TiMo
Przydatność utrwalacza do filmu można dość łatwo sprawdzić na podstawie czasu klarowania. W przypadku papieru ten sam test będzie mniej miarodajny. Czytałem, że w ciemni należy zanurzyć pasek papieru fotograficznego do połowy w utrwalaczu, następnie włączyć światło, umyć pasek i włożyć go do wywoływacza. Jeśli połowa, która była w utrwalaczu, pozostaje biała, oznacza to, że utrwalacz i czas są w porządku. Wypróbowałem to i zanurzyłem pasek w utrwalaczu tylko na 5 sekund, a po wywołaniu również pozostał biały. Wydaje się więc, że test ten nie jest zbyt przydatny.
Czy istnieje inna możliwość? Moim zdaniem paski testowe, które można kupić, nie są warte swojej ceny. Nie chodzi mi też o oszczędzanie pieniędzy na utrwalaczu, ale o zminimalizowanie uciążliwego usuwania odpadów.
Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby był to test, który można wykonać stosunkowo szybko, tuż przed rozpoczęciem sesji w ciemni.
Dziękuję i pozdrawiam
Tim
piu58
Najprostsza metoda:
Po prostu policzyć. Jeden litr szybkiego utrwalacza wystarcza na 20 m² lub 15 m² papieru barytowego. Wartości te nieco się różnią w zależności od produktu, ale powinny być podane na butelce. Można to przeliczyć na ekwiwalent papieru, który najczęściej się używa. W moim przypadku jest to format 18x24. Dzięki temu jednym litrem koncentratu można wywołać 450 arkuszy PE. Jeśli rozcieńczy się go w proporcji 1+4, jeden litr roztworu roboczego wystarczy na jedną piątą tej ilości, czyli 90 arkuszy. Należy prowadzić listę z zaznaczeniami. Jeśli używa się arkusza o wymiarach 24x30, to są to po prostu 2 zaznaczenia. Nie musi to być dokładne do procenta.
Tandemfahren
Cześć Tim, Uwe,
To prawda co do liczenia, ale jeśli chcesz zminimalizować ilość utrwalacza przeznaczonego do utylizacji, warto zastosować podwójne utrwalanie. W tym przypadku stężenie zależy wyłącznie od pierwszej kąpieli, a ta może osiągnąć nawet 1,5–2 g/litr (!).
W tym celu używam rolek metrowych. Gdybym nie był zbyt leniwy, zapisywałbym, ile papieru kąpiel wytrzymuje do tego momentu, a następnie wymieniałbym ją zawsze po takiej a takiej liczbie arkuszy.
Ale wtedy moje rolki metrowych papieru by się zmarnowały... :-)
Może ktoś ma dane, o ile mniej utrwalacza trzeba wtedy utylizować (szacuję, że o współczynnik 3).
Cena utrwalacza nie jest wysoka, to jasne. Chodzi mi głównie o stałą jakość utrwalania, a to zapewnia tylko podwójne utrwalanie. Ponieważ zawsze wyjmuję arkusz z praktycznie idealnie czystego, świeżego utrwalacza.
Ale Tim, jak sądzę, i tak już to robi. Mam wysłać ci kilka rolek w liście do T.?
Miłej zabawy
Frank
TiMo
Haha, Uwe, strażak na forum. Prawie zawsze odpowiadasz jako pierwszy. Powinieneś wydać książkę o praktycznej fotografii.
Dobrze jest to sprawdzić, miałem taki plan, ale potem o tym zapomniałem. Opis Adofixu nie jest niestety zbyt dokładny (PE czy barytowy), a informacje przeplatają się bez ładu i składu. Dlatego wolałbym sam to ustalić.
Cześć Frank,
miło cię słyszeć ;)
Zgodnie z twoją rekomendacją zawsze stosuję podwójne utrwalanie w przypadku filmu i papieru. Jeśli zechcesz mi oddać kilka pasków pomiarowych, będę wdzięczny. Wtedy będę mógł ustalić liczbę. Kontynuujemy przez e-mail.
Czyli metoda z paskiem papieru jest nieodpowiednia?
piu58
Czyli metoda z paskiem papieru się nie sprawdza?
Nigdzie jeszcze nie czytałem tej rekomendacji.
Co jednak możesz zrobić: zachowaj fragmenty filmu i zmierz czas wywoływania w utrwalaczu papierowym. Oczywiście musi to być zawsze ten sam rodzaj filmu, czyli twój ulubiony. Jeśli czas się podwoił, oznacza to, że utrwalacz się wyczerpał.
Otto
Najbardziej wiarygodnym testem jest test z jodkiem potasu:
http://www.fotografie-in-schwarz-weiss.de/sw-fotografie/tipps-tricks/29-prozesskontrolle.html#toc_1032
Pozdrawiam serdecznie,
Otto!
TiMo
Dzięki za wskazówkę, Otto.
Niestety na miejscu praktycznie nie ma dostępu do środków chemicznych, dlatego szukałem sposobu, by przeprowadzić test przy użyciu materiałów, które mam pod ręką.
Otto
Tak, nawet w większych miastach nie ma już ani jednego sklepu, który zajmowałby się przede wszystkim chemią fotograficzną. Trzeba się z tym pogodzić. Bez sprzedaży wysyłkowej prowadzenie laboratorium fotograficznego w czerni i bieli jest praktycznie niemożliwe. Moim zdaniem test jodku potasu jest jednym z najważniejszych testów w laboratorium. Jeśli odbitki psują się po około 2-3 latach i pomyśli się o całej tej niepotrzebnej pracy, jaką trzeba włożyć w zdobycie zamienników, to test jodku potasu jest pestką.
W przypadku fotochemii są dwie możliwości:
- Zadzwonić do aptek w promieniu około 30 km (dzięki internetowi nie jest to trudne zadanie)
- Zamówić przesyłkę z innego regionu
Jeśli regularnie używasz papieru barytowego, warto od razu zamówić również siarczan sodu jako
środek wspomagający płukanie.
Pozdrawiam serdecznie,
Otto!
TiMo
Gdybym mieszkał w Niemczech, nie byłoby to żadnym problemem. Ale na miejscu trudno jest dostać czystą chemię. Najwyraźniej nie ufa się obywatelom, że potrafią z nią obchodzić się.
Moje materiały zamawiam w Impex. Tam wiadomo, że pieniądze są ponownie inwestowane w projekty, które służą naszemu hobby.
Pozdrowienia z Tokio
Tim
PS: Bardzo pouczająca strona (www.fotografie-in-schwarz-weiss.de)! Dzięki za to, Otto.
Gucker
Testuję mój utrwalacz zgodnie z instrukcją zawartą w książce „Larry Bartlett's Black and White Photographic Printing Workshop”: odbywa się naświetlanie filmu w zwykły sposób; w tym celu sfotografowałem białą powierzchnię; następnie przewinąłem film z powrotem do kasety i przechowałem go w nieprzepuszczającym światła pojemniku. Odcina się mały pasek filmu i zanurza go do połowy w świeżo przygotowanym utrwalaczu; odnotowuje się czas, po którym zanurzona połowa staje się całkowicie przezroczysta (u mnie zazwyczaj 20–25 s). Jeśli powtórzy się test z tym utrwalaczem, gdy jest zużyty, widać, że czas do wyjaśnienia staje się coraz dłuższy; zgodnie z książką należy wyrzucić utrwalacz, gdy tylko czas ten będzie ponad dwukrotnie dłuższy niż w przypadku świeżo przygotowanego utrwalacza (czyli w moim przypadku powyżej 50 s).
michael-kielgmxnet
Nie musisz jednak wcześniej naświetlać taśmy testowej. Ponieważ podczas testu i tak nie powstaje obraz srebrny, nie ma znaczenia, czy obraz utajony jest obecny, czy nie.
Edit mówi: dzięki naświetleniu numerów klatek na taśmie obraz utajony i tak już istnieje, choćby tylko na krawędzi.
HenningH
Edit mówi: dzięki naświetleniu numerów negatywów na kliszy obraz utajony już tam jest, choćby tylko na krawędzi.
Henning pyta: Czy wykonujecie ten test w ciemności?
Tandemfahren
Cześć,
nie musisz wykonywać testu w ciemności. Taśma przecież nie jest wywoływana. Dlatego też numery ramki nie mają znaczenia.
Myślę jednak, że warto przechowywać taśmę testową w miejscu chronionym przed światłem, ponieważ długotrwałe działanie światła zmienia emulsję nawet bez wywoływania.
Ja sam używam jednak rolek pomiarowych i podwójnego utrwalania. Nie ma bezpieczniejszego i czystszego sposobu.
Pozdrawiam serdecznie z Górnej Bawarii
Frank