoby przeprowadzić test w kilku miejscach.
Rolf
Morte
Moim zdaniem: z czerwoną lampą nie popełnisz błędu. Nawet jeśli teraz używasz papieru o stałej gramaturze, kto wie, co będziesz robić w przyszłości?
Radzę też kupić nową żarówkę, mimo że już masz jakieś. W ciągu 25 lat lub więcej – bo przecież były już wtedy używane przez jakiś czas – filtry, obudowa itp. mogą zmienić swoje właściwości, kolory mogą wyblaknąć itp. Nowa lampa (do ciemni) (nie lampka imprezowa itp.) nie kosztuje dużo i jest dobrą i ważną inwestycją, która pozwoli uniknąć kłopotów i niepowodzeń. Przecież nie używasz papieru sprzed 25 lat...
Ja sam używam żarówki z czerwonym światłem, którą można kupić w FOTOIMPEX. Jest dobrej jakości i świetnie spełnia swoje zadanie.
http://www.fotoimpex.de/shop/fotolabor/dunkelkammerbirne-rot-230v-15w-e27.html
Wbrew informacjom w sklepie nie pochodzi ona już z asortymentu Narva.
Wolfgg
Dirk na pewno wie, kto opowiada bzdury, i chce tylko, żeby ktoś zadał sobie trud i przedstawił dokładny kontekst :).
A więc: chodzi o takie pojęcia jak krzywa gęstości, krzywa czerni, densytometria (wyszukiwarka).
Oto przykład krzywej czerni, która, nawiasem mówiąc, ma zastosowanie zarówno do filmu, jak i papieru:
http://de.wikipedia.org/wiki/Dichtekurve
(następnie kliknij „Density (Photography)”)
€
Oś X przedstawia ilość światła padającego na papier (lub film), a oś Y – gęstość powstającą po wywołaniu przez wywoływacz (= ilość srebra). Jeśli test lampy Dukalampy odbywa się na całkowicie nienaświetlonym papierze, a światło zawiera składowe spektralne, na które reaguje papier, wówczas krzywa przebiega powoli od lewej do prawej, zaczynając mniej więcej w punkcie przecięcia osi. Najważniejsze jest teraz to, że dopóki ilość światła, która dotarła do papieru, nie jest wystarczająca, aby przekroczyć punkt A, papier po wywołaniu pozostaje biały i powstaje mylne wrażenie, że lampa Dukalamp jest bezpieczna! Jeśli papier otrzyma teraz dodatkowe światło z powiększalnika, na papierze pojawią się miejsca, które leżą na krzywej między B a C, gdzie papier reaguje zupełnie inaczej, a mianowicie znacznie bardziej wrażliwie na szkodliwe światło niż przed punktem A i natychmiast dodaje każde światło lampy Dukal do światła powiększalnika, jeśli barwa światła pokrywa się z zakresem czułości papieru! Właśnie to jest celem testu z monetą: przesunięcie papieru poprzez krótką wstępną ekspozycję za pomocą powiększalnika najpierw powyżej punktu B do bardziej stromego zakresu, gdzie natychmiast reaguje on na najmniejsze ilości światła (tak jak będzie to miało miejsce podczas powiększania), zanim moneta zostanie umieszczona jako „bariera świetlna” dla światła lampy Dukal. Dopiero gdy papier nie wykazuje śladu monety, wiadomo, że lampa Duka jest bezpieczna.
Co do barwy światła: kolor czerwony pasuje do wszystkich rodzajów papieru (o ile mi wiadomo, papier panchromatyczny do filmów CN już dawno nie istnieje), jedyna wada: obraz wydaje się nieco bardziej kontrastowy niż później w świetle dziennym, trzeba tylko to wziąć pod uwagę. W moim Duka są żółte diody LED (zasilacz sieciowy 12 V, potencjometr jako rezystor szeregowy, ustawiony tak, aby było ledwo widać, co gdzie jest, działa nawet dla RA4).
Jeśli jeszcze tego nie wiesz: papieru nie wywołuj nigdy na oko, tylko według czasu, najlepiej emulsją do dołu, dzięki czemu w misce prawie nie odbiera światła z Duka. Jeśli zdjęcie jest za ciemne, *zawsze* skracaj czas naświetlania, nigdy czas wywoływania.
Pozdrawiam, Wolfgang
pittyman
Cześć Wolfgang,
Chyba muszę wycofać tę bzdurę! Sprawa krzywej szczelności nie jest mi wprawdzie nowa, ale w kontekście
oświetlenia DuKa nigdy wcześniej tego nie rozważałem. Człowiek nigdy nie przestaje się uczyć, dziękuję za wyczerpujące
wyjaśnienie. Chcę nie chcę, będę musiał jeszcze raz sprawdzić sprawność moich lampek, teraz
z większą wiedzą fachową. Dziękuję, Wolfgangu, i przepraszam, że oskarżyłem Cię o podanie błędnej informacji!
Pozdrawiam serdecznie
Dirk
Rolf-Werner
Znowu zupełnie przeoczyłem, że istnieje druga strona...
No dobrze, o krzywej zaciemnienia itp. już wiedziałem, po prostu nigdy tego nie stosowałem w praktyce. Moja taktyka zawsze polegała na tym, żeby używać tylko tyle światła, żeby nie zasłaniało się przed nim. Biała płyta podstawowa na powiększalniku i tak jest dobrze widoczna, reszta zależy od gry cieni :-)
Myślałem już o żółtych diodach LED, a także o czerwonych. Czy czerwone nie mają może niewłaściwej linii spektralnej?
Ile diod LED połączyłeś? Równolegle czy szeregowo? Jaką wartość przyjmujesz dla potencjometru? Może mam coś odpowiedniego w warsztacie...
Wolfgg
Cześć Rolf-Werner,
u mnie są to bardzo stare diody LED 5 mm z lat 70., o ówczesnej, dość słabej jasności (3 mcd przy 20 mA); są one połączone szeregowo: 4 żółte diody LED, rezystor 150 omów i potencjometr 1 kOhm. Do tego podłączony jest niestabilizowany zasilacz sieciowy 9 V DC, który przy niewielkim obciążeniu podnosi napięcie do około 12 V.
Jeśli zbuduje się to z dzisiejszymi, znacznie jaśniejszymi diodami LED, trzeba zwiększyć wartości rezystorów około dziesięciokrotnie. Najlepiej przetestować to w ciemni; ja na przykład użyłbym po prostu rezystora stałego o wartości 1 kΩ i potencjometru o wartości 10 kΩ lub większej i sprawdziłbym, jaki zakres rezystancji jest odpowiedni, aby jasność można było zmniejszyć do poziomu, przy którym „większe obiekty są jeszcze ledwo widoczne”. Oczywiście należy przy tym poczekać, aż oczy przyzwyczają się do ciemności. W przypadku więcej niż 4 diod LED należy zwiększyć napięcie lub podłączyć równolegle drugi łańcuch 4 diod, ponieważ napięcie przewodzenia wynosi 2,7 V na każdą diodę LED.
Czerwone diody LED sprawdzają się wprawdzie w przypadku S/W, ale nie w przypadku RA4, choćby ze względu na znacznie spadającą w nocy czułość oczu na kolor czerwony w porównaniu z zielonym i żółtym, co należy zrównoważyć odpowiednio jaśniejszym światłem czerwonym, patrz:
http://de.wikipedia.org/wiki/V-Lambda-Kurve
Pozdrawiam, Wolfgang
Rolf-Werner
Świetnie, spróbuję tego, wielkie dzięki!
Rolf-Werner
Chciałbym ponownie ożywić ten wątek, bo właśnie wpadł mi do głowy pewien pomysł. Nie gniewajcie się więc... :)
€
Za pomocą mojego aparatu cyfrowego (Nikon D50) sfotografowałem kiedyś czerwoną żarówkę (nie żarówkę Dukabirne) oraz czerwoną diodę LED, a następnie obejrzałem histogram w dobrym programie do obróbki zdjęć. I oto: faktycznie widać, jak wąskie jest pasmo światła.
€
Oto kilka zrzutów ekranu:
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
€
Oto cztery zdjęcia testowe: dla porównania ekran laptopa, następnie zwykła czerwona żarówka zamontowana w lampie – światło bezpośrednie, a potem pośrednie – oraz czerwona dioda LED z bliska (nieco poddane prześwietleniu).
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
€
Histogram pokazuje tylko udział niebieskiego. Tutaj jest on oczywiście bardzo duży.
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
€
Również w czerwonej żarówce jest dość dużo niebieskiego, prawdopodobnie również dlatego, że na samej górze kolor nie jest nałożony tak równomiernie. Ponadto żarówka jest nieco poddana prześwietleniu, co oczywiście powoduje również niebieskie odbicia na matrycy aparatu.
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
€
Gdy światło jest tylko odbite, niebieskie światło nie jest już tak intensywne.
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
€
Dioda LED wykazuje jednak jeszcze mniej niebieskiego, mimo że została poddana prześwietleniu.
€
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Dodam jeszcze to: to jest ponowne pomiar diody LED wykonany przez aparat, więc nie jest poddana prześwietleniu, i widać, jak mało jest w tym niebieskiego.
€
Wolfgg
Cześć Rolf,
Aparaty cyfrowe nie nadają się do poważnych pomiarów spektralnych, nawet te drogie. Wbudowane filtry barwne są na poziomie filtrów żelatynowych, a przede wszystkim widmo trzeba podzielić na znacznie więcej niż tylko 3 zakresy.
Dla porównania, oto kilka „prawdziwych” pomiarów wykonanych profesjonalnym sprzętem, a mianowicie tak uwielbianym przez użytkowników EBV świętym GretagMacbeth i1 Pro. Ten spektrofotometr nie dzieli widma, jak np. w aparatach cyfrowych, tylko na 3 zakresy („czerwony, zielony, niebieski”), ale mierzy w zakresie od 350 do 740 nm w odstępach co ok. 3,3 nm z rzeczywistą rozdzielczością 10 nm, a więc niezwykle dokładnie. Technicznie jest to realizowane za pomocą siatki dyfrakcyjnej i umieszczonego za nią rzędu matryc CCD. Jeśli ktoś chce to sprawdzić: oprogramowaniem był „Argyll”, bardzo elastyczny darmowy program z wierszem poleceń (dokładne polecenie do pomiaru światła: illumread -v -S -H Licht.dat)
Oto strona internetowa na ten temat:
http://www.argyllcms.com/
Oto widmo czerwonej diody LED:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
oto widmo żółtej diody LED:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]:
oto widmo zielonej diody LED:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
a oto dla porównania lampa Rowi Dukaleuchte:
Filtr czerwony:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Filtr zielony:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
Filtr pomarańczowy:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
oraz filtr ciemnooliwkowy do RA4:
[ZAŁĄCZNIK NIE ZNALEZIONY]
W sekcji „Fact Sheets” znajduje się karta katalogowa Multigrade IV z czułością spektralną:
http://www.ilfordphoto.com/products/product.asp?n=26
Porównując, widać, że żółta dioda LED zaczyna tam, gdzie kończy się papier, czyli przy około 565 nm.
Pozdrawiam, Wolfgang
Renate
Witam,
Pomiary Wolfganga niestety również nie są wystarczająco miarodajne. Na obu osiach wykresów brakuje informacji o tym, co oznaczają te liczby. Osi X jeszcze mogę się domyślić, ale osi Y nie da się odgadnąć. Sądząc po liczbach, jest to jednak skala liniowa, a to nie ma znaczenia w fotografii chemicznej. Naświetlanie zawsze przebiega wykładniczo, a nie liniowo. W związku z tym skala spektrogramów powinna mieć podział logarytmiczny. Wtedy widać, że diody LED w przezroczystej obudowie oprócz koloru głównego emitują jeszcze w niewielkiej ilości kolory dodatkowe. Oznacza to, że czerwona dioda LED emituje wystarczająco dużo zielonego światła, aby zasłonić papier wielobarwny, a żółta dioda LED tworzy fioletową mgiełkę na papierze kolorowym. Pomocne jest wówczas zastosowanie dodatkowego filtra. Diody LED z obudową w kolorze są lepsze, ale dostarczają zbyt mało światła w kolorze głównym.
Pozdrawiam
Renate
Wolfgg
Cześć Renate,
pewnie jesteś przyzwyczajona do bardziej zaawansowanych narzędzi z wieloma opcjami prezentacji. Tutaj musimy zachować umiar, bo inaczej nowicjusze od razu się zniechęcą. Dlatego wszystko jest tak skomplikowane, jak to tylko konieczne.
Wykresy odpowiadają histogramom Rolfa, w końcu moje pomiary mają stanowić porównanie z jego wynikami. Oś X może więc oznaczać jedynie długość fali światła w nanometrach. Oś Y oficjalnie pokazuje luksy, ale to nie ma znaczenia, ponieważ liczy się tu wyłącznie stosunek rozkładu energii w zakresie spektralnym. A jeśli chodzi o lin/log: nie tylko w arkuszach danych producentów diod LED przyjęły się liniowe podziały osi Y, w całej technice oświetleniowej widzę prawie wyłącznie liniowe podziały osi Y. Jest to również oczywiste, ponieważ tutaj nie interesuje nas wiele potęg dziesięciu, które wymagałyby podziału logarytmicznego, a co najwyżej dwie. Gretag i1 ma co prawda zakres pomiarowy od 0,2 do 300 cd/m², ale nie jest jasne, z jaką rozdzielczością działa wewnętrznie, a przede wszystkim, jaką osiąga przy słabych źródłach światła Duka. Jeśli to tylko 8 bitów, jak przypuszczam, to logarytmiczna skala Y nie dostarcza już żadnych dodatkowych informacji. Oczywiście jest jasne, że i1 nie może konkurować ze spektralfotometrem w instytucie uniwersyteckim za >100 000 euro, który ma zakres dynamiczny obejmujący wiele rzędów wielkości. Jednak z mojego praktycznego doświadczenia wynika, że jest on wystarczająco miarodajny do pomiaru źródeł światła Duka.
Ważne jest po prostu, aby w laboratorium ustawić lampę Duka na jak najciemniejsze światło. Dla pewności należy też przynajmniej raz przeprowadzić test z monetą. W ten sposób nawet żółta dioda LED przy RA4 nie powoduje u mnie zamglenia. I coś, o czym rzadko się mówi: lampę Duka można połączyć z lampą powiększającą, tzn. gdy lampa powiększająca jest włączona, lampa Duka wyłącza się automatycznie. Jest to bardzo korzystne przy długich czasach naświetlania i podczas pomiaru negatywu.
Niemniej jednak nie należy przesadzać z tym tematem. Oprócz światła Dukal na papier trafiają przecież inne „niepożądane elementy”, jeśli pomyślę tylko o rozproszonym świetle z powiększalnika i ze ścian. A może wszyscy grzecznie okleili ściany wokół powiększalnika czarnym aksamitem? I stoją przed kasetą powiększalnika wyłącznie w czarnych ubraniach? Być może ktoś spróbuje nawet pomalować twarz na czarno, tak jak w wojsku, aby sprawdzić, czy poprawi to kontrast :).
Pozdrawiam, Wolfgang
?
Renate
Witam,
Już w szkole uczy się, że liczba bez przypisania nie ma znaczenia. To podstawowa wiedza i nie ma to nic wspólnego z nakładem pracy. Nawiasem mówiąc, nie używam też drogiego spektrometru, tylko bardzo prostą konstrukcję. Jest to ręczny spektrometr, który kupiłem w firmie Brenner za 10,00 EUR. Jako czujnik wykorzystuję moje oko. Funkcja logarytmiczna jest w nim wbudowana w naturalny sposób. Nawiasem mówiąc, w mojej ciemni wolę mieć jak najwięcej światła, a jeśli używa się odpowiednich długości fal światła, nie stanowi to żadnego problemu.
Podejście logarytmiczne nie jest luksusem, ale koniecznością, ponieważ naświetlanie odbywa się w krokach wykładniczych. Dopiero dzięki skali logarytmicznej można rozpoznać, czy wartość jest prawdziwym zerem, czy tylko bliska zeru. W fotografii elektronicznej skala logarytmiczna nie ma sensu, ponieważ czujniki działają ściśle liniowo, a cytowany powyżej spektrometr wydaje się być specjalnie skonstruowany i zaprogramowany do tego rodzaju fotografii.
Pozdrawiam
Renate