Bonderer
[sub][size=4]Po co samodzielnie przygotowywać środki fotochemiczne, jeśli wolno zadać to pytanie.[/size][/sub]
[sub][size=4]Istnieją [/size][/sub][sub][size=4]takie przypadki produktów fotochemicznych, stare, bardzo stare, ale także nowe receptury, które są w pełni dopracowane. Nie ma tu co prawda produktu idealnego, ale gdyby to było możliwe, już byśmy go mieli. Do tego potrzebne są substancje podstawowe w najczystszej postaci i bezwodne. Potem wartość pH, jakość wody i wiele innych czynników, które mają tu znaczenie. Produkty fotochemiczne są i zawsze będą kompromisem – oprócz zagrożeń dla zdrowia, trwałości i tego typu kwestii, te rzeczy powinny być jeszcze przystępne cenowo i łatwe w użyciu. Zawodowo mam do czynienia
z chemikaliami i tam jest tak, że im większa ilość, tym lepiej i dokładniej mogę przygotować roztwór oraz dostosować go do określonych parametrów
. Producenci przygotowują roztwory o objętości 1000 l (lub więcej), a przy takiej ilości jeden gram nie ma znaczenia. Jeśli robi się to samodzielnie...
Nawiasem mówiąc, wskazanie 0,1 g na wadze nie oznacza, że jest to dokładna wartość. Wagi mają po prostu pewne niedokładności pomiarowe, których nie należy lekceważyć, dlatego też istnieją urzędy metrologiczne, abyśmy nie byli oszukiwani podczas zakupów.
Wagi apteczne lub wagi belkowe są już dokładniejsze i skalibrowane. Odważniki posiada specjalistyczny sklep z wagami. Jeszcze trudniej jest w przypadku pozyskiwania
substancji wyjściowych. Rejestr substancji toksycznych w aptece to jeszcze mniejsza przeszkoda przy samodzielnym przygotowywaniu roztworu... Jeśli jednak chcę mieć dobre lub bardzo dobre składniki,
to kto mi zagwarantuje, że to, co otrzymam, jest rzeczywiście dobre? Być może jest zanieczyszczone, a ja tego nie widzę. Jeśli jako firma zamówię ilość X
w najczystszej postaci, otrzymam certyfikat potwierdzający, co otrzymuję – przynajmniej tak powinno być. Kto może, ten jednak sprawdzi to, co kupuje – kontrola przychodzących towarów, na wszelki wypadek.[/size][/sub]
[sub][size=4]Wyprodukowanie wywoływacza to bardzo złożona sprawa, liczy się tu każdy szczegół, najdokładniejsza praca zgodnie z recepturą. [/size][/sub]
[sub][size=4]Istnieje wiele gotowych wywoływaczy, zarówno do filmów, jak i do papieru, oferowanych przez wielu producentów, więc jaki sens ma samodzielne ich wytwarzanie?[/size][/sub]
Wolfgg
W fotochemii nie potrzeba dużej dokładności, ale trzeba umieć odważyć nawet niewielkie ilości. Nigdy nie potrzebowałem dokładności większej niż +/-5%, ale za to musiałem ważyć już od 1 mg. Kto chce zaoszczędzić na wadze laboratoryjnej, może zrobić to w ten sposób (oryginalny link nie działa, dostępny tylko przez Wayback Machine):
http://web.archive.org/web/20091026231823/http://geocities.com/ResearchTriangle/Thinktank/5693/waage2.html
Byłoby to również w dobrym stylu dla „chemika-amatora”.
Za pomocą kątownika aluminiowego 10 mm × 10 mm o długości 50 cm z marketu budowlanego, sprytnie zamontowanego jako belka, można faktycznie zważyć 1 mg z dokładnością do 10%. Sprawdzone osobiście.
Pozdrawiam, Wolfgang
Zeze
W starych albumach ze zdjęciami wciąż można znaleźć mnóstwo przepisów, które warto kiedyś wypróbować. Albo przepisy na chemikalia fotograficzne, których już nie ma w sprzedaży.
To ma sens dla tych, dla których ma sens.
;)