Rolf-Werner
Na wakacjach kupiłem aparat Paterson z trzema szpulami i po dokładnym zapoznaniu się z tym systemem próbuję teraz nawinąć starą, nieprzyciętą rolkę filmu zwojowego. Gdy tylko film znajdzie się w prowadnicy, kulki płynnie go przewijają. Uważam to za absolutnie genialne, nigdy nie miałem czegoś tak eleganckiego :-)
Ale w ciemności, bez patrzenia, włożyć film: czy jest jakaś sztuczka (oprócz zręcznego manipulowania), której nie potrafię odkryć? Trudno mi dokładnie umieścić początek filmu na pierwszej szynie. Często kończy się to tak, że jedna strona ląduje na zwoju 2 lub 3, a druga strona w kulce.
Aha, jeszcze jedno: ta czarna rurka musi być włożona tak, żeby poszerzenie znalazło się na dole w zbiorniku, dobrze to zrozumiałem? A to, jak się na nią nakłada szpule, nie ma znaczenia?
Dzięki za wszystkie wskazówki!
Rolf
Sandra
Cześć Rolf,
?
Moja spirala Patersona ma w miejscu, gdzie wkłada się film, wyczuwalne wybrzuszenie, czyli coś w rodzaju małej krawędzi/narożnika. Trudno to opisać, może po prostu zrobię zdjęcie i je wrzucę. W sumie idzie całkiem nieźle.
?
Czy ty też odcinasz rogi początku filmu? Wtedy wkładanie idzie jeszcze trochę lepiej.
?
(cyt.) Aha, jeszcze jedno: ta czarna rurka musi być włożona tak, żeby poszerzenie znalazło się na dole zbiornika, dobrze to zrozumiałam? A to, w którą stronę nakłada się na nią szpule, nie ma znaczenia? (/cyt.)
?
Tak, dokładnie tak.
?
Miłej zabawy z tym urządzeniem!
?
Pozdrawiam
Sandra?
Rolf-Werner
Cześć Sandra,
dzięki za wskazówki. To z przycinaniem pamiętam jeszcze z dawnych czasów, z tych prostszych kaset, które wtedy miałam. Czasem w ciemności źle się ocenia, i wtedy wychodzą dość spore kawałki, co też nie jest zbyt korzystne...
Jednak ta puszka z kulkami tak dobrze wciąga film nawet z nieprzyciętymi rogami, że chętnie oszczędziłbym sobie tego przycinania. To nie jest tu też właściwy problem. Film po prostu chce się zwijać, a przy tym początek lubi nieco dalej wsunąć się do środka. Jeśli nie można tego zobaczyć, jedna strona może łatwo przeskoczyć o jeden lub dwa zwoje na szpuli. W ciemności też tego nie czuć, takie mam wrażenie po kilku próbach z zamkniętymi oczami. Stąd moje pytanie, czy może producent ma jakąś radę, jak to najlepiej zrobić.
Ale po prostu jeszcze trochę poćwiczę. Oczywiście zauważyłem rogi do nawlekania, można je też wyczuć palcami. To jednak niewiele pomaga, gdy nieświadomie trzyma się szpulę pod kątem w ciemności.
Pozdrawiam
Rolf
Sandra
Cześć Rolf,
Tu naprawdę pomaga tylko ćwiczenie, ćwiczenie i jeszcze raz ćwiczenie. Biorę szpulę do lewej ręki, kładąc palec wskazujący i kciuk po jednym na rogu, żeby mieć pewność, że trzymam ją we właściwym miejscu, a potem biorę film do prawej ręki, znowu kciukiem i palcem wskazującym, i wsuwam go do środka, po czym „przejmuję” go lewą ręką i wciągam o kilka centymetrów. Wtedy jest on na właściwym zwoju. Gdy to zapewnię, zaczynam skręcać obie części szpuli w przeciwnych kierunkach.
Dam ci jeszcze jedną wskazówkę: jeśli po kilku wywołaniach twoje filmy nie będą się już tak dobrze nawijac, możesz „nasmarować” szpulę odrobiną grafitu (ołówek automatyczny – ale tylko bardzo mało i ostrożnie przesuwaj nim wzdłuż zwojów). Wtedy znów będzie się to dobrze robić. Tę wskazówkę znalazłem kiedyś na apug.
Film i szpula muszą być też całkowicie suche. Zawsze noszę bawełniane rękawiczki, bo nawijam filmy w worku do wymiany. Szybko pocą mi się dłonie, zwłaszcza latem, a przecież nie chcemy mieć tłuszczu ani odcisków palców na filmie.
Mam nadzieję, że moje wskazówki trochę Ci pomogą. Szpula Patersona jest naprawdę dobra. Używam swojej już od dobrych 10 lat.
Pozdrawiam, Sandra
Rolf-Werner
Cześć Sandra,
dzięki za świetne wskazówki. Kiedy przeczytałam o tym ołówku, musiałam się uśmiechnąć: teraz już wiem, dlaczego szpule mają lekko szare obramowanie na zwojach...
Mam 3 szpule do puszki, ale w przypadku filmu zwojowego mieści się tylko jedna. Dlatego mam jeszcze 2 suche na kolejne filmy. Do tego czasu pierwsza powinna już wyschnąć.
Wiesz może, czy do zestawu należy wąż do nawadniania? Było tam kilka węży, jeden mógłby pasować, stąd pytanie.
Pozdrawiam
Rolf