spacemishka
Cześć wszystkim,
czy są w ogóle jakieś utrwalacze, których nie trzeba utylizować za pośrednictwem BSR lub podobnej instytucji?
Pozdrawiam
Peter
MirkoBoeddecker
Cześć Peter,
Jasne – możesz po prostu wylewać każdy utrwalacz, o ile go nie użyłeś!
Pod względem zagrożenia dla środowiska odpowiada to mniej więcej wylewanej wodzie po gotowaniu makaronu (przy takim samym rozcieńczeniu).
Po użyciu, czyli gdy już utrwalił, zawiera rozpuszczone sole srebra.
Nie wolno ich wyrzucać do oczyszczalni ścieków, ponieważ mają działanie antybakteryjne, a oczyszczalnia potrzebuje bakterii do oczyszczania.
Ponadto srebro jest surowcem ograniczonym i cennym. Dlatego też bardzo sensowne jest odzyskiwanie srebra.
Zawsze chcieliśmy zorganizować punkt zbiórki w sklepie, ale ustawodawca po raz kolejny sam sobie przeszkadza, regulując przechowywanie „substancji niebezpiecznych” w tak przesadny sposób, że już podczas zgłębiania tematu przechodzi cię dreszcz (i w końcu rezygnujesz).
A więc: utrwalacze należy zawsze oddawać oddzielnie i oznaczyć jako roztwór zawierający srebro / utrwalacz do filmów, aby zostały poddane recyklingowi.
Alternatywnie: można odlać srebro, zebrać je i sprzedać.
Pozdrawiam,
Mirko
Morte
Szczególnie miło jest, gdy stoisz z kanistrami przed siedzibą BSR i słyszysz w najpiękniejszym berlińskim dialekcie: „Dzisiaj żadnych substancji niebezpiecznych”.
Nie chodzi o to, że te dwa kanistry można by po prostu postawić w kącie, dopóki pojemniki nie zostaną opróżnione i odebrane. „Muszą państwo jechać gdzie indziej”. Jasne, na rowerze. Tak właśnie niektóre rzeczy lądują w końcu w koszu na śmieci, dzięki znakomitej systemowi utylizacji materiałów niebezpiecznych w tym kraju. Grmpf.
MirkoBoeddecker
Szczególnie miło jest, gdy stoisz z kanistrami przed siedzibą BSR i słyszysz w najpiękniejszym berlińskim dialekcie: „Dzisiaj żadnych substancji niebezpiecznych”.
Nie chodzi o to, że te dwa kanistry można by po prostu postawić w kącie, dopóki pojemniki nie zostaną opróżnione i odebrane. „Muszą gdzie indziej”. Jasne, na rowerze. Tak właśnie niektóre rzeczy lądują w koszu na śmieci, dzięki świetnemu systemowi utylizacji materiałów niebezpiecznych w tym kraju. Grmpf.
Tak, oni mają ten sam problem.
Nie wolno
przechowywać „substancji niebezpiecznych”. Tylko w zatwierdzonych pojemnikach i tylko do wnioskowanej i zatwierdzonej maksymalnej ilości. Jeśli pojawi się litr więcej, to – ściśle rzecz biorąc – cała działalność musi zostać wstrzymana.
Franco
Na szczęście tutaj, w Erkrath koło Düsseldorfu, nie stanowi to żadnego problemu. Przynajmniej raz w miesiącu gdzieś w okolicy pojawia się mobilny punkt zbiórki odpadów chemicznych. Na moje pytanie, czy powinienem oddzielać utrwalacz od wywoływacza, otrzymałem odpowiedź przeczącą. Szkoda, że tak często czytam o tym, jak wiele przeszkód stawia się przed fotografami, którzy chcą prawidłowo utylizować swoje chemikalia.
Znam się na technice pomiarowej, a nie na chemii. Z tego powodu do zlewu trafia u mnie tylko woda po płukaniu i Moersch Eco. Byłbym skłonny za to zapłacić, ale tutaj jest to bezpłatne i bardzo dobrze. Uważam, że czasami koszty szkód wyrządzonych środowisku są wyższe niż „przychody”.
Bonderer
W Hagenie też to całkiem dobrze rozwiązano; tutaj nie chcą, żeby coś takiego trafiało do oczyszczalni ścieków – lepiej, żeby coś nieodpowiedniego znalazło się wśród odpadów niebezpiecznych niż w oczyszczalni.
Kiedy zgromadzę wystarczającą ilość, jedzę do spalarni odpadów – tam jest punkt zbiórki, a przy większych ilościach nie ma żadnych problemów. 60–80 kg to żaden problem, ale prawie nigdy tego nie ważą.
Kiedyś zbierano to w sklepach fotograficznych, ale zrezygnowano z tego. Sprzedawcy mieli to zebrane szybciej, niż zdążyli odebrać, a potem tylko w centralnym punkcie zbiórki. Staram się zdobywać kanistry na każdym rogu, ale czasami muszę też kupować używane kanistry.
Kanister Vertrieb to tutaj dobry adres, z jednego litra Fixa wychodzi teraz 5 litrów.
Franco
Zapytaj na stacji benzynowej albo w warsztacie samochodowym. Moje chemikalia trafiają do kanistrów z AdBlue.
W naszej firmie transportowej w magazynie jest mnóstwo kanistrów z wodą destylowaną. Mogę zapytać, czy są one okresowo wykorzystywane; jeśli tak, to mógłbyś odebrać puste kanistry w Halver.
Morte
Sam zużywam tyle wody destylowanej, że wystarczają mi ich 5-litrowe kanistry.
BSR zazwyczaj proponowało mi też, żebym od razu wylewał je do ich ogromnych kadzi, dzięki czemu mogłem je od razu odzyskać.
Bonderer
Nie potrafię powiedzieć, o jakie kanistry tu chodzi, ale nie powierzyłbym fotochemii – a przynajmniej nie na dłużej – tym rozlewającym się pojemnikom, które można kupić w marketach budowlanych z wodą destylowaną. Widziałem już zbyt wiele, by na nich polegać. W domu mam pojemniki na pełne kanistry i w samochodzie też je tak przewożę. Kiedyś likwidowałem laboratorium, w którym kupował jakiś szaleniec. Kilkaset kilogramów starych chemikaliów oraz oryginalne kanistry firm Ilford, AGFA, Tetenal i butelki różnych producentów były prawie wszystkie mniej lub bardziej zniszczone i nieszczelne. To mocno zachwiało moim wyobrażeniem o bezpieczeństwie pojemników z tworzyw sztucznych. Jednak data zakupu tych starych gratów nie była już znana? Od tamtej pory kupuję tylko porządne kanistry, nawet jeśli trochę kosztują.
Morte
Przecież tam nie ma kwasu solnego. Od lat nie mam żadnych problemów.
Magirus
Nie martwię się zbytnio o trwałość kanistrów na wodę.
Nie zbierałem czystych substancji chemicznych, tylko ich rozcieńczone wersje.
Zbiórkę wywożę do punktu zbiórki raz lub dwa razy w roku.
W naszym regionie Hanoweru można oddać do 30 litrów.
Nie ma więc potrzeby wylewania tego do toalety.
Pozdrawiam, Bernd
Wolfgg
Cześć,
dlaczego nie przygotowujecie tego roztworu i nie korzystacie z niego dalej? Przy niewielkim nakładzie pracy można z niego odzyskać srebro. Potrzebne są do tego jedynie naczynie ze stali nierdzewnej, kilka prętów grafitowych z działu artykułów graficznych (dostępne na eBayu), źródło napięcia do 5 V i prądu ok. 1 A oraz silnik do mieszania (np. wiertarka na najtańszym statywie). Tutaj kiedyś już omawialiśmy ten temat:
http://forum.FOTOIMPEX.de/index.php?showtopic=1853
Pozdrawiam
Bonderer
No cóż, przecież chcę jutro też zrobić zakupy u mojego sprzedawcy. Jeśli nic już nie sprzedaje, to wkrótce zniknie z rynku.
A kto mi zagwarantuje, że używając odnowionego wywoływacza, nie spowoduję jednak długotrwałych uszkodzeń moich negatywów? W takim razie wolę nowy i świeży, a ten produkt i tak nie jest drogi. A co do bajki o cenie srebra – zapytaj jakiegoś renomowanego złotnika, ile dostaje za swoje srebro? Mój zawsze się śmieje, kiedy mu o tym opowiadam.
Wysoka cena srebra to cena giełdowa, a cena zakupu jest znacznie niższa. To wszystko bzdury.
Bardzo się staram podczas fotografowania, wkładam moje filmy do wyselekcjonowanych aparatów Leica, Nikon itp., pozwalam sobie na najlepsze obiektywy, żeby potem poddać te filmy działaniu jakiegoś obskurnego roztworu utrwalającego. Nieee. Moim filmom zapewniam tylko najlepsze traktowanie. W tym nie jestem skąpy.
Wolfgg
Witaj, miłośniku fotografii analogowej,
jeśli chcesz zrobić to naprawdę dokładnie, sprawdzona metoda wygląda następująco:
- wstępne utrwalanie starym, ale jeszcze niewyczerpanym utrwalaczem lub utrwalaczem odnowionym; to właśnie ten utrwalacz wykonuje główną pracę
- krótkie utrwalanie końcowe zupełnie świeżym utrwalaczem, który musi usunąć tylko niewielkie pozostałości i dzięki temu długo zachowuje swoją świeżość.
Jest to najbezpieczniejsza procedura, zwłaszcza w przypadku papieru, który przez cały dzień jest wystawiony na działanie światła.
Celem odsiarczania jest nie tylko przygotowanie do ponownego wykorzystania, ale także możliwość bezproblemowego wysłania odsiarczonego utrwalacza do oczyszczalni ścieków, co pozwala zaoszczędzić sobie drogi do punktu utylizacji. W moim przypadku byłaby to odległość 13 km.
Ale każdy ma swoje preferencje.
Pozdrawiam
?
CommodoreMan
Cześć wszystkim,
Jak właściwie wygląda wzorcowe rozwiązanie w kwestii oznakowania kanistra z zużytym fixem?
Co najlepiej powinno się na nim znaleźć, żeby firma zajmująca się utylizacją miała jak najmniej niejasności i niepotrzebnej pracy?
U nas punkt zbiórki surowców wtórnych przyjmuje zresztą bezpłatnie od osób prywatnych do 5 kg łącznej masy.
Każdy kolejny kilogram kosztuje 1,25 euro.
Nie mogę więc zbierać zbyt dużo ;).
Pozdrawiam, Christian
Morte
U nas nie potrzebujesz żadnych napisów. Po prostu mówisz pracownikowi z wywozu śmieci: „to jest utrwalacz”, a on wlewa go do odpowiedniego ogromnego zbiornika. Drugi zbiornik jest przeznaczony na wywoływacz, nic więcej. Alternatywnie (jeśli nie potrzebujesz już kanistra) ustawiłem już pojemniki z utrwalaczem w jednym rogu, a z wywoływaczem w drugim. Oni sami zajmą się sortowaniem.
Ja sam po prostu piszę markerem „Fix” na kanistrze, a na drugim duże „E”. Nie należy się łudzić, że tam w ogóle interesują się składnikami roztworu.
Gast
Witam,
istnieje jeszcze możliwość usunięcia srebra ze starego utrwalacza za pomocą ditionianu sodu. Roztwór można następnie wylać do zlewu; czarny osad to srebro.
spacemishka
W takim razie lepiej zawiozę go na złomowisko... i chyba lepiej wcześniej zapytam, czy jest dzień odbioru odpadów niebezpiecznych :)
MirkoBoeddecker
Z tego powodu do zlewu trafia u mnie tylko woda po praniu i Moersch Eco.
Moersch Eco powinien być tam w tak niewielkiej ilości, jak NEUTOL ECO. Tak przynajmniej wynika z karty charakterystyki.
Oba wywoływacze mają jak najniższą zawartość substancji niebezpiecznych, ale wszystko, co wywołuje się w mniej niż 6 minut, jest zazwyczaj superaddytywne, a to oznacza, że oprócz kwasu askorbinowego jest tam jeszcze jedna substancja o potencjale redoks. Chociaż w jak najmniejszej ilości, bo o to przecież chodziło, to jednak nie jest jej tam zero.
Dużą zaletą dla urzędów jest zniesienie ograniczeń dotyczących przechowywania i transportu. Nauczyciel może pojechać do BSR własnym samochodem. Ściśle rzecz biorąc, nie wolno wam tego robić (z koncentratami innych wywoływaczy). Wiem, że brzmi to teraz całkowicie absurdalnie, ale tak właśnie jest.
Różnica polega na tym, że nauczyciele muszą się tego trzymać.
Andreas1975
Cześć Mirko
?
Niech tylko nie powstają tu miejskie legendy.
Zawodowo mam do czynienia z towarami niebezpiecznymi. Dlatego interesuje mnie, na czym opierasz swoje stwierdzenie, że my, osoby prywatne, ściśle rzecz biorąc, nie możemy przewozić tych chemikaliów?
Gdybyś mógł podać mi numer UN dla tych chemikaliów, byłbym bardzo wdzięczny i sprawdziłbym to w ADR.
Nie udało mi się jeszcze znaleźć karty charakterystyki, w której byłby podany numer UN.?
Nawiasem mówiąc, osoby prywatne są nawet wyłączone z przepisów ADR, jeśli chodzi o ilości dostępne w handlu, a pojemniki są odpowiednie do transportu. Nawet paliwo można przewozić w pojeździe bez oznakowania w ilości do 60 l. Przy przekraczaniu granicy wygląda to inaczej, ale to już kwestia celna.
?
Pozdrawiam
Andreas