Edit:[color=#282828][font=helvetica, arial, sans-seri Dirk mówi: „...[/colo[color=#282828][font=helvetica, arial, sans-seri ale ja wyraźnie odróżniam przyjemną analogową ostrość od...”[/colo
...[color=#282828][font=helvetica, arial, sans-seri]i uzupełniam jego stwierdzenie o analogową ostrość poprzez widoczne, ostre ziarno![/colo
Drogi Oliverze,
kiedy mówię o filmie analogowym, ZAWSZE mam na myśli widoczne ziarno. Chętnie wywołane w RODINALU
i chętnie również wydrukowane na papierze barytowym za pomocą kondensora. Bo jeśli nie chcę widzieć ziarna,
(co prawie nigdy nie ma miejsca) po prostu sięgam po aparat cyfrowy. Ukamienujcie mnie, ale nie zawarłbym
założę się o to, że celem jest odróżnienie wydruku cyfrowego od odbitki z TMax 100.
Oczywiście bez dotykania i z normalnej odległości oglądania.
Dirk
W 100% zgadzam się z Dirkiem. Kiedy jeszcze pracowałem w systemie hybrydowym (Reflecta RPS 3600 Pro), APX 100 i 400 w RODINALU wyglądały jak kratery księżycowe i były prawie bezużyteczne, dlatego dodałem Xtol i skany stały się znośniejsze.
Kiedy do mojego zestawu dołączył Durst M301 z filtrami Trinar i Multigrade, całość wyglądała już nieco lepiej, ale nadal nie była satysfakcjonująca.
Dopiero zakupiony 4 tygodnie temu Kaiser VCP 3501, w międzyczasie przerobiony na VCP 6001 z obiektywami Rodagon, sprawia, że moje serce bije szybciej i mówię o niesamowitym postępie w jakości obrazu, który wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Piękne, ostre ziarno filmu na papierze! Uwielbiam to :-)
Odbitka z filmu Kodak TP wywołanego w RODINALU z pewnością też nie jest do pogardzenia.
W ostatnich tygodniach wykonałem za pomocą aparatu Kaiser VCP odbitki zdjęć z filmów, które przed laty wywoływałem uparcie zgodnie z instrukcją, ale także zdjęcia z filmów, które w ciągu ostatnich 5 miesięcy zmierzyłem densytometrem, odpowiednio naświetliłem i wywołałem, i tu ujawniły się ogromne przepaści między różnymi wynikami.
Fotografuję prawie wyłącznie analogowo w czerni i bieli. Używam formatów KB, a od niedawna także MF, dzięki Rolleicord Va, który odziedziczyłem. Czasami zdarza się, że do mojego aparatu analogowego trafia kolorowy negatyw lub film odwracalny. Poza tym do zdjęć kolorowych wolę używać moich cyfrowych aparatów (możecie mnie za to kamienować). Czarno-białe zdjęcie z aparatu cyfrowego nie ma uroku zdjęcia analogowego i jest dla mnie zbyt gładkie i pozbawione struktury. Dlatego używam analogu prawie wyłącznie do czarno-białych zdjęć.
Zacząłem fotografować 30 lat temu aparatem Voigtländer Vito CL, którego używam do dziś. W tamtych czasach przeprowadzałem naświetlanie wielu filmów Agfa 100 i 400 Pro CN, a po pojawieniu się Agfa Ultra 50 ten film stał się moim ulubionym (co wynikało również z tego, że mój wujek pracował w Agfa w Lev). W międzyczasie kilka filmów FP4 i Neopan 400 w szkolnym laboratorium, ale z umiarkowanym sukcesem. Dołączyły do tego Yashica FR1, FX 103 i Nikon F80, a w 2007 roku zdecydowałem się na zakup D200 i D80, ponieważ jakość odbitek w laboratorium niestety znacznie spadła i prawie nie drukowano już optycznie.
Lubię też eksperymentować: mieszać Caffenol, RODINAL z Xtol do wywoływania statycznego, wkładać film na całą noc do lodówki w roztworze RODINAL 1+200, ale także zanurzać 30-letni Orwo NP27 w A49 i patrzeć, co z tego w ogóle wyjdzie. Po prostu dla zabawy i z ciekawości.
Pytam więc tutaj na forum, bo po prostu chcę przeczytać doświadczenia innych użytkowników. Subiektywne czy nie.
Jeśli ktoś mi np. powie, że Acros w RODINALU daje ładne przejścia szarości, lekko się rozjaśnia, ma tylko 50 ASA, ale za dużo ziarna, ale ma dobrą ostrość, to jest to osobista opinia, z którą jednak mogę coś zrobić. Jeśli dodatkowo podane zostaną informacje o wielkości zbiornika, częstotliwości potrząsania i czasie, jako czytelnik mam punkt wyjścia, z którym mogę pracować, i choć nie jest to punkt wyjścia w 100%, to jest on wiarygodny i być może pozwoli mi osiągnąć całkiem dobre wyniki. Jeśli mój wynik mi odpowiada, zawsze mogę kupić 10 filmów i przetestować je w moim procesie.
Niestety, często czytam: „Tutaj znajdziesz kartę techniczną”, „zajrzyj na Digitruth”, ale bardzo niewielu dzieli się swoimi wynikami z innymi lub robi to tylko częściowo.
Czasami mam wrażenie, że droga do idealnego negatywu jest wielką tajemnicą i trzeba ją pilnie strzec.
Szkoda!
Pozdrawiam, Oli