Morte
Drodzy koledzy,
do tej pory używałem Adox ADOSTAB wyłącznie do negatywów.
W weekend chciałbym zanurzyć w nim serię odbitek barytowych, które już wyschły, a następnie wysuszyć je metodą mokrej taśmy klejącej. Ponieważ nie wiem, czy uda mi się to zrobić za jednym razem, mam pytanie:
Czy ktoś wie, jak długo taki roztwór zachowuje swoją skuteczność w butelce Joboflasche? Chodzi tu tylko o jeden, maksymalnie dwa dni.
Ponadto: jeśli zanurzę całkowicie wyschnięte zdjęcia w kąpieli i pozostawię je tam na około 2 minuty (tak zawsze robię w przypadku negatywów), czy muszę/powinienem je wcześniej namoczyć, aby otworzyć pory, czy też można to zrobić od razu? Czy czas namaczania wystarczy, aby następnie można było równo naciągnąć zdjęcia na szklane płytki?
Bardzo dziękuję za rady i pomoc!
Morte
piu58
ADOSTAB jest praktycznie tym samym preparatem co Sistan. Ma nieograniczony okres przydatności, nawet po rozcieńczeniu. Można go zużyć do ostatniej kropli.
Nie trzeba wkładać suchych zdjęć; preparat ten sprawdza się również jako ostatni etap nawadniania. Należy jednak pamiętać, że w tym przypadku Sistan/ADOSTAB ulega rozcieńczeniu przez wodę wprowadzoną do zbiornika i po pewnym czasie należy go wymienić.
TR
Zakładam, że twoje „częściowo wysuszone” zdjęcia są pofalowane. Najprawdopodobniej musiałbyś je najpierw namoczyć przez jakiś czas w wodzie, aby materiał znów stał się elastyczny.
Bonderer
„Praktyczne” to nie to samo – Sistan pozostawia żółtawe, a ADOSTAB czerwonawawe osady. Poza tym miałem z ADOSTABem prawdziwą katastrofę, na szczęście nie na kliszy, tylko na papierze RC. Chciałem właściwie tylko poprawić długoterminową stabilność. Po wysuszeniu w suszarce na prawie wszystkich zdjęciach pojawiły się małe, blade, czerwonawawe plamki. Zrobiłem wtedy nieco większą ilość, żeby mieć zdjęcia do pokazania, a potem mogłem je wszystkie wyrzucić do kosza. Zadałem sobie wtedy trud, aby z niektórych zdjęć wyciąć te błędy i wysłać je, oczywiście chciałem wiedzieć, co i dlaczego. Niestety, właśnie te próbki zostały zepsute... Od tamtej pory nie używam już ADOSTABU, tylko Sistan, a jeśli nie będę mógł go już dostać, to zobaczymy, może Selen lub Goldbad. Jeśli ma to być ADOSTAB, to najpierw przetestuję na kilku nieistotnych odbitkach, co się stanie. W przeciwnym razie Selen lub Goldbad, tam jest się po bezpiecznej stronie, tylko trzeba potem jeszcze dobrze spłukać. W przypadku ADOSTABU nie jest to konieczne.
Morte
Świetnie, mamy już odpowiedzi na kilka pytań. Wypróbowanie tego wcześniej na „nieistotnej” odbitce nigdy nie jest złym pomysłem.
Jak myślicie, czy ma znaczenie, czy taki suchy arkusz papieru barytowego nasiąknie roztworem ADOSTAB, jeśli wcześniej zanurzy się go w czystej wodzie, bo wtedy nie będzie mógł wchłonąć tak dużej ilości roztworu?
Piu58, ja też zazwyczaj tak bym to zrobił: obróbkę ADOSTABem na końcu łańcucha obróbki fotograficznej. Ponieważ jednak zawsze pracuję tam w nocy, chciałem zostawić obróbkę końcową i nakładanie na szklane płyty na dzień, bo w końcu trzeba też kiedyś spać. Pozostaje więc tylko ekscytujące pytanie, jak długo taki (suchy) arkusz powinien leżeć w roztworze, aby się „wyprostować” (bo odbitki są oczywiście dość pofalowane). Dla porównania: jeśli po naświetlaniu włożę świeży arkusz na około 90 sekund do wywoływacza, to podczas przenoszenia do kąpieli zatrzymującej staje się ciężki i miękki i nie faluje się już w kąpieli. W zasadzie ten czas powinien wystarczyć, prawda?
A propos, chodzi o odbitki w formacie 24x30.
Dziękuję wszystkim!
sputnik
Po co w ogóle się tym wszystkim męczysz?
Papier barytowy, który został odpowiednio wyprodukowany przy użyciu świeżych środków chemicznych, a do tego prawidłowo namoczony, z pewnością przetrwa cię bez problemu. Zupełnie bez ADOSTABU ani innych płynów do usuwania plam. :)
Morte
To proste:
I tak muszę je namoczyć, bo nie leżą płasko (nie mam prasy do suszenia, ale wolę też ten jedwabisty połysk, jaki daje suszenie na powietrzu).
A ponieważ chcę sprzedać te odbitki, wolę dmuchać na zimne.
To właściwie wszystko. ;-)
Bonderer
W każdym razie przed zastosowaniem preparatu ADOSTAB należy dobrze namoczyć materiał, ponieważ ADOSTAB ma działać w warstwie żelatyny srebrnej, a nie wnikać w filc papierowy – a przynajmniej w jak najmniejszym stopniu. Po zabiegu nie należy już namaczać materiału, ale jeśli to zrobiłeś, daj znać, jak poszło. Pozdrawiam i życzę powodzenia
piu58
> Pod względem praktycznym nie jest to to samo – Sistan pozostawia żółtawe osady, a ADOSTAB czerwonawawe.
Skuteczny jest rodanid. Sistan wykorzystuje sól potasową, a ADOSTAB sól amonową.
> Jeśli dodatkowo zostanie odpowiednio podlany, z pewnością z łatwością przetrwa dłużej niż ty.
To zależy od warunków. W szufladzie na pewno. Zamknięte w ramce i wystawione na działanie światła słonecznego, sytuacja może wyglądać nieco inaczej. Sistan nie jest szkodliwy i jest łatwy w użyciu. Nie powoduje zmiany tonacji obrazu. Naprawdę nie ma żadnych przeciwwskazań.
Morte
Jeszcze krótki dodatek, ponieważ poproszono mnie o to powyżej:
Niedawno namoczyłem więc suche odbitki na około 6 minut w roztworze ADOSTAB (przygotowanym zgodnie z instrukcją). Po upływie tego czasu bez problemu udało mi się je rozwałkować na szklanych płytkach i wysuszyć na gładko przy użyciu metody z taśmą klejącą.
Z ADOSTABem nie miałem żadnych problemów. Nie pozostały żadne plamy ani inne widoczne ślady, a ton obrazu, zgodnie z oczekiwaniami, nie uległ zmianie. Również utrata płynu spowodowana nasiąknięciem suchych odbitek nie ma znaczenia, mógłbym namoczyć jeszcze wiele innych arkuszy bez konieczności przygotowywania nowej mieszanki.
Podsumowanie: Jestem zadowolony, proces przebiegł całkowicie bez problemów, a nakład pracy był niewielki. Z pewnością powtórzę to w przyszłości.