GilbertMayer
Witajcie, miłośnicy fotografii analogowej! Z wielką ciekawością przeczytałem relacje na temat nowego filmu SILVERMAX firmy ADOX. Niestety nie udało mi się znaleźć zbyt wielu przydatnych informacji. Postanowiłem więc bez wahania zamówić 10 rolek oraz odpowiedni wywoływacz i przeprowadzić własny test. Było to bardzo nieformalne podejście, dostosowane do moich codziennych potrzeb. Być może jednak komuś z Was przyda się to do własnych zastosowań. Test i związane z nim zdjęcia można znaleźć na mojej stronie internetowej. Chciałbym tutaj tylko podsumować, że film w połączeniu ze specjalnym wywoływaczem jest niezwykle łagodny, co oznacza, że uzyskuje się pełną gamę odcieni szarości w zakresie kontrastu odpowiednim do powiększania analogowego. I to bez żadnych eksperymentów. Naświetlałem na 100 ASA i wywoływałem w SILVERMAXie przez 11 minut zgodnie z instrukcją. Wszystko wyszło za pierwszym razem. Na pierwszym filmie, dla kontroli, sfotografowałem strefy 1–10 i zmierzyłem je ekspozymetrem. Przebieg krzywej odpowiada krzywej idealnej, z wyjątkiem dwóch najwyższych stref. Jak już wspomniałem: jest to nieprofesjonalny test bez sensytometru. Jednak w przypadku małego formatu fotografuję stosunkowo bezstresowo. Dlatego bardzo cieszę się z tego filmu. Mam nadzieję, że pozostanie on na rynku przez jakiś czas. Test i zdjęcia na stronie
http://www.gilbert-mayer.ch – w galerii zdjęć, zaraz pierwszy artykuł. Pozdrawiam wszystkich i fotografujcie na całego!
TiMo
Chciałbym tylko podsumować, że ten film w połączeniu ze specjalnym wywoływaczem zachowuje się wyjątkowo łagodnie, co oznacza, że uzyskuje się pełną gamę odcieni szarości w zakresie kontrastu odpowiednim do powiększeń analogowych. I to bez żadnych eksperymentów. Naświetliłem na czułość 100 ASA i wywołałem w SILVERMAXie przez 11 minut zgodnie z instrukcją. Wszystko wyszło za pierwszym razem.
Mogę się tylko z tym zgodzić. Bardzo przyjemna w obróbce kombinacja, dająca piękne rezultaty.
Gdyby ten film był dostępny w formacie 120 lub nawet jako błona płaska... to byłaby świetna sprawa!
MirkoBoeddecker
Bardzo dziękuję za ten wpis.
Moje mieszanki srebra leżą od czterech tygodni niewywołane na biurku, ponieważ nie nadążamy z produkcją, co z drugiej strony jest też dobrą rzeczą.
Od razu skomentuję kwestię filmów rolkowych i błon płaskich, ale chciałbym zaznaczyć, że najpierw przygotowujemy nowy film, który będzie kontynuacją wycofywanej serii CHS 100 i będzie oferowany w pełnym asortymencie (planowane od czerwca 2013 r.).
SILVERMAX to bardzo skomplikowany i kosztowny w produkcji film, który obecnie jest wytwarzany na bazie surowców „odziedziczonych” po firmie Agfa.
Gdybyśmy mieli go teraz produkować z nowo zakupionych surowców, musielibyśmy oferować go znacznie drożej niż np. FP4 czy Kentmere. Aby uzyskać w miarę konkurencyjną cenę przy odlewaniu (tylko przy odlewaniu), musielibyśmy również wyprodukować bardzo dużą ilość.
Niestety, te dwa czynniki są ze sobą sprzeczne. Konieczność wyprodukowania bardzo dużej ilości bardzo drogiego filmu po prostu nie przekonuje żadnego inwestora.
Mówimy tu o kwotach, których w żadnym wypadku nie jesteśmy w stanie zainwestować samodzielnie i których nie zainwestowałby żaden inny uczestnik rynku. Chodzi tu o cenę całego osiedla domów szeregowych, tylko po to, aby trzymać w rękach jeden film.
Problem ten dotyczy również wszystkich innych producentów. Nie jest przecież tak, że wszędzie na rynek trafiają nowe filmy, a tylko u nas nie ;-)
Ponadto efekt ten, biorąc pod uwagę różnicę cenową między filmami rolkowymi i błonami płaskimi w przeliczeniu na klatkę, miałby nieproporcjonalnie większy wpływ w porównaniu z filmem małoobrazkowym, ponieważ w przypadku tych dwóch formatów filmu surowiec stanowi większą część wszystkich kosztów produkcji.
Podsumowując: zdajemy sobie sprawę, że klient najchętniej chciałby mieć zawsze wszystko we wszystkich formatach, ale ze względu na sytuację cenową i konkurencyjną na rynku, mimo całej naszej dobrej woli, nie zawsze możemy zrealizować wszystko tak, jak by tego chciał klient.
W końcu nikt z was nie gwarantuje nam odpowiedniej minimalnej ilości zamówienia po odpowiedniej cenie docelowej.
W związku z tym musimy sami przeanalizować ryzyko i w razie potrzeby je ponieść lub po prostu odłożyć na później.
Konkretnie w przypadku SILVERMAX wygląda to tak, że wyprodukowaliśmy wystarczającą ilość materiału na kliszę 35 mm, aby oferować ten film przez 5–10 lat (w zależności od sukcesu). W tym czasie wiele się zmieni. Ceny nie pozostaną na obecnym poziomie. Jeśli poziom cen ulegnie zmianie, zmienią się nasze możliwości. Jeśli film będzie się bardzo dobrze sprzedawał, z pewnością uda nam się utrzymać go na rynku, ponieważ będziemy dysponować wiarygodnymi danymi liczbowymi, które pozwolą nam uzasadnić odpowiednią inwestycję.
Jeśli sprzedaż będzie słaba, dostępność istniejącego materiału będzie praktycznie nieograniczona ;-)
Alternatywnie, każdego dnia mogą pojawiać się nowe możliwości techniczne, które pozwolą np. na produkcję mniejszych rozmiarów rolek (co obecnie nie jest możliwe). Można by ponownie wyprodukować bardzo małą ilość drogiego filmu małoobrazkowego.
Film ten jest doskonałym filmem małoobrazkowym, ponieważ radzi sobie z wysokim kontrastem motywów i tym samym odpowiada typowemu zastosowaniu w aparacie 35 mm, gdzie film pozostaje w aparacie dłużej i musi radzić sobie z różnymi sytuacjami motywowymi. Stanowi prawdziwe wzbogacenie rynku i jest czymś nowym.
W połączeniu z wywoływaczem działa od razu, zapewnia dobre wyniki i nie jest zbyt drogi.
Jak wspomniano powyżej, nie nadążamy z pakowaniem.
Warto dać tej kliszy szansę, nawet jeśli nie jest dostępna w rolkach ani w formacie Panfilm.
Pozdrawiam,
Mirko
TiMo
O nie, Mirko. Nie chciałem cię zmuszać do kolejnego wyjaśniania przyczyn zaprzestania produkcji filmów rolkowych i błon płaskich; robiłeś to już wielokrotnie w innych miejscach.
Moja złośliwość miała raczej charakter żartobliwy.
Zamiennik CHS 100 brzmi dobrze. Jednak zawsze wydawało mi się, że wersje 50 i 25 były częściej wyprzedane niż 100. Szczególnie w przypadku 50 cenię sobie odcienie szarości oraz prostotę obsługi podczas naświetlania i wywoływania (podobno 25 jest nieco bardziej wymagająca podczas wywoływania). Czy mogę zapytać, dlaczego preferujecie 100?
Pozdrawiam, Tim
GilbertMayer
Witam wszystkich
Piszę ponownie z pewnym uzupełnieniem. Ja również uważam, że SILVERMAX, jako film małoobrazkowy, ma ogromne zalety ze względu na swoją wyważoność i łagodność. Cytuję (nie dosłownie) Ralpha Gibsona, który za pomocą swojego Leiki nieustannie mierzy i dostosowuje naświetlanie, aby zawsze być gotowym do zrobienia zdjęcia. Mimo to otwarcie przyznaje, że na kliszy mogą znajdować się naświetlania w zakresie od 100 do 1000 ISO, w zależności od motywu. Wykorzystuje przy tym łagodność TriX do swoich zdjęć. A rezultaty są imponujące. Dokładnie te zalety są jeszcze bardziej wyraźne w przypadku SILVERMAX. I to przy czułości 100 ASA, drobnym ziarnie i zrozumiałym dla każdego procesie obróbki.
Zdjęcia na filmie SILVERMAX na mojej stronie internetowej zostały zresztą wydrukowane na Focomat 1C, czyli raczej mocno obciążonym powiększalniku. Wszystkie z filtrem 2 lub 3 i bez doświetlania.
Dla większych formatów my, miłośnicy analogu, nadal mamy do dyspozycji bardzo odpowiednie materiały. Film TriX może wykorzystać swoje zalety, nie powodując, by jego ziarno było zbyt uciążliwe.
Jednak właśnie w przypadku błon płaskich jestem również uzależniony od niedrogiego produktu. W tych formatach wykonuję precyzyjne i rozważne naświetlanie. Testuję filmy i w zależności od motywu wywołuję je z większym lub mniejszym kontrastem. W tym przypadku SILVERMAX byłby więc przesadą. I szczerze mówiąc, gdyby był droższy od Ilforda, raczej nie mógłbym go kupić ani nie chciałbym tego robić.
W najbliższych dniach opublikuję inny test, który przeprowadziłem z Fomapanem 200. Niestety, wraz z Rollei Tonal i CHS 50 straciłem naraz moje dwie błony płaskie.
W tym dodatku chciałem jedynie przedstawić swoją osobistą opinię na temat tego, czy SILVERMAX jest potrzebny również w większych formatach. Moim zdaniem niekoniecznie. A przede wszystkim uważam, że szkoda byłoby nie używać go jako filmu małoobrazkowego tylko dlatego, że nie ma go w innych formatach. Rozumiem, że niekoniecznie chce się testować wiele różnych rodzajów filmów, ale właśnie w przypadku SILVERMAXa testowanie nie jest konieczne. On po prostu działa. (Z odpowiednimi wywoływaczami).
Życzę dobrej zabawy wszystkim, którzy lubią fotografować
Gilbert
MirkoBoeddecker
Czy mogę zapytać, dlaczego wolicie model 100?
Dwie rzeczy:
1) Sprzedaliśmy tyle egzemplarzy modelu 100, ile modeli 25 i 50 razem wziętych.
2) Model 100 jest wykonalny, ponieważ już istnieje i jest w bieżącej produkcji. Model 25 lub 50 musielibyśmy najpierw zbudować.
Postępujemy więc zgodnie z sytuacją rynkową i możliwościami realizacji (najpierw to, co wykonalne, a większy rynek przed mniejszym), co nie oznacza, że modele 25 i 50 nigdy nie pojawią się w ofercie.
Pracujemy nawet nad modelem o niskiej czułości, ale nie jest to jeszcze na etapie, na którym moglibyśmy o tym informować.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej zabawy za wizjerem,
Mirko
TiMo
Dzięki za wyjaśnienie, Mirko. Do tej pory zawsze wydawało mi się, że wolniejsze filmy cieszyły się większą popularnością. Jakże można się mylić.
Cześć Gilbert,
SILVERMAX podoba mi się przede wszystkim ze względu na sposób oddawania odcieni. To, że ma tak szeroki zakres wywoływania i jest łatwy w obróbce we własnym wywoływaczu, jest miłe, ale nie ma dla mnie decydującego znaczenia. Jeśli jednak podoba mi się tonacja, to oczywiście chętnie widzę ją również w innych formatach.
Cóż, firma ADOX pracuje nad zamiennikiem CHS 100 w wielu formatach i z pewnością będzie to interesująca propozycja.
Pozdrawiam, Tim
Wolf_XL
...no więc „filmy o niskiej czułości” zaczynają się u mnie od czułości 100... :-; Uważam, że właśnie w tym zakresie jest wystarczająco duży wybór. Po co w dzisiejszych czasach potrzebne są jeszcze filmy 25 lub 50? Jeśli zależy mi na drobnym ziarnie, biorę aparat średnioformatowy. A przy typowych skalach powiększenia filmy poniżej 100 ASA nie dają w tym zakresie prawie żadnych korzyści... Filmy o niskiej czułości mają zalety co najwyżej w przypadku małego formatu – ale tam nie chcę używać statywu. Zwłaszcza że „M-Leica” na Berlebach i tak wygląda trochę nie na miejscu... ;-)
W zakresie małego formatu bardziej poszukiwane są filmy o drobnym ziarnie, takie jak TMax 400, które można jak najlepiej podkręcić.
TiMo
Po co w dzisiejszych czasach w ogóle potrzebne są filmy 25 lub 50 klatek na minutę?
Cześć Wolf,
ponieważ niektórzy woleli wygląd CHS 50 lub 25 od CHS 100 (lub też bardzo ładnego CMS). Szczególnie w przypadku MF i GF wolę filmy o niskiej czułości, bo zazwyczaj mam ze sobą statyw i bardziej podobają mi się efekty uzyskane przy użyciu filmów o niższej czułości.
Istnieją też inne scenariusze zastosowań niż twój. A im większy wybór, tym lepiej.
Pozdrawiam, Tim