CPD
Witam,
jak już powszechnie wiadomo, firma Kodak zaprzestaje produkcji filmów slajdowych. Dla mnie to prawdziwa katastrofa! Chociaż korzystałem też z filmów Fuji, to jednak głównie z Kodaka.
Mam pytanie, skierowane przede wszystkim do Mirko:
czy istnieje możliwość wyprodukowania repliki Kodachrome (o ile mi wiadomo, coś takiego było już kiedyś w ofercie firmy Ferrania)? I to we wszystkich formatach? (135/120/PF)? Celowo pytam o Kodachrome, a nie o Ektachrome!
Nie trzeba wspominać, że produkcja filmu slajdowego to zupełnie inna i o wiele trudniejsza sprawa niż produkcja filmu czarno-białego! Trzeba by też założyć laboratorium wywoływcze, dawniej nazywane laboratorium odwracalnym. Ale czy coś takiego jest w ogóle możliwe?
Ciao!
CP
michael-kielgmxnet
Można by ewentualnie przywrócić do działania stary wielowarstwowy system odlewania z Muzeum Filmowego w Wolfen ;-)
Nie, poważnie, myślę, że pod względem nakładu pracy nie byłoby to opłacalne, chyba że firma Kodak sprzeda stare maszyny do odlewania Kodachrome po niskiej cenie.
thomas_l
Problem polega tylko na tym, że sama maszyna do zalewania to za mało. Widać już, jak trudne jest uzyskanie odpowiedniego efektu na APX, a film czarno-biały jest technicznie znacznie prostszy niż kolorowy. A w przypadku Kodachrome dochodzi jeszcze cała kwestia wywoływania.
Więc raczej myślę, że z Kodachrome'em jest już definitywnie koniec, nawet jeśli sam chętnie go używałem. Na apug jest jednak wątek o kimś, kto w prywatnym projekcie próbuje przywrócić Kodachrome do życia...
Pozdrawiam, Thomas
MirkoBoeddecker
To naprawdę dobre pytanie.
Pokrywa się ono z moimi własnymi przemyśleniami na ten temat.
Gdybym miał ratować fotografię kolorową, spróbowałbym to zrobić za pomocą trójwarstwowej emulsji slajdowej o czułości 50–80 ASA ;-)
Jednak dopóki firma Fuji nadal produkuje doskonałe filmy kolorowe, mój projekt byłby skazany na porażkę, ponieważ moja emulsja trójwarstwowa byłaby znacznie droższa od produktów Fuji, a jednocześnie pod względem parametrów technicznych gorsza w większości aspektów.
Pozdrawiam,
Mirko
StefanCaspari
To naprawdę dobre pytanie.
Pokrywa się ono z moimi własnymi przemyśleniami na ten temat.
Gdybym miał ratować fotografię kolorową, spróbowałbym to zrobić za pomocą trójwarstwowej emulsji slajdowej o czułości 50–80 ASA ;-)
Jednak dopóki Fuji nadal produkuje doskonałe filmy kolorowe, mój projekt byłby skazany na porażkę, ponieważ moja emulsja trójwarstwowa byłaby znacznie droższa od produktów Fuji, a jednocześnie pod względem parametrów technicznych gorsza w większości aspektów.
Pozdrawiam,
Mirko
Cześć Mirko,
Warto by było wznowić produkcję starych filmów Agfachrome 50S i -L.
Miałby to tę zaletę, że proces wywoływania jest stosunkowo łagodny, film jest pakowany w torebki i działa nawet w temperaturze 24 stopni.
Poza tym ten film był po prostu marzeniem.
Serdecznie pozdrawiam: Stefan Caspari
MirkoBoeddecker
Cześć Stefan,
niestety nie da się już odtworzyć starych receptur w dziedzinie fotochemii.
90% stosowanych składników już nie istnieje, a ich zastąpienie jest bardziej pracochłonne niż opracowanie nowych receptur od podstaw.
Jednak Twój wkład jest ważny z innego powodu, ponieważ znasz te starsze filmy i możesz potwierdzić, że nawet przy technologii sprzed 30 czy 40 lat istniały dobre materiały kolorowe. Nie były one tak rewelacyjne jak dzisiaj, ale nadawały się do użytku i miały swój własny charakter.
Ponadto, jeśli chodzi o wierność fabryczną, czasami były nawet lepsze (przykład: Kodachrome).
Wiele można zyskać, poświęcając nieco czułości. Efke z lat 50., z metodą produkcji z 1952 roku („wrzuć do kotła i gotowe”), przy prawidłowym naświetlaniu (i bezbłędnym pakowaniu/produkcji) bije na głowę każdego lidera technologicznego o czułości 100, 200 i 400.
„Wyścig prędkości” producentów filmów był poświęcony temu, że to kryterium dobrze się sprzedawało. Wszyscy próbowali uzyskać większą czułość, aby udowodnić swoją technologiczną przewagę i pozycjonować się na rynku. Klient mógł nagle fotografować przy sztucznym oświetleniu, co otworzyło nowy, szeroki zakres zastosowań. Niestety, natychmiast aparaty amatorskie stały się mniej światłoczułe, a producenci zoptymalizowali swoje marże zysku (im mniej światłoczuły obiektyw, tym łatwiej i taniej go zbudować), co sprawiło, że rzekoma zaleta znów stała się wadą, ale to już inna historia.
Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Kto chce fotografować w słabym świetle tak szybko i bez komplikacji, jak to możliwe, dzięki nowym chipom cyfrowym uzyskuje wyniki, których nie osiąga żaden film.
Film pokazuje swoje mocne strony w świetle dziennym.
Poza tym można przecież fotografować przy sztucznym oświetleniu nawet z czułością 50 ASA. W końcu po to są statywy ;-)
Pozdrawiam,
Mirko
KlausWehner
Tak, to byłoby jak marzenie! Nowy Kodakchrome...
Osobiście uważam jednak, że ten projekt jest naprawdę zbyt ambitny, by zrealizować go w obecnych warunkach.
I nie mam tu myśli wyłącznie aspektów komercyjnych. Istotnym problemem będzie egzotyczna technologia chemiczna. Niewiele jest literatury na ten temat – wiele rzeczy trzeba będzie wymyślić od nowa... Ale oczywiście trzeba też myśleć o tym, co nie do pomyślenia. Teraz jest na to idealny moment!
W ostatnich latach wielokrotnie zajmowałem się Kodakchrome – jednak tylko po to, aby wywołać go jako czarno-biały diapozytyw.
Z nostalgią wspominam stary Agfachrome 50S! Pamiętam, że film ten można było wtedy kupić za około 10 DM. Kodakchrome był jeszcze nieco droższy. Ale to było jeszcze przed erą „skąpstwo jest fajne”. Dobra jakość za rozsądną cenę.
Tak, ta „mania czułości” w fotografii analogowej to fatalny trend! U niektórych dostawców dochodzi do nieprzyjemnych nadużyć – ale najwyraźniej klienci tego właśnie chcą.
Nikt nie wydaje się narzekać, gdy film sprzedawany z nominalną czułością 400 ASA ma w rzeczywistości tylko 100–125 ASA. Wręcz przeciwnie! Wtedy jeszcze szuka się cudownego wywoływacza wzmacniającego...
Od lat opowiadam się za realistycznymi danymi dotyczącymi czułości. Pomogłoby to wszystkim – i nagle wyniki z własnej ciemni byłyby znacznie lepsze.
Ale to już znowu inny temat!
Serdeczne pozdrowienia z Paderborn
Klaus
CPD
Gdybym miał ratować fotografię kolorową, spróbowałbym to zrobić za pomocą trójwarstwowej emulsji diafilmowej o czułości 50–80 ASA ;-)
Jeśli o mnie chodzi, mógłby mieć nawet czułość ISO 12/12 lub ISO 25/15. Ale to prawdopodobnie nie byłoby zgodne z wymaganiami rynku.
Jednak dopóki Fuji nadal produkuje doskonałe filmy kolorowe, mój projekt byłby skazany na porażkę, ponieważ moja emulsja 3-warstwowa byłaby znacznie droższa od produktów Fuji, a jednocześnie pod względem technicznym gorsza w większości aspektów.
Do Fuji mam raczej ambiwalentny stosunek. Oczywiście, Velvię chętnie używam do określonych celów, natomiast Provia ma w pewnych warunkach oświetleniowych lekki odcień magenty. Niedawno mieliśmy na tym temacie dyskusję na forum Hasselblada. W każdym razie dotyczy to RDP III z 2003 roku, co do aktualnej wersji jeszcze nie wiem, może film został w międzyczasie zmieniony.
Do celów zawodowych potrzebowałem – dlatego też do momentu wycofania z produkcji używałem Agfa 50S i 50L oraz ich następców – filmu o możliwie neutralnym odwzorowaniu kolorów.
Słuchając narzekań na niemieckich, a przede wszystkim amerykańskich forach, wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu produktu opartego na Kodachrome. Jednak prawdopodobnie te narzekania są głośniejsze niż gotowość do zakupu takiego produktu. Oczywiście mogę się mylić.
Ciao!
Steffen
To naprawdę dobre pytanie.
Pokrywa się ono z moimi własnymi przemyśleniami na ten temat.
Gdybym miał ratować fotografię kolorową, spróbowałbym użyć trójwarstwowej emulsji diafilmowej o czułości 50–80 ASA ;-)
Jednak dopóki firma Fuji nadal produkuje doskonałe filmy kolorowe, mój projekt byłby skazany na porażkę, ponieważ mój 3-warstwowy film byłby znacznie droższy od produktów Fuji, a jednocześnie pod względem technicznym gorszy w większości aspektów.
Pozdrawiam,
Mirko
A co z ratowaniem lub przywróceniem papieru do odwracalnej fotografii kolorowej, skoro Ilfochrome wkrótce przejdzie do historii?
Czy byłby możliwy papier do odwracalnej fotografii kolorowej, który nie byłby tak ekstremalnie drogi jak Ilfochrome?
KlausWehner
Przepraszamy! Wystąpiła usterka! Proszę to usunąć.
KlausWehner
Tak, nowy Ilfochrome – to też byłoby świetne!
Obecnie znika wiele produktów, które są synonimem wysokiej jakości. Nie są one w ogóle zastępowane albo zastępuje się je produktami gorszej jakości.
(Są jednak pozytywne wyjątki: np. ADOX MCC/MCP)
Zajmowałem się już nieco chemią procesu Ilfochrome. Jednak produkcja nowego papieru to zupełnie inna para kaloszy!
Uznałbym to za możliwe tylko wtedy, gdyby naprawdę można było przejąć produkcję Ilfochrome w całości. Całkowity restart uważam za nierealny.
Ale jakość ma swoją cenę. Niestety (prawie) nikt już nie chce za nią zapłacić. Nie w przypadku Ilforda – prawdopodobnie również nie w przypadku Impexu.
Właśnie w tym tkwi problem: jakość nie jest już powszechnie wymagana, a gotowość do zapłacenia za nią odpowiedniej ceny jest zbyt mała.
Konieczna byłaby szeroka zmiana świadomości.
Złe warunki dla Adoxchrome. Niestety!
Serdeczne pozdrowienia z Paderborn
Klaus