Bonderer
Niedawno natknąłem się na to w sieci. Kompendium fotograficzne z republiki alpejskiej. Znajduje się tam artykuł, który idealnie oddaje moje odczucia. Nie ma złych obiektywów – warto to przeczytać. Nie kupiłem więc drogich obiektywów Leitz ani nieco tańszych Zeiss, tylko Voigtländer 35 mm f/1,4 i 28 mm f/2,0 do niedrogo nabytego Zeiss ZM. Obiektyw 35 mm wypróbowałem przed zakupem, a 28 mm kupiłem w ciemno. Za różnicę w cenie wolę kupić filmy i papier i dobrze się bawić. Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na testowanie. Kolega, choć z branży cyfrowej, opowiadał kiedyś, że ma już ponad 20 obiektywów, wszystkie przetestował, a potem zasypywał mnie fachowym żargonem, którego nie rozumiem, bo mnie to nie interesuje. Z powodu ciągłego testowania prawie nie robi zdjęć. My potrafimy to zrobić lepiej. Nie róbmy z czegoś tak cudownego jak fotografia nauki, tylko bawmy się dobrze. Ile wspaniałych, wyrazistych zdjęć nie powstało, bo coś nie było tak, jak powinno? Jak co? Wykorzystajmy możliwości, bawmy się dobrze. Dla mnie była i pozostanie zabawą i radością z dobrych wyników. A ludzie, którzy podchodzą do swoich filmów i zdjęć z lupami i mikroskopami, zawsze budzili we mnie podejrzenia i wydawali mi się nudziarzami. Prawdopodobnie będą też grzebać w swoich miękkich, ciepłych, brązowych pozostałościach, żeby sprawdzić, czy dobrze je strawili. Jakże żałosne jest robienie czegoś takiego z tak cudownej rzeczy, jaką jest fotografia.
Renate
Niektóre testy są po prostu konieczne, bo inaczej wyniki wyglądają tak, jak wspomniana powyżej brązowa pozostałość. Można pracować na poważnie i mimo to czerpać z tego radość.
?
?
Pozdrawiam
?
Renate
Morte
Zgadzam się z wieloma uwagami Analogera. Nie odrzucam przy tym testów w całości. Musi jednak być zachowana właściwa kolejność.
Kiedy dostrzegam na swoich zdjęciach rzeczy, które mi przeszkadzają, a więc uniemożliwiają lub utrudniają osiągnięcie pożądanego efektu, szukam przyczyny. Zdaję sobie sprawę, że to, co ja postrzegam jako błąd, dla innego fotografa wcale nie musi być błędem. On ma przecież inne (nie mówię: złe czy gorsze!) wyobrażenia.
A potem czytam literaturę fachową, na forach i w Internecie, albo przeprowadzam testy.
Takie podejście ma sens i wspiera moją pracę.
Ludzie, którzy muszą najpierw przetestować sprzęt, zanim w ogóle odważą się używać aparatów, obiektywów, papieru itp., nie robią sobie w moich oczach przysługi.
Pochodzę ze środowiska muzycznego, a tam powszechnie panuje zasada: gdy widzisz instrument, siadasz przy nim i grasz kilka dźwięków. Każdy instrument ma swój charakter i duszę, można też mówić o technicznych słabościach i mocnych stronach. Odkrycie tego i wydobycie z niego jak najwięcej w ramach jego możliwości to dla każdego muzyka wyzwanie i za każdym razem trochę jak podbój kobiety... żaden muzyk nie zacząłby od podłączenia urządzeń testowych i mierzenia właściwości drgań czy grubości warstwy lakieru. W tym czasie mógłby już grać. Nie, on sprawdza, jak dobrze instrument do niego pasuje – i on do instrumentu. A jeśli z jednym instrumentem nie idzie dalej, bierze inny – albo zabiera się za szukanie usterek (nowe struny, sklejenie pęknięć, wymiana części... itd.).
W tym sensie nie ma więc złych obiektywów dla artysty fotografika. Są tylko takie, które nie sprzyjają jego pracy, a mogą to być nawet drogie produkty znanych firm, bez ani jednej wady pomiarowej. Czasami jednak perfekcja jest właśnie źródłem inspiracji...
zackIG
Czy masz może link do tego artykułu?
Szukałem w sieci, ale niestety nie udało mi się go znaleźć.
Bonderer
Ten link nie działa, a może po prostu nie umiem z niego skorzystać – nie wykluczam tego, ale jeśli wpiszesz w Google „nie ma złych obiektywów”, to powinno coś wyjść.
klausdoblmann
Moja opinia:
Aby w pełni wykorzystać swój sprzęt, trzeba go trochę wypróbować i przetestować, żeby poznać jego granice, ograniczenia, ale też mocne strony. Można jednak wszystko przesadzać, ale też nie doceniać. Ci, którzy przesadzają, to prawdopodobnie znani „pixelpeeperzy” i równie znani analitycy filmów pod mikroskopem, a ci, którzy nie doceniają, to ci, którzy najchętniej nie zajmują się niczym, ale potem narzekają na forach, że nic nie działa. Pośrodku leży złoty środek.
Photux
Link do artykułu:
http://www.kittel.co.at/bassena/node/76
€
Chciałbym przyłączyć się do porównania Morte. W muzyce można zaobserwować podobną tendencję – produkcje stają się coraz „doskonalsze”, ale przez to też coraz bardziej pozbawione charakteru. Wiele legendarnych albumów z lat 70. z dzisiejszej perspektywy wykazuje różne niedoskonałości, ale stało się legendarne pomimo tego, a może nawet właśnie dzięki temu. W tym kontekście zawsze jestem zwolennikiem pewnej spontaniczności.
Podobnie jest z instrumentami – niektóre z nich są legendarne właśnie ze względu na swoje rzekome słabości i mają swój własny, inspirujący urok. Myślę tu o słynnym TB-303 lub o brzmieniu C64, które jest nadal bardzo poszukiwane.
€
Niezwykle ostre zdjęcia cyfrowe o rozdzielczości wielu megapikseli to świetna sprawa i z pewnością optymalne rozwiązanie do niektórych celów. Nierzadko jednak wolę zostawić w domu mój Olympus Pen i wyruszyć na „polowanie” z Pouva Start lub plastikowym aparatem za 2,50 €. Dzięki temu udaje mi się robić całkiem niezłe zdjęcia, nawet jeśli pod względem technicznym są one kompletną porażką. Ale co tam, w końcu chcę się tym dobrze bawić.
€
W jednym punkcie chciałbym jednak nie zgodzić się z artykułem; uważam systemy stabilizacji obrazu za całkiem sensowny wynalazek, nie tylko dla osób o słabej koordynacji ruchowej. Nie zawsze pożądane są krótkie czasy naświetlania lub użycie wyższych czułości, a statyw nie zawsze jest dozwolony lub ma sens (osobiście uważam to za ograniczenie i mam słabość do fotografowania przy dostępnym świetle z jasnymi obiektywami o stałej ogniskowej). Szczególnie w przypadku tańszego sprzętu (nie każdy może sobie pozwolić na wysokiej jakości aparaty i obiektywy) technika ta uratowała mi już niejedno zdjęcie.
zackIG
Świetnie, bardzo dziękuję za link i ciekawy artykuł!
Urnes
W dzisiejszej muzyce mamy do czynienia z problemem, że za konsolami mikserskimi siedzą technicy, a nie muzycy. W skrajnych przypadkach dochodzi do tego, że niektóre utwory brzmią dobrze w słuchawkach w metrze, ale gdy rozbrzmiewają z winylu w całym pomieszczeniu, brzmią okropnie.
€
Ogólnie rzecz biorąc, zmieniają się jednak również nasze nawyki wizualne – zmieniły się już. Wiele wspaniałych analogowych ikon wydaje się obecnie jakoś prozaicznych i nieostrych (subiektywnie obrazy te nadal są ikonami i takimi pozostaną, ale obiektywnie rzecz biorąc, mam rację). To samo dotyczy telewizorów HD. W jakości HD zremasterowane filmy wyglądają jakoś znacznie prozaiczniej. Podobnie jak tanie filmy klasy B. HD i rozdzielczość po prostu nieco odbierają obrazowi magię.
€
Pozdrawiam, Sven.
zackIG
Właściwie to postanowiłem, że w przyszłym miesiącu kupię sobie telewizor.
Mój tata ma nowy i jestem totalnie zachwycony jakością obrazu. To naprawdę fajna sprawa i zapiera dech w piersiach, jakie filmy są dostępne i jak nagle zaczynają działać.
Niestety, w tej gąszczu ofert nie potrafię się już zorientować... kolejna z tych wspaniałych rzeczy współczesności.
Kiedyś nie mieliśmy nic i było nam ciężko, a dziś mamy wszystko i nie potrafimy sobie z tym poradzić.