Właściwie to bez tytułu, ale ponieważ ten temat sprawia, że moje paznokcie u stóp zwijają się tak samo, jak u innych negatywy...
Co właściwie daje wygładzanie negatywów pod „ciężkimi książkami”, poza tym, że wbija się kurz i tym podobne zanieczyszczenia w emulsję? Płasko to płasko, bez względu na to, czy leży na nich pojedynczy 100-stronicowy magazyn na błyszczącym papierze, czy połowa biblioteczki. Nie daje to żadnej dodatkowej korzyści, nawet jeśli się na nich usiądzie...
Do tej pory nigdy nie miałem problemów z wciśniętym kurzem, a metoda ta działa, więc nie mam powodu, by z niej rezygnować. Problemem jest dla mnie przede wszystkim skręt wzdłużny, czyli wybrzuszenie pasków negatywów. Mój skaner filmowy absolutnie nie radzi sobie z tym.